XIII Piknik Lotniczy w Góraszce - podsumowanie

I już po XIII Międzynarodowy Piknik Lotniczy w Góraszce minął bezpowrotnie. Ale niewątpliwie jest co wspominać, bo tylu atrakcji i takich tłumów chętnych na ich oglądanie dawno nie było. Lotnisko w Góraszce gościło w ten weekend w sumie ponad dziewięćdziesiąt tysięcy osób, które wspólnie świętowały dziewięćdziesiątą rocznicę lotnictwa wojskowego w Polsce.

Frekwencja była zatem naprawdę imponująca, a całej dwudniowej imprezie towarzyszyła przepiękna letnia pogoda, do której Piknik ma najwyraźniej szczęście.

Program lotniczy pękał w szwach od ilości atrakcji. W sumie Góraszkę odwiedziło blisko 70 statków powietrznych, samolotów, śmigłowców, szybowców i wielu innych konstrukcji latających. Największą gwiazdą, w sensie dosłownym i przenośnym, była zapewne historyczna łódź patrolowa Consolidated PBY Catalina, którą można było zobaczyć dzięki współpracy z Urzędem Miasta Stołecznego Warszawy. Ten samolot-amfibia w trakcie II wojny światowej uratował życie niezliczonej ilości rozbitków, a jednocześnie służył do zwalczania okrętów podwodnych za pomocą podwieszonych pod skrzydłami bomb głębinowych. Rozpiętość skrzydeł Cataliny, wynosząca 32 metry (czyli prawie tyle samo, ile w Boeingu 737), robiła ogromne wrażenie na wszystkich widzach. Maszyna kilkakrotnie wzbiła się majestatycznie w niebo, kręcąc w powietrzu leniwe ósemki i dumnie prezentując się w niskim przelocie zarówno z wypuszczonymi, jak i ze schowanymi pływakami.

Wiele osób przybyło do Góraszki specjalnie po to, aby na własne oczy zobaczyć legendarny myśliwiec Supermarine Spitfire, należący do kolekcji Eskadry Historycznej Battle of Britain Memorial Flight. Do Góraszki maszyna przyleciała w polskich barwach na cześć naszego pilota i asa lotnictwa - Jana Zumbacha. Jej obecność podkreśliła zatem wydatnie znaczenie tegorocznych obchodów. Ozdobiona prywatnym godłem słynnego dowódcy Dywizjonu 303 burta samolotu przyciągała fotografów jak magnes. Warto wspomnieć, że to malowanie jest ukłonem w stronę wszystkich polskich pilotów, którzy walczyli podczas II wojny światowej w dywizjonach RAF-u z nazistowską Luftwaffe. Góraszkowi goście mieli szansę podziwiać tę wspaniałą maszynę w wielokrotnych zwrotach bojowych i ciasnych zakrętach, wykonywanych nad płytą lotniska. Amatorzy dobrych ujęć polowali natomiast na moment, kiedy w jej pobliżu znajdował się nasz gość honorowy - pilot Jerzy Główczewski, latający na Spitfire'ach w Anglii w trakcie II wojny światowej. Pana Jerzego można było dodatkowo zobaczyć w kokpicie najpopularniejszego samolotu treningowego na świecie Tiger Moth, na jakim szkolił się blisko 70 lat temu. Ta maszyna z kolei przyleciała do nas w malowaniu polskiej szkoły pilotażu z Wielkiej Brytanii.

Nad Góraszką dynamicznie przeleciały również czołowe myśliwce Sił Powietrznych RP, aby zestawić historię lotnictwa z jej wydaniem współczesnym i umożliwić gościom porównanie zagranicznej reprezentacji z naszą rodzimą flotą. Słynne Jastrzębie (F-16 Falcon) uraczyły piknikowych widzów ogromnym hukiem silników, przelatując z prędkością około 500 km/h nad płytą lotniska i po raz pierwszy prezentując góraszkowym widzom biało-czerwoną szachownicę.

W niedzielę natomiast F-16 zostały zastąpione parą równie głośnych myśliwców MiG-29, goszczących na pokazach w Góraszce po raz pierwszy w historii imprezy.

Niebezpieczne, ale jakże efektowne figury rysował w powietrzu siedmiokrotny mistrz Polski w akrobacji wyczynowej Robert Kowalik. Jego występ w rytm dynamicznej muzyki został opatrzony emitowanymi na bieżąco komentarzami pilota, szczegółowo objaśniającymi każdą wykonywaną przez niego figurę. Latał oczywiście na maszynie, która pomogła mu zdobyć tak zaszczytny tytuł, czyli na Extrze-300L. Ten samolot rywalizuje z Su-26 o miano najlepszej akrobacyjnej maszyny na świecie, ponieważ jego możliwości techniczne i odporność na przeciążenia są bardzo zbliżone, co było wyraźnie widać na pokazach w Góraszce.

Podsumowując - trzynasta edycja pokazów lotniczych pobiła rekord zarówno frekwencji, jak i ilości atrakcji, znakomitej pogody oraz wspaniałej lotniczej atmosfery. Przesądnych, którzy nie dotarli na tegoroczną Góraszkę i wszystkich, których łączy miłość do awiacji zapraszamy ponownie za rok!

 

Agnieszka Korotyńska

Więcej o: