NIK: polskie drogi główną przyczyną wypadków

Zarzuca się kierowcom, że to oni ponoszą odpowiedzialność za tak dużą liczbę wypadków w Polsce. Oczywiście kierowcy powinni dostosować prędkość do warunków, ale jeśli mielibyśmy bezpieczne drogi nie każdy błąd kierowcy, niósłby za sobą tak poważne konsekwencje

Poza tym jeśli miasta byłyby połączone drogami ekspresowymi i autostradami, kierowcy mogliby szybko i bezpiecznie przemieszczać (pracować, odwiedzać najbliższych, zwiedzać) - po prostu normalnie żyć. Tym samym zdecydowanie spadłaby liczba powodów stymulujących łamanie ograniczeń prędkości.
W wypadkach drogowych ginie w Polsce wciąż dwa razy więcej osób niż w UE. Dzieje się tak głównie z powodu złego stanu technicznego dróg - potwierdza kontrola NIK.
Większość dróg krajowych nie ma dwóch oddzielnych jezdni w przeciwnych kierunkach. Opracowanie NIK potwierdza, że konieczność bezpośredniego mijania pojazdów nadjeżdżających z przeciwka stwarza ryzyko najgroźniejszych wypadków - czołowych.
Szwecja ma najbardziej korzystny wskaźnik wypadków na świecie. Rocznie na drogach ginie tam ok. 300 osób (dla porównania w Polsce 3,9 tys. osób). Szwedzi uważają, że największym błędem inżynierii ruchu jest budowa jednojezdniowych dróg o dwóch kierunkach jazdy. Dlatego obecnie najwięcej starań podejmują w celu bezpiecznego oddzielenia pasów ruchu o przeciwnych kierunkach jazdy. Dzięki temu wyraźnie spada liczba wypadków śmiertelnych i tych powodujących kalectwo. Liczba ofiar śmiertelnych wciąż utrzymuje się w Polsce na wysokim poziomie. W 100 wypadkach ginie średnio 11 osób, podczas gdy w UE tylko 5.
NIK podkreśla, że radykalna poprawa bezpieczeństwa może nastąpić po wybudowaniu autostrad i dróg ekspresowych.

„Proces poprawy bezpieczeństwa na drogach jest tak wolny, że Polska nie tylko pozostaje daleko w tyle za średnią europejską, ale prawdopodobnie nie osiągnie nawet wyznaczonych w kraju progów bezpieczeństwa” - uważa NIK.


Na podstawie kontroli NIK utworzyła listę najważniejszych przyczyn takiego stanu bezpieczeństwa. Kontrolerzy zaznaczają, że nie jest to lista zamknięta.

Na brak bezpieczeństwa wpływają:
- zły stan nawierzchni
Na co drugim kilometrze dróg publicznych powstały koleiny powyżej 2 cm głębokości, na co czwartym - powyżej 3 cm. W krajach UE takie jezdnie (ze względu na bezpieczeństwo kierowców) wyłączane są z użytkowania. W Polsce spowodowałoby to jednak zamknięcie niemal połowy dróg. Dlatego drogi uszkodzone przez koleiny klasyfikowane są jako znajdujące się w złym stanie technicznym i jedynie ogranicza się na nich prędkość. Dodatkowo zły system opłat za korzystanie z autostrad przez samochody ciężarowe generuje ruch TIR-ów na pozostałych drogach, które w konsekwencji są szybciej niszczone.

- zbyt mały udział autostrad w sieci dróg
Brakuje w Polsce stabilnych rozwiązań sprzyjających budowie dróg wysokiej klasy, tj. autostrad i dróg ekspresowych, a tempo powstawania nowych jest zbyt wolne. W konsekwencji udział dróg wysokiej klasy w całej sieci dróg publicznych wynosił na koniec 2009 r. zaledwie około 0,5%, z czego 0,31% przypadało na autostrady (849 km), pozostałe 0,19% na drogi ekspresowe (521 km). W dodatku autostrady i drogi ekspresowe nie tworzą zwartych ciągów: nadal składają się z pojedynczych, niepołączonych ze sobą odcinków.

- niewłaściwy system szkolenia

Kluczowym problemem pozostaje nieskuteczny system szkolenia kierowców oraz podnoszenia ich kwalifikacji zawodowych. Kursy nauki jazdy, pomimo wprowadzanych zmian, wciąż nie zapewniają odpowiedniego przygotowania do kierowania pojazdem. Niewystarczająca jest zarówno wiedza, jak i umiejętności. NIK zwraca uwagę, że w konsekwencji alarmująco niski jest poziom zdawalności egzaminów. W latach 2009-2010 nie brakowało ośrodków, w których egzamin praktyczny za pierwszym podejściem zdawało tylko 25% kursantów. W całej Polsce średnia zdających za pierwszym razem nie przekroczyła nigdzie 50% (najbliżej tego progu była Warszawa, gdzie średnia wyniosła 48%).

Okazuje się jednak, że nawet przebrnięcie przez egzamin nie gwarantuje w Polsce wystarczających umiejętności do bezpiecznego kierowania pojazdem. Z danych Komendy Głównej Policji wynika, że aż 35% wypadków powodują osoby tuż po uzyskaniu prawa jazdy.

- niedopełnianie obowiązków przez zarządców dróg
Innym problemem jest lekceważenie sprawy bezpieczeństwa przez zarządzających drogami. Prowadzone od 2000 r. kontrole regularnie wykazywały, że duża część z nich nie wykonywała nawet podstawowych zadań w tym zakresie. Blisko połowa nie miała danych o wypadkach na zarządzanych drogach, a ponad 30% nie posiadało projektów organizacji ruchu (rozmieszczenia świateł, pasów, itp.).

Opóźnienia w budowie dróg na Euro
Fot. Franciszek Mazur / Agencja Gazeta

Pomimo upływu lat i wdrażania kolejnych programów sytuacja niewiele się poprawiła. W ubiegłym roku zatwierdzoną organizację ruchu na wszystkich drogach miało tylko niespełna 20% zarządców. „Rekordzista” (Zarząd Dróg Powiatowych w Piotrkowie Trybunalskim) osiągnął zaledwie 1,3%. Kolejne kontrole pokazują, że zarządcy konsekwentnie lekceważą swoje obowiązki: co czwarty nie sprawdza zgodności rozmieszczenia znaków, świateł i wysepek dla pieszych z projektem; ponad 1/3 nie przeprowadza obowiązkowych kontroli organizacji ruchu; 37,5% nie prowadzi w ogóle analiz dotyczących bezpieczeństwa. Tylko u dwóch zarządców dróg nie ujawniono żadnych nieprawidłowości w organizacji ruchu drogowego. U innych kontrolerzy często znajdowali przykłady braku wyobraźni i odpowiedzialności. Wydział Gospodarki Komunalnej w Toruniu otworzył np. dla ruchu wyremontowany odcinek ulicy Tarnowskiej, chociaż na środku jezdni pozostawiono słupy energetyczne bez jakiegokolwiek zabezpieczenia i oznakowania.

Reasumując to kierowca popełnia ostatecznie błąd i jest w większości przypadków sprawcą wypadków. Ale czy ktoś się zastanawia dlaczego się dzieje? Może jest przemęczony podróżowaniem, może w ostatniej chwili dostrzegł zagrożenie, może nie czuje się pewnie na polskich drogach, ale z różnych przyczyn musi się przemieszać? Może jest spóźniony, bo w naszym kraju nie można oszacować czasu podróży? Może jest wiele innych powodów, poza brawurą, które mogą tłumaczyć niewłaściwe zachowanie kierowców. Wystarczy wyjechać w podróż po Europie, by obiektywnie ocenić jak duże zagrożenie stwarzają polskie drogi. Bez dwóch zdań bez bezpiecznych szlaków komunikacyjnych bardzo trudno nam będzie (przy takim natężeniu ruchu) znacząco zmniejszyć liczbę tych najgroźniejszych wypadków.

Szczepan Mroczek, źródło: NIK, Samar

ZOBACZ TAKŻE:

Skoda Fabia i Octavia w nowych, rodzinnych wersjach

Dlaczego Polacy nie lubią Skody?

Skoda Fabia - ogłoszenia

Więcej o: