Z CB-radio "na legalu"

Posiadanie radionadajnika jest młodzieńczym marzeniem prawie każdego dorosłego mężczyzny

W czasach, kiedy telefon był przypięty do ściany grubym kablem, możliwość prowadzenia rozmowy w samochodzie była zastrzeżona jedynie dla najwyżej uprzywilejowanych. Zwykłym śmiertelnikom dostęp do radiotelefonu był wtedy zakazany. Każda tzw. "amatorska" radiostacja była starannie rejestrowana i na bieżąco inwigilowana przez odpowiednie służby. Z czasem przyszła wolność również i w sferze radiokomunikacji. Nadajniki radiowe niskiej mocy początkowo jedynie rejestrowano, następnie w niektórych pasmach zrezygnowano również i z tego obowiązku.

Prawo europejskie ciągle nieznane

Niektórym wydaje się jednak, że wolność oznacza brak jakichkolwiek zasad. Widać to doskonale na przykładzie pasma radiowego oznaczanego skrótem CB (skrót od Citizen Band - czyli pasmo obywatelskie). Eksplozja zainteresowania użytkowaniem nadajników CB na drodze, w miastach czy w innych miejscach spowodowała zalanie naszego rynku sprzętem o parametrach odbiegających od jakichkolwiek norm europejskich. Co gorsza, system ochrony rynku, jaki obowiązuje w krajach Unii Europejskiej, oparty jest na zasadzie najsłabszego ogniwa, tzn. jest on skuteczny w takim stopniu, jak skuteczne są działania najgorzej radzącego sobie państwa Unii. Niestety liczne obserwacje i opinie pracowników służb celnych i policyjnych potwierdzają, że pod tym względem to właśnie nasz kraj często bywa tym najsłabszym ogniwem. Oficjalnie, na wielu półkach sklepowych (nie wspominając o giełdach czy internetowych platformach aukcyjnych) można u nas jeszcze zobaczyć nadajniki radiowe CB bez znaku CE. Oznacza to, że taki nadajnik nie tylko zakłóca pracę innych urządzeń działających w paśmie CB, ale również może zakłócać działanie śluz wodnych, dystrybutorów na stacjach benzynowych czy pasm służb ratowniczych. Jest to możliwe, gdyż Unia Europejska charakteryzuje się ogromną różnorodnością rozwiązań technicznych stosowanych w urządzeniach radiowych w rożnych krajach. Trudno się jednak dziwić nieznajomości nowego prawa wśród przedsiębiorców, gdy okazuje się, że nawet organa ścigania w niektórych miejscach ciągle jeszcze nie rozumieją istoty i szkodliwości występku polegającego na wprowadzaniu do obrotu sprzętu niespełniającego tzw. "wymagań zasadniczych" (art. 45 z ustawy z dnia 30 sierpnia 2002 r. o systemie oceny zgodności Dz. U. z 2004 r. Nr 204 poz. 2087 oraz z 2005 r. Nr 64, poz. 565), czy naruszenia podstawowych norm ochrony środowiska (z ustawy Prawo ochrony środowiska z dnia 30 kwietnia 2007 r.). Jest to zjawisko o tyle niebezpieczne, że powoduje przerzucenie dolegliwości związanych z użytkowaniem takiego, tzw. "szumofonu" na końcowego użytkownika CB, tj. zwykłego kierowcę, przekonanego, że posiadany przez niego nadajnik jest legalny. Kontrolujący go na drodze policjant wyposażony w listę wyrobów "zakazanych" przez Urząd Komunikacji Elektronicznej (patrz: www.uke.gov.pl) ma banalnie proste zadanie sprawdzenia czy nasz nadajnik CB przypadkiem się na niej nie znajduje. Wtedy nie tylko musimy się na jakiś czas pożegnać z CB-radiową społecznością, ale czekają nas spore koszty związane z postępowaniem administracyjnym (przykłady działań policji łatwo prześledzić na stronach internetowych). Owszem, zasady prawa cywilnego mówią, iż istnieje możliwość przerzucenia tych kosztów na sprzedawcę, ale jest ona mało realna, zwłaszcza w przypadku zakupów internetowych czy giełdowych.

Produkt bliźniaczy

Następnym problemem jest powszechne wręcz w naszym kraju kopiowanie markowych produktów (w przypadku CB są to nadajniki i anteny). Jest to działalność w sposób ewidentny przestępcza, określona między innymi w ustawie prawo własności przemysłowej (z dnia 30 czerwca 2000 r. z późniejszymi zmianami). W przypadku kopiowania produktów związanych z CB-radio można zaobserwować całą gamę działań bezprawnych, począwszy od stworzenia tzw. "produktu bliźniaczego", czyli na pierwszy rzut oka niczym się nieróżniącego od oryginału, poprzez zamieszczenie na takim bliźniaczym produkcie minimalnie tylko zmodyfikowanych oznaczeń renomowanej marki, aż po zwykłe i brutalne zrobienie idealnej kopii znanego na rynku towaru wraz z użyciem cudzego znaku towarowego (tutaj znowu można odesłać do licznych doniesień policyjnych). Przeciętny nabywca nadajnika CB w tym ostatnim przypadku jest całkowicie pozbawiony szans na wykrycie oszustwa. Sprzedaż produktów bliźniaczych obliczona jest również na brak fachowej wiedzy lub chwilową nieuwagę nabywcy. Bardzo często ofiarami takich oszustw padają kobiety, często mniej zorientowane technicznie. Bywa jednak, że i fachowcy od CB też zostaną skuszeni wyjątkową okazją cenową w internecie czy też u przygodnego handlarza. Oszustwo na ogół wychodzi na jaw dopiero w serwisie producenta czy importera, który w takiej sytuacji jest również zmuszony do zawiadomienia organów ścigania. Ujawnienie oszustwa w serwisie jest tym bardziej prawdopodobne, że wetknięte nam podstępnie "podróby" trwałością się nie charakteryzują.

Potencjalne problemy, o których wspomnieliśmy, nie powinny jednak odstraszać od użytkowania nadajników CB, których zalety są ogromne. Łączność w paśmie CB pozwala na efektywniejszy transport drogowy, na unikanie zagrożeń, jakie pojawiają się na drodze, na natychmiastowe wezwanie pomocy, a nawet na szybkie zamówienie obiadu w przydrożnym barze. Liczne zastosowania i ogromna użyteczność są prawdziwą przyczyną wzmożonego obrotu handlowego nadajnikami CB, ale też i przyczyną opisanych wyżej patologii. Na szczęście, powoli możemy już uważać je za margines.

gazeta.pl

Galeria najdroższego - model One-77 - ZOBACZ TUTAJ

Bentley Imperator - większy Brytyjczyk - WIDEO

Ogłoszenia: Aston Martin

Więcej o: