Tu się stoi, a nie jeździ

W rekordowych korkach stoją kierowcy na Śląsku. W Warszawie tłok na drogach jest mniejszy, ale w przeciwieństwie do innych regionów kraju, w stolicy ciasno jest na każdej trasie wylotowej z miasta

Tak przynajmniej wynika z najnowszych danych Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad, która sprawdziła, ile samochodów jeździ po najważniejszych drogach w Polsce. Pomiary trwały przez cały ubiegły rok. Z badań wiadomo, że tłok na drogach jest o 20 proc. większy niż 5 lat temu. To oczywiście średnia dla całego kraju, bo są takie trasy gdzie ruch zwiększył się dwukrotnie np. w okolicach Katowic. Dlatego pierwsze miejsce na liście najbardziej obleganych dróg zajmuje ekspresowa dwupasmówka S86 ze stolicy Śląska do Sosnowca. Tu padł rekord - 104 339 samochodów na dobę (co najmniej jeden samochód na sekundę).

Nadkomisarz Włodzimierz Mogiła z Wydziału Ruchu Śląskiej Policji. - Droga jest bardzo obciążona zwłaszcza w godzinach szczytu. To przez brak bocznych tras, które byłby dla niej alternatywą.

Według szacunków śląskiej drogówki to tiry do Czech i Niemiec generują nawet 60 proc. ruchu na tej trasie.

Niewiele lepiej jest na drugiej w rankingu autostradzie A4, która przecina od południa Katowice. Tu w ciągu doby przejeżdża aż 75 tys. samochodów. Na trzecim miejscu jest wyjazd na autostradę A4 z Wrocławia (62 tys./doba).

Równie źle jest w stolicy. I choć w Warszawie korki nie są rekordowe, to można w nich utknąć na każdej drodze prowadzącej z miasta. Najbardziej zapchany jest wjazd od południa, przez Janki, gdzie stoją kierowcy ze Śląska i Krakowa (61 tys./doba) oraz ze wschodu w Markach, na trasie wiodącej na Białystok (56 tys./doba). Podobnie jest też na dwupasmówce na Gdańsk przez Łomianki (55 tys./doba) oraz do Piaseczna (54 tys./doba).

Drogowcy na tłok zawsze mają tę samą odpowiedź: korki powodują kierowcy jeżdżący do pracy oraz osoby wybierające się autem do centrów handlowych. - A do tego Warszawa nie ma obwodnicy - mówi rzecznik mazowieckiej GDDKiA Małgorzata Tarnowska, dodając, że sama codziennie dojeżdża do pracy w stolicy z Marek. Dojazd zajmuje jej od 20 minut w wakacje do półtorej godziny w roku szkolnym.

W innym rankingu - nasilenia ruchu w całym województwie - znów przewodzi Śląsk. Ciasno jest też w Małopolsce, łódzkim i Wielkopolsce. Mazowsze w tym rankingu znalazło się dopiero na szóstej lokacie. Najmniej samochodów spotkamy na Warmii i Mazurach (6 tys. aut na dobę) i Podlasiu.

Kto jednak lubi samotną jazdę, powinien wybierać się w podróż nocą. Według badań GDDKiA od godziny 22 do 6 po polskich drogach jeździ zaledwie 9 do 18 proc. kierowców.

Źródło: Dziennik Metro

Rząd USA zagłuszy komórki w autach?

Panie kierowco, będzie mandat. A za co?

Citroen C5 - ogłoszenia