Skandal! Autostradowe obwodnice miast płatne!

Najnowszy pomysł rządu na jazdę miejskimi odcinkami autostrad A4 i A1 miał być salomonowym rozwiązaniem. Zamiast tego budzi kontrowersje wśród samorządowców. - Ruch w miastach aglomeracji wzrośnie, a część mieszkańców nie załapie się na darmowe przejazdy - alarmują.

Według rządowego projektu za przejazd autostradą A4 nie będą musieli płacić ci, którzy będą poruszali się pomiędzy Kleszczowem a węzłem Murckowska w Katowicach. Dotyczy to jedynie kierujących motocyklami i samochodami do 3,5 tony. Takie samo udogodnienie dotyczy ruchu lokalnego na autostradzie A1 pomiędzy węzłem Sośnica a węzłem Bytom.

Kierowcy, którzy będą przejeżdżali przez aglomerację tranzytem, na obu odcinkach będą musieli płacić. Ile - tego jeszcze dokładnie nie wiadomo. Według nieoficjalnych informacji odcinek Kleszczów - Murckowska mógłby kosztować około 10 zł. Urzędnicy Ministerstwa Infrastruktury, gdzie przygotowano projekt, wyjaśniają, że musieli wybierać między zminimalizowaniem strat, które poniesie budżet państwa, a interesami poszczególnych miast, dla których autostrady są lub będą lokalnymi obwodnicami.

Śląscy samorządowcy nie kryją krytycznych uwag do projektu. Boją się, że część ruchu z autostrad przeniesie się do centrów i tak już zatłoczonych miast, na dodatek część mieszkańców aglomeracji nie skorzysta z darmowych przejazdów. - To zły projekt. Urzędnicy w Warszawie powinni się pochylić nad mapą, bo widać nie znają naszych realiów. Część mieszkańców będzie musiała nadłożyć drogi, żeby korzystać z darmowych przejazdów. Dla niektórych będzie to nieopłacalne - wytyka Krzysztof Krzemiński z Górnośląskiego Związku Metropolitalnego.

Krzemiński dodaje, że osobiście jest tego najlepszym przykładem. - Mieszkam w Knurowie. Nie będzie mi się opłacało dojeżdżać do węzła Sośnica, od którego autostrada ma być bezpłatna. Zamiast tego będę korzystał z lokalnych dróg - mówi i podkreśla, że GZM będzie chciał przedstawić ministerstwu własny pomysł na rozwiązanie problemu.

Podobne wątpliwości mają w Bytomiu, gdzie ma się kończyć bezpłatny dla ruchu lokalnego odcinek autostrady A1. - Absolutnie nie zgadzamy się na taki pomysł. Dalej przecież są jeszcze Piekary Śląskie, a kierowcy, którzy tam jadą, będą zjeżdżać już u nas, żeby uniknąć opłat - mówi Katarzyna Krzemińska-Kruczek z bytomskiego magistratu.

W sąsiednich Gliwicach panuje umiarkowany optymizm. Marek Jarzębowski, rzecznik prezydenta Gliwic, podkreśla, że mieszkańcy miasta skorzystają, bo autostrada A4 będzie za darmo aż do Kleszczowa. Teraz ten odcinek pełni rolę południowo-zachodniej obwodnicy miasta. - W uzasadnieniu projektu nie ma jednak jednoznacznej odpowiedzi co z ciężarówkami - podkreśla Jarzębowski. Na razie wiadomo, że ciężarówki będą objęte elektronicznym systemem opłat na wybranych odcinkach autostrad. Których? To dopiero określi odrębne rozporządzenie.

Kierowcy zwracają uwagę, że skoro bezpłatny miałby być przejazd tylko między węzłami Murckowska i Kleszczów, to na Murckowskiej musiałyby stanąć bramki do poboru opłat. Tym bardziej że odcinkiem od Balic do Murckowskiej zarządza prywatna spółka Stalexport Autostrada Małopolska i powiązanie jej systemu poboru opłat z państwowym raczej w grę nie wchodzi. Z drugiej strony bramki na Murckowskiej mogłyby zakorkować Katowice. - W styczniu będziemy prowadzili konsultacje społeczne. Czekamy na wszystkie uwagi, które pomogą wypracować najlepsze rozwiązanie - mówi Mikołaj Karpiński, rzecznik Ministerstwa Infrastruktury.

Źródło: Gazeta Wyborcza Katowice


ZOBACZ TAKŻE:

Nowe Porsche Cayenne - już jest! - ZOBACZ WIĘCEJ

Hybrydowe Porsche 918 Spyder - ZOBACZ TUTA

Więcej o: