Centrum powraca, znikają pustaki

Z dróg znikną atrapy, samorządy stracą możliwość stawiania fotoradarów, gdzie popadnie, a nad całością będzie czuwać zamiast policji Inspekcja Transportu Drogowego. W zeszłym roku ustawa fotoradarowa przepadła w Trybunale Konstytucyjnym. Tym razem zmiany po poprawkach mają wejść w życie. Co się zmieni?

Na polskich drogach stoi ok. 600 masztów z oznaczeniem "fotoradar", ale tylko 127 robi zdjęcia przy przekroczeniu prędkości. Założenie było proste: po co instalować drogi fotoradar w każdym maszcie, skoro to na widok znaku o czekającym pomiarze kierowca powinien zwolnić? Nie może przecież wiedzieć, że mijany maszt to pusta puszka. Tym samym państwo oszczędza pieniądze na sprzęcie, a policja czas na obsłudze prawdziwego fotoradaru. Teraz ma się to zmienić. Z dróg znikną bezużyteczne fałszywki, a prawdziwe fotoradary staną tylko w miejscach faktycznie niebezpiecznych.

Wszystkie fotoradary będą przesyłać informacje do Centrum Automatycznego Nadzoru nad Ruchem Drogowym. Pomysł miał już wejść w życie w zeszłym roku, ale wtedy nowelizację ustawy Prawo o ruchu drogowym zakwestionował Trybunał Konstytucyjny. Sprawa na jakiś czas ucichła, ale posłowie z komisji infrastruktury, która opracowała tamten projekt ustawy, nie odstąpili od pomysłu.

- Nowa wersja uwzględnia zastrzeżenia trybunału. W zasadniczej kwestii jednak pomysł działania centrum jest ten sam. Przekroczenie prędkości to nadal najczęstsza przyczyna wypadków drogowych. Wprowadziliśmy ważne zmiany dotyczące rozmieszczania fotoradarów, odpowiedzialności za obsługę i egzekwowania kar - mówi Stanisław Żmijan, wice przewodniczący komisji infrastruktury, która opracowała projekt.

Co się zmieni?

1. Znikną puste maszty. Zgodnie z zapisami projektu w każdym miejscu oznakowanym "fotoradar" na pewno będzie zainstalowane urządzenie do pomiaru prędkości.

2. Zmieni się lokalizacja fotoradarów. Staną tylko w miejscach najniebezpieczniejszych, tak aby kierowca kojarzył, że w obrębie działania fotoradaru musi zachować szczególną ostrożność.

3. Miejsca ustawienia fotoradaru będzie mogła wyznaczać wyłącznie policja i zarządca drogi. W ten sposób pomysłodawcy projektu chcą wyeliminować dodatkowe i obfite źródło finansowania budżetu samorządów. - Dochodzi do praktyk, kiedy władze samorządów podpisują umowy z producentami urządzeń pomiarowych i ustawiają je w miejscu, które wygeneruje największy dochód. To niedopuszczalne i nie ma nic wspólnego z poprawą bezpieczeństwa - mówi Żmijan. Straż miejska i samorządy nadal będą jednak mogły zgłaszać propozycje miejsc na fotoradar, ale będą je musiały poprzeć uzasadnieniem (statystykami wypadków, opiniami mieszkańców, prognozami itp.).

4. Inspekcja Transportu Drogowego zajmie się zbieraniem danych z fotoradarów i ich obsługą, a także egzekwowaniem grzywien. - W tej chwili instalowaniem, przewożeniem, kopiowaniem danych, ustalaniem danych kierowców zajmuje się 500 policjantów. A ich praca na pewno przydałaby się bardziej w innym obszarze - mówi Żmijan. Dane będą teraz spływać do Głównego Inspektora Transportu Drogowego, który w oparciu o decyzje administracyjne będzie nakładał grzywny.

5. Fotoradary będą rejestrować dwa wykroczenia. Oprócz przekroczenia prędkości, fotografowane mają być także przypadki przejazdu na czerwonym świetle.

6. Zmieni się liczba zainstalowanych fotoradarów. Dokładną ilość mają określić eksperci na podstawie danych o najniebezpieczniejszych miejscach dla kierowców. W Polsce takich punktów jest zbyt dużo. Wystarczy spojrzeć na pobocza usiane krzyżami, zniczami, tablicami pamiątkowymi. - We Francji działa 1600 fotoradarów. Oczywiście jest też więcej dróg. Dlatego o konkretnej liczbie będziemy mówić, kiedy wypowiedzą się już eksperci - przekonuje Żmijan.

Najczęstsze przewinienia kierowców

1. Przekroczenie prędkości - do 500 zł i 10 punktów karnych
2. Wyprzedzanie w miejscu zabronionym (w tym na pasach) - do 300 zł i 9 punktów karnych
3. Wymuszenie pierwszeństwa - do 500 zł i 6 punktów karnych
4. Niedostosowanie się do sygnalizacji świetlnej - do 500 zł i 6 punktów karnych
5. Omijanie pojazdu, który ustępuje pierwszeństwa pieszemu - do 500 zł i 10 punktów karnych
6. Przewożenie dziecka bez fotelika - 150 zł i 3 punkty karne
7. Niezapięcie pasów bezpieczeństwa - do 100 zł i 2 punktów karne

Jak pozbyć się punktów karnych

Łączna liczba możliwych do zebrania punktów karnych nie może przekroczyć 24 punktów (20 punktów, jeżeli mamy prawo jazdy krócej niż rok). Punkty kasują się samoistnie po roku, licząc od daty ich otrzymania. Jeśli jednak przed upływem tego okresu niebezpiecznie zbliżymy się do dopuszczalnego limitu, części punktów możemy się pozbyć. Wystarczy wziąć udział w specjalnym kursie przeprowadzanym przez Wojewódzkie Ośrodki Szkolenia Kierowców. Całość trwa 6 godzin i kosztuje 300 zł. Po zakończeniu zajęć nasze konto pomniejszy się o 6 oczek. Z takiej możliwości możemy skorzystać 2 razy w roku, w odstępie 6 miesięcy.

Mandat? Nie, dziękuję

Każdy kierowca ma prawo odmówić przyjęcia mandatu karnego. A każdy policjant ma obowiązek poinformować o takiej możliwości. Funkcjonariuszom nie wolno wlepiać mandatów na siłę lub sugerować pewnego niepowodzenia w sądzie, jeśli kierowca zdecyduje się na odmówienie przyjęcia kary. Obowiązkiem kierowcy jest jednak w takim wypadku podanie wszystkich danych niezbędnych do sporządzenia wniosku o postępowanie sądowe, m.in. danych personalnych oraz informacji o dochodach.

Krzysztof Jurga, Gazeta Wyborcza

Fotoradary zmniejszają bezpieczeństwo na drogach - WIĘCEJ

Mandaty i na drogach wewnętrznych - ZOBACZ TUTAJ

Samochody: Subaru Impreza - ogłoszenie

Więcej o: