Parkowanie | Chamstwo czy bezmyślność?

Jazda po naszych drogach coraz bardziej przypomina obrazki z krajów arabskich. Podstawową zasadą jest brak zasad. W dużych aglomeracjach jest to szczególnie widoczne w przypadku parkowania. Władze miejskie kompletnie sobie nie radzą z tym problemem, a kierowcy, widząc to, stają się coraz bezczelniejsi

Podróżując po krajach arabskich musiałem przywyknąć do specyficznego stylu jaki panował na tamtejszych drogach. Jazda nocą bez świateł, ignorowanie sygnalizacji świetlnej, nie używanie kierunkowskazów i inne przypadłości tamtejszych kierowców, są już jednak coraz częściej obserwowane i u nas (czytaj tutaj), nie czuję się więc nieswojo, gdy kolejny stołeczny szaleniec przelatuje na czerwonym świetle. Kiedy jednak przyjrzeć się jak parkujemy, to okaże się, że jesteśmy gorsi niż mieszkańcy Maghrebu czy Bliskiego Wschodu. Parkujemy wszędzie, na chodnikach, w parkach, na przejściach dla pieszych, na zakrętach, zastawiamy bramy wjazdowe, całe pasy jezdni.

Przed niespełna miesiącem, Gazeta Stołeczna zainicjowała akcję ?Parkuj po ludzku? (szczegóły tutaj). Na ogłoszony konkurs fotograficzny, w którym obrazowano najbardziej absurdalnie zaparkowane samochody, przysyłano mnóstwo zdjęć (zobacz niektóre prace). Najsmutniejszy okazał się fakt, że obok kierowców cwaniaków, nagminne łamanie zakazów jest także domeną straży miejskiej i Zarządu Dróg Miejskich. Jak więc domagać się załatwienia problemu? Z kim rozmawiać o rozwiązaniach, skoro strażnicy powinni łapać sami siebie?

Problem nie dotyczy tylko Warszawy. Ma go każde większe miasto. We Wrocławiu mieszkańcy skarżą się, że wzywana straż miejska zgłoszenia ignoruje. Strażnicy bronią się, że takich zgłoszeń jest mnóstwo, a ich niewielu (czytaj tutaj).

W Warszawie sam obserwuję codziennie samochody stojące na chodnikach na wysokości przejść dla pieszych (okolice Al. Niepodległości), na jezdni wzdłuż więzienia i Urzędu Miasta (przy ul. Rakowieckiej), na pasie do skrętu w prawo (przy ul. Gaworka), zajmujące cały pas jezdni (ul. Woronicza) i wiele, wiele innych. Ten sam problem dotyczy ścisłego centrum jak i obrzeży Warszawy.

Blokadę na kołach nieprawidłowo zaparkowanego auta widuję jednak niezmiernie rzadko. Ani razu nie widziałem jeszcze odholowywanego auta. Czyżby budżet miasta nie był zainteresowany pieniędzmi, które można przeznaczyć choćby na budowę wielopoziomowych parkingów?

Co kwartał liczba zgłoszeń dotyczących nieprawidłowego parkowania wzrasta o ok. 10 proc. - powiedziała Monika Niżniak, rzecznik prasowy Komendy Straży Miejskiej w Warszawie. - Tylko wczoraj mieliśmy 638 interwencji, odholowano 53 pojazdy.

Odholowanie auta w stolicy kosztuje 388 zł plus mandat (za każdą dobę nieodebranego auta dodatkowe 28 zł). Dziennie, jak nas zapewniono w Komendzie Straży Miejskiej w Warszawie odholowuje się na parking ok. 50 samochodów. Biorąc pod uwagę, że z 450 tys. interwencji, jakie napływają do Straży Miejskiej blisko połowa dotyczy źle zaparkowanych aut, to jednak niewiele. Problem narasta zaś lawinowo.

Wyższe kary za takie wykroczenia, może byłyby i słuszne, ale z pewnością nie są rozwiązaniem. Nie surowość kary, ale jej skuteczność, stanowi o poszanowaniu prawa. Nawet wybudowanie tysięcy parkingów wielopoziomowych nie pomoże, jeśli kierowcy bezkarnie będą stawiać auta gdzie popadnie, bo taniej, bliżej, wygodniej, w myśl zasady "Stanę tutaj! I co mi zrobisz?".

Inni radzą sobie w prosty sposób. W Londynie odholowanie auta kosztuje 300 funtów i jest egzekwowane z całą stanowczością. W niemal w całym austriackim Grazu obowiązuje ograniczenie prędkości do 30 km/h, podobnie jest na wielu ulicach w Berlinie. Kierowcom odechciewa się wjeżdżać do centrum.

My też spróbujemy coś zrobić Przysyłajcie na adres redakcja@moto.pl informacje o miejscach, w których stale łamane są zakazy parkowania. Najlepiej jeśli będą do nich dołączone zdjęcia. Najciekawsze opublikujemy, a sporządzoną w ten sposób mapę Warszawy, przekażemy Straży Miejskiej. Na początek zajmiemy się Warszawą. Będziemy sprawdzać, czy coś się w stolicy dzięki temu zmieni.

Przekazanie takiej mapy, zawsze będzie dodatkowym źródłem informacji - twierdzi Monika Niżniak. - Wszystkie zgłoszenia są analizowane i zajmujemy się nimi sektorowo. Sami też analizujemy artykuły w prasie i internecie, na co dzień śledzimy wpisy warszawiaków na różnych blogach i staramy się podejmować interwencje.

Grzegorz Lepak

ZOBACZ TAKŻE:

Parkuj po ludzku

Warszawiacy jeżdżą na czerwonym...

Ogłoszenia samochodów osobowych.

Więcej o: