Czy 140 km/h nas zabije?

Od 31 grudnia 2010 roku po autostradach w Polsce będzie można poruszać się z prędkością 140 km/h. W związku z tym faktem pojawiło się wiele głosów przepowiadających apokalipsę na naszych drogach. Czy słusznie?

Do tej pory na autostradach na terenie Polski dla samochodów osobowych obowiązywała dopuszczalna prędkość 130 km/h. Nie jest to nic nadzwyczajnego, takie ograniczenie można spotkać w większości krajów europejskich. W nielicznych, głównie w Skandynawii limity są niższe, co wynika głównie ze złych warunków pogodowych panujących przez większą część roku. We Francji i we Włoszech zła pogoda, np. deszcz także wpływa na obniżenie limitów (np. ze 130 do 110 km/h na autostradach).

Zwiększenie prędkości na autostradach o trzech pasach ruchu w jedną stronę planowano we Włoszech i we Francji. Ostatecznie Włosi 1 stycznia 2003 r. wprowadzili 150 km/h na odcinkach trzypasmowych, a Francuzi poszli w drugą stronę wprowadzając surowe respektowanie istniejących ograniczeń.

Jednak najlepszym przykładem są Niemcy. Na wielu odcinkach niemieckich autostrad nie obowiązuje ograniczenie prędkości, chociaż zaleca się nie przekraczanie 130 km/h. Teoretycznie powinny one odpowiadać za sporą część wypadków drogowych, tak jednak nie jest. Wskaźnik liczby ofiar na mln mieszkańców na wszystkich drogach naszych zachodnich sąsiadów w 2009 roku wyniósł 51 i zmniejszył się od początku tego dziesięciolecia o 40% (85 w 2001 r.). Jednak wskaźnik śmierci na autostradach, a trzeba zauważyć, że Niemcy dysponują najgęstszą i mocno zatłoczoną siecią dróg szybkiego ruchu w Europie, wynosi zaledwie 3,8/mln. Jak widać duża prędkość sama w sobie nie zabija.

Kolejnym dowodem na brak przełożenia ostrych limitów prędkości na liczbę ofiar są statystyki z... USA. Jak wiadomo obowiązują tam restrykcyjne przepisy (zwłaszcza na osiedlach mieszkaniowych i w okolicy szkół), a na autostradach nikt nie poszaleje. Tylko w niektórych hrabstwach w Teksasie wolno jeździć po "highwayach" 80 mil/h (129 km/h), w większości zachodnich stanów obowiązuje 75 mil/h (120 km/h), a w większości wschodnich 65 lub 70 mil/h (105 lub 112 km/h). Jak to się ma do liczby wypadków? Na ponad 308 mln mieszkańców na drogach USA zginęło w 2009 roku 33 963 osób, co daje 110 ofiar na mln mieszkańców.

Jak na tym tle wypada Polska? Dość fatalnie. Wskaźnik ofiar na polskich drogach wyniósł w 2009 roku 120 (na mln mieszkańców) i pod tym względem przewyższają nas w UE tylko Rumunia (130) i Grecja (także 130). Trzeba dodać, że od ponad dziesięciu lat ten wskaźnik u nas stale się zmniejsza. W 2009 roku na polskich drogach zginęło 17% mniej ludzi, niż w 2001 roku (145/mln).

Twierdzenie, że do tak dużej liczby ofiar na naszych drogach przyczynia się nadmierna prędkość rozwijana przez samochody na autostradach i drogach ekspresowych, jest sporym nadużyciem. W 2009 roku na drogach szybkiego ruchu w Polsce zginęło łącznie 66 osób (1,65/mln). W stosunku do liczby wszystkich ofiar, których było 4 572, to naprawdę niewiele (1,4%).

Jeszcze inny przelicznik to ilość ofiar w danym roku w stosunku do ilości dróg. W Polsce w 2009 roku było 851 km autostrad, na których zginęły 43 osoby. Daje to 5 ofiar na jeden km drogi. Na drogach krajowych, których było w zeszłym roku 18 541 km, zginęło 1 579 osób. Oznacza to wskaźnik rzędu 8,5. A przecież dopuszczalna prędkość na tych drogach jest znacznie niższa.

Niektórzy specjaliści, np. dr Kazimierz Jamroz z Katedry Inżynierii Drogowej Politechniki Gdańskiej (wypowiedź dla TVN) twierdzą, że podniesienie limitów prędkości zwiększy liczbę ofiar na autostradach o 20-50 osób rocznie (czyli nawet dwukrotnie). Jako uzasadnienie podawana jest znacznie większa energia zderzenia (rzeczywiście, rośnie w kwadracie prędkości), inne zachowanie auta na łuku i mniejsza skuteczność działania pasów bezpieczeństwa. Zgoda, tylko jak to się ma do realiów wypadków na autostradach? Nie wiem, ja nigdzie na świecie nie widziałem łuku na autostradzie (poza zjazdami i odcinkami, gdzie prędkość jest ograniczona), którego pokonanie z prędkością 140 km/h byłoby niebezpieczne.

Statystyki mówią jednoznacznie, że jazda po autostradzie, nawet w Polsce, jest znacznie bezpieczniejsza, niż po drogach krajowych. Przykład Niemiec pokazuje, że brak limitów prędkości nie oznacza "masowego mordu" na autostradach, a przykład USA, że restrykcyjne limity prędkości wcale nie oznaczają znikomego wskaźnika ofiar.

Tak, czy inaczej od 31 grudnia 2010 roku dopuszczalna prędkość w Polsce na drogach ekspresowych o jednym pasie ruchu wzrasta ze 100 do 110 km/h, na drogach ekspresowych o dwóch pasach ruchu ze 110 do 120 km/h, a na autostradach ze 130 do 140 km/h.

Oby takich dróg było jak najwięcej. Szerokości.

 

Marcin Lewandowski



ZOBACZ TAKŻE:

140 km/h - poznaj odmienne zdanie: Wielki wyścig od sylwestra

Więcej o: