Twoim samochodem po Europie

Pamiętacie wakacyjną zabawę "Samochodem po Europie" na Moto.pl? Wyłoniliśmy autorów najciekawszych opowieści i zdobywców motoryzacyjnych gadżetów. Dziś kolejna relacja

Zabawa "Samochodem po Europie" trwała przez całe wakacje na Moto.pl. Radziliśmy Wam, jak przygotować się do podróży i jakie miejsca warto odwiedzić. Czekaliśmy również na Wasze relacje z samochodowych podróży, zdjęcia i filmy. I choć po wakacyjnych wojażach i letniej aurze zostały tylko wspomnienia, dla autorów najciekawszych opowieści mamy coś na pocieszenie - gadżety motoryzacyjne ufundowane przez Mazdę.

Serdecznie dziękujemy wszystkim za nadesłane relacje i udział w zabawie. Redakacja wybrała sześć spośród nadesłanych prac. Ich autorzy to: Katarzyna Wertepna, Karol Śliwa, Marek Smaczewski, Elżbieta Świtulska, Maciej Loret i Marcin Kurnik. Wczoraj prezentowaliśmy pierwszą z opowieści, dziś czas na kolejną. Gratulujemy zwycięzcom!

Marcin Sobolewski

*** 

Chorwacja

W tym roku wybraliśmy się z chłopakiem samochodem do Chorwacji. Podróż z jednej strony emocjonująca, męcząca, długa, ale też dająca satysfakcję i jakże upragnioną niezależność na miejscu. Wyjechaliśmy z okolic Wrocławia przez Czechy, Austrię, Słowenię, no i w końcu dojechaliśmy do Chorwacji. Jeśli chodzi o wymagane dokumenty, to na pewno: krajowe OC, dowód osobisty (w wypadku jakichkolwiek komplikacji typu wizyta w szpitalu, tudzież w jakiejkolwiek instytucji polecam paszport). Paszport jest też niezbędny, by dotrzeć do Dubrownika (przekracza się granicę z Bośnią). Jeśli chodzi o samą podróż, najlepiej pod względem przygotowania dróg i warunków wypadła Austria (autostrady 3-4-pasmowe), do tego niezbyt drogi przejazd.

Najgorszą niespodzianką był dla nas mandat w wysokości 70 euro za niezatrzymanie na STOPIE na granicy słoweńsko-chorwackiej (niestety nasza wina, przyzwyczajenie do braku granic w Unii, podekscytowanie dojazdem na miejsce, no i rezultat - głupi błąd, na dodatek nieumyślny). Inną kwestią pozostaje nastawienie i poziom kultury chorwackich celników, znajomość angielskiego na poziomie poniżej zera, niezbyt pozytywne nastawienie do turystów. Ale za to kasa do wymiany euro na miejscową walutę w celu "umożliwienia" zapłaty mandatu otwarta - kurs oczywiście bardzo korzystny dla wyżej wymienionych panów. Niestety, za błędy trzeba płacić, wiec zaczęliśmy nasz pobyt z niemiłym incydentem na początku i portfelem szczuplejszym o 70 euro - co daje parę ładnych kun :-) Zapomniałabym jeszcze o propozycji łapówki. Oczywiście nie z naszej strony. Przy naszych staraniach o całkowite zniesienie kary od razu poszła w zapomnienie, a mandat nagle jakimś dziwnym trafem wzrósł o prawie połowę.

Trzeba jednak powiedzieć, ze widoki, szczególnie te z trasy wzdłuż Adriatyku wynagrodziły nam wszystkie poniesione straty moralne. Przejechaliśmy wzdłuż większej części chorwackiego wybrzeża, zahaczając o wyspę Pag, by w końcu wylądować na wyspie Hvar. Podobno to jedna z dziesięciu najpiękniejszych wysp na świecie.

Im bardziej na południe, tym widoki piękniejsze. Warto poświecić się i zrezygnować z jazdy autostradą, by móc kontemplować te piękne krajobrazy. W sumie zrobionych zostało ponad 3000 km, co na małe Punto 1.2 jest wyczynem godnym uwagi :-) Polecam ten typ podróżowania, jednak w większej grupie, bo raźniej - no i może troszeczkę większym samochodem ;-) Jednak Punto należą się pokłony.

Katarzyna Wertepna

10 najbardziej ekscytujących aut 2009 - ZOBACZ TUTAJ

Bezpieczna zima z Goodyear - KONKURS

Więcej o: