Pogoń za kratką

Auta z kratką z pełnym odpisem podatku VAT były hitem w 2010 r. Teraz znikają z rynku

Polska wciąż jest areną zmagań przedsiębiorców z rządem w sprawie podatku VAT od zakupu samochodów. Te potyczki jako żywo przypominają zawody w przeciąganiu liny na wiejskim festynie i u postronnych obserwatorów mogą budzić uśmiech politowania. Ale nie ma tu nic do śmiechu. Chodzi o gigantyczne pieniądze, liczone w miliardach złotych. Kością niezgody są auta osobowe z homologacją ciężarową, zwane potocznie kratkami (od kratownicowej przegrody rozdzielającej przedziały pasażerski i bagażowy).

Twarda ręka rządu

Od 1 stycznia 2011 r. mamy zmianę przepisów o odpisach podatku VAT. Zniknął pełny odpis VAT od aut osobowych z homologacją ciężarową. Takie pojazdy przestają istnieć na dwa lata.

Osobówki zostały podzielone na dwie kategorie - o ładowności do 500 i powyżej 500 kg. W obu przypadkach przy zakupie przedsiębiorca może odpisać tylko 60 proc. VAT, ale nie więcej niż 6 tys. zł. Odpis od kosztów tankowanego do nich paliwa w ogóle nie przysługuje. Rząd chce zarobić na zmianach 4 mld zł.

Gabinet Donalda Tuska jeszcze w 2009 r. wystąpił o możliwość zawieszenia pełnego odpisu VAT na auta z kratką. Tłumaczył, że to konieczność w kryzysie.

Unia Europejska zielone światło dla nowych przepisów dała nam w czerwcu ubiegłego roku. Zapowiedź zmian od razu wywołała gwałtowny wzrost popytu na auta. Pod koniec roku mieliśmy do czynienia z prawdziwym rynkowym amokiem. Niektóre firmy już w listopadzie nie miały w ofercie aut osobowych z homologacją ciężarową, inne rzutem na taśmę próbowały zdobyć od producentów dodatkowe egzemplarze.

Trudno się dziwić. Klienci podpisywali umowy leasingowe w ciemno, bez fizycznego odbioru auta (takie samochody zachowują podatkowy przywilej pełnego odpisu VAT w 2011 r.).

Ustawowa przepychanka

Rząd nie pierwszy raz ogranicza firmom pełen odpis podatkowy od aut osobowych.

- Ten brak stabilizacji przepisów utrudnia planowanie zakupów i zarządzanie flotą - narzekają przedsiębiorcy.

Problem zaczął się wraz z wejściem naszego kraju do Unii Europejskiej 1 maja 2004 r. Pojawił się wtedy wzór matematyczny zwany wzorem Lisaka, decydujący o tym, czy samochód o dopuszczalnej masie całkowitej może otrzymać homologację ciężarową, czy nie. Oferta aut z pełnym odpisem VAT dramatycznie zmalała, spadła też sprzedaż. Ratunkiem miała być nowelizacja ustawy zapowiedziana na koniec lata 2005 r. Nieszczęsny wzór co prawda przestał obowiązywać, ale inne zapisy wciąż ograniczały sprzedaż. Cóż bowiem mogły zmienić regulacje, według których niektóre auta osobowe z jednym rzędem siedzeń uznawano za ciężarówki, a prawdziwe samochody dostawcze z dwoma rzędami siedzeń nie otrzymywały homologacji ciężarowej. Nie otrzymała jej również spora część dużych furgonów, a bez problemów wypisywano ją ekskluzywnym pikapom. Przełom nastąpił wraz z ogłoszeniem wyroku Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości w grudniu 2008 r. Trybunał uznał skargę śląskiej firmy Magoora na polskie przepisy o VAT, będącą tak naprawdę głosem tysięcy przedsiębiorców protestujących przeciwko działaniom polskiego rządu. Stwierdzono, że rząd nie miał prawa zmienić przepisów o podatku VAT ani w maju 2004 r., ani w sierpniu 2005 r.

Ministerstwo Finansów, zmuszone do respektowania wyroku Trybunału, musiało wrócić do przepisów gwarantujących pełny odpis podatku. Teraz rząd ponownie wziął się za kratki. Obowiązujące od początku roku restrykcyjne przepisy uzasadniał sprawiedliwością społeczną. Nie można bowiem - jego zdaniem - dalej wspomagać "bogaczy", którzy odliczali VAT od luksusowych samochodów.

Przy drogich autach pełny odpis podatkowy rzeczywiście dawał firmie duże możliwości zaoszczędzenia 50-70 tys. zł; przy tanich zaledwie 5-7 tys. zł. Jeśli jednak przeanalizujemy strukturę rynku, to samochody luksusowe z kratką wcale nie cieszyły się szczególnym wzięciem. Nawet w 2010 r., gdy zapowiadana zmiana spowodowała większe zakupy, w ręce przedsiębiorców trafiło ich ok. 700 szt. To mniej niż 1 proc. ogólnej sprzedaży "kratek".

Mniejsza sprzedaż

W 2010 r. sprzedano w Polsce ponad 333 tys. samochodów. Niemal jedna trzecia tej liczby to "kratki". Największym powodzeniem wśród osobówek z homologacją ciężarową cieszyły się skody, niewiele mniejszym fordy i ople. Liderzy tej kategorii brylują także w ogólnej statystyce.

Jak będzie w tym roku? Firmy monitorujące rynek szacują, że uda się sprzedać 220 tys. samochodów w wariancie pesymistycznym i 300 tys. aut w optymistycznym. Nawet jednak ta druga liczba oznaczałaby dziesięcioprocentowy spadek. Firmy monitorujące rynek nie ukrywają, że to wpływ nowych przepisów. Według nich minister finansów, zamiast zyskać na zawieszeniu odliczenia VAT, straci z powodu mniejszej ilości sprzedawanych aut.

Najlepiej sprzedające się auta z kratką w 2010 r. to m.in.:

1. Skoda Octavia
2. Ford Focus
3. Mitsubishi Outlander
4. Toyota Avensis

Dariusz Dobosz

ZOBACZ TAKŻE:

5 zł wypłoszyło kierowców ze stacji

Autostrada A4 bez stania na bramkach

Renault Avantime - ogłoszenia

Więcej o: