Przygotuj samochód na upalne dni

Zanim nadejdzie prawdziwe lato, powinniśmy zadbać o nasze cztery kółka, by w trudnych gorących dniach działały bez zarzutu. Pracy wbrew pozorom jest sporo

Mogłoby się wydawać, że tak przyjemna dla nas pora roku jest także niezwykle przyjazna dla naszego samochodu. Nic bardziej mylnego. Lato stawia przed autem poważne wyzwania ze względu na swoją meteorologiczną specyfikę. Należą do nich przede wszystkim: wysokie temperatury, ostre promieniowanie słoneczne i krótkotrwałe, ale bardzo obfite deszcze. Co zrobić, by te niekorzystne zjawiska nie sprawiły nam kłopotów podczas wakacyjnych wojaży?

Klimatyzacyjne obowiązki


Przede wszystkim trzeba dokonać rzetelnego przeglądu układu klimatyzacji, jeśli jest on w wyposażeniu naszego samochodu. Taka inspekcja powinna być przeprowadzona jeszcze wiosną, ale wielu użytkowników robi to właśnie teraz, gdy zaczynają się upały. Trzeba pamiętać, że nie ma klimatyzacji bezobsługowych. Nawet w zupełnie sprawnej klimatyzacji roczne ubytki czynnika roboczego mogą sięgać 10-15 procent objętości i choćby z tego względu kontrola jest niezbędna. Najpierw sprawdza się wydajność systemu poprzez pomiary termometrem w okolicach nawiewów wnętrza. Potem sprawdza się szczelność i ewentualnie naprawia miejsca wycieków. Jeśli układ jest szczelny, wystarczy dopełnić go czynnikiem roboczym. Jeżeli był naprawiany, trzeba napełnić go od nowa, dodając specjalny olej do smarowania elementów roboczych sprężarki.

Ocenić trzeba też napęd sprężarki prowadzony zazwyczaj tym samym paskiem klinowym co napęd pompy cieczy chłodzącej i alternatora. Pasek musi być odpowiednio naprężony i nie może mieć uszkodzeń. Skraplacz trzeba oczyścić z zanieczyszczeń (błoto i owady), osuszacz w razie potrzeby wymienić, podobnie jak filtr przeciwpyłkowy. Kontroli podlega też wentylator chłodnicy, który w wielu autach współpracuje z układem klimatyzacji. Jego niesprawność może powodować zakłócenia w pracy klimatyzacji. W warsztacie czyści się też i odkaża przewody wentylacyjne. Profesjonalny i pełny przegląd tego typu nie jest możliwy w warunkach domowych, konieczna jest wizyta w specjalistycznej stacji obsługi. Nie należy ona do tanich. Pełny przegląd kosztuje kilkaset złotych, samo uzupełnienie czynnika roboczego od 100 do 200 zł, a sprawdzenie szczelności - około 50 zł.

Niektóre warsztaty dysponują jednak specjalnymi urządzeniami do tanich i szybkich, ale pobieżnych przeglądów klimatyzacji. Urządzenie sprawdza szczelność klimatyzacji, odsysa czynnik roboczy, regeneruje go, w razie potrzeby wprowadza świeży czynnik i olej.

Uszkodzenia klimatyzacji wymagają zazwyczaj bardzo kosztownych napraw, dlatego nie warto do nich doprowadzać. Jednak warunkiem sprawności układu jest nie tylko obsługa serwisowa. Trzeba również pamiętać o zaleceniach eksploatacyjnych. Klimatyzację trzeba włączać co jakiś czas - przynajmniej raz na dwa tygodnie. Chodzi o to, by przemieszać olej z czynnikiem roboczym i nie dopuścić do zatarcia sprężarki. Należy też kontrolować samodzielnie naprężenie paska napędowego sprężarki, czyścić skraplacz, odkażać przewody wentylacyjne. Koniecznie trzeba dokonać przeglądu klimatyzacji zaraz po zakupie samochodu z rynku wtórnego.

By szybko schłodzić wnętrze auta, trzeba przede wszystkim otworzyć drzwi i okna, by nieco przewietrzyć przedział pasażerski. Dopiero potem uruchamiamy silnik i włączamy klimatyzację nastawioną na najniższą możliwą temperaturę, zamykając jednocześnie obieg powietrza we wnętrzu. Gdy poczujemy chłód, otwieramy obieg powietrza i nastawiamy odpowiedni poziom temperatury na sterowniku klimatyzacji. Używanie klimy w upalne dni to wręcz konieczność, bo dłuższa jazda w samochodzie nagrzanym do 40 czy 50 stopni Celsjusza prowadzi do obniżenia koncentracji kierowcy i pogorszenia koordynacji ruchów nawet o 30 procent. Powietrze z układu klimatyzacji jest mocno osuszone, dlatego świetnie usuwa z szyb parę wodną. Podczas jazdy w ulewnym deszczu, gdy szyby szybko pokrywają się parą od wewnątrz, należy korzystać z klimatyzacji. Warto ją włączyć, jeśli wcześniej z niej nie korzystaliśmy. Ale klima to nie tylko zalety. Przez nią wzrasta koszt utrzymania samochodu, zwiększa się zużycie paliwa (nawet o 20 procent), a jadący narażają się na choroby - przeziębienia lub alergie. Schorzenia mogą się pojawić w wyniku kierowania dysz z zimnym powietrzem bezpośrednio na twarz, gardło czy klatkę piersiową, częstej zmiany temperatur (wsiadanie i wysiadanie) oraz za sprawą drobnoustrojów grasujących w zaniedbanych filtrach i przewodach wentylacyjnych.

Płyny też są ważne


Ogromnego znaczenia latem nabierają sprawy związane z układem chłodzenia silnika. Zbyt niski poziom płynu chłodzącego sprzyja przegrzewaniu się jednostki napędowej w upalne dni. Jego poziom można sprawdzać samodzielnie, samemu można też uzupełniać jego stan. Współczesne układy chłodzenia wyposażone są w zbiorniki wyrównawcze, które zawierają informację o maksymalnym i minimalnym dopuszczalnym poziomie płynu. Ten zawsze dolewamy do zbiornika wyrównawczego, a nie do chłodnicy. Zbiornika nie wolno otwierać, gdy silnik jest nagrzany. Instrukcja obsługi lub fabryczny serwis dostarczają informacji o rodzaju płynu chłodzącego. W nowoczesnych autach należy unikać mieszania go z wodą lub zastępowania nią. Nawet latem, gdy rozrzedzenie płynu wodą nie grozi zamarzaniem i rozsadzeniem korpusu silnika. Płyn ma składniki antykorozyjne chroniące wewnętrzne elementy silnika i z tego względu nie może mieć zmienianego składu. Warto wymienić też płyn hamulcowy starszy niż dwuletni, jeśli nie zrobiliśmy tego wiosną. W trakcie eksploatacji płyn degraduje się, głównie za sprawą pochłaniania wody z otoczenia. Obniża się jego temperatura wrzenia, a to może prowadzić do szybkiego zagotowania się płynu przy intensywnym używaniu hamulców w gorące dni (szybka jazda z dużym obciążeniem, jazda po górach, jazda sportowa). Tę czynność trzeba wykonać w warsztacie (koszt około 100 zł), bowiem wymiana płynu hamulcowego wymaga fachowości i doświadczenia. Samodzielnie możemy za to wymienić na letni płyn w zbiorniku spryskiwaczy szyb i reflektorów. Nie trzeba koniecznie usuwać płynu zimowego poprzez wypompowanie. Nie ma zagrożenia zamarznięciem, więc wystarczy dolewać sukcesywnie płyn letni.

Wosk walczy z rdzą


Jeśli wiosną naprawiliśmy uszkodzenia powłoki lakierniczej i zrobiliśmy tzw. zaprawki, usuwając ogniska korozji, to nie pozostaje nam nic innego jak regularne mycie i woskowanie nadwozia. Ta ważna czynność, którą można wykonywać samodzielnie, ma znaczenie nie tylko estetyczne. Wosk wypełnia pory lakieru, nie dopuszczając do ich penetrowania przez promienie słońca. Są one szczególnie groźne dla mokrego nadwozia, bowiem kropelki wody działają jak soczewki. Porowacenie lakieru sprzyja powstawaniu ognisk korozji. Dzięki preparatom woskowym woda łatwiej spływa po lakierze i nie zalega na nadwoziu.

Elektryczne zadania


Chociaż po wiosennym przeglądzie złącza kabli są sprawdzone i naprawione, a klemy akumulatora wyczyszczone i pokryte specjalnym smarem, to jednak instalacja elektryczna wymaga dodatkowych zabiegów przed sezonem letnim. Trzeba sprawdzić przede wszystkim działanie wentylatora chłodnicy. Uszkodzenia czujnika decydującego o uruchomieniu wentylatora są dość częste. Nierzadko zawodzi też silnik napędowy. W zimne dni chłodzenie powietrzem opływającym chłodnicę mogło być wystarczające, zwłaszcza na krótkich dystansach. Gdy zrobi się gorąco, wentylator stanie się niezbędny. Bliższej obserwacji wymaga też akumulator. Jeśli poziom elektrolitu jest niski, trzeba koniecznie dolać do poszczególnych celi wody destylowanej. Latem niezbędna jest regularna kontrola poziomu elektrolitu, bo w upalne dni parowanie jest bardzo przyspieszone. Akumulatory bezobsługowe nie wymagają ani kontroli poziomu elektrolitu, ani dolewania wody.

Nadwozie i opony


We wnętrzu samochodu najwięcej pracy jest wiosną, gdy trzeba usunąć wilgoć i przeczyścić otwory odpływowe. Ich udrażnianie warto powtórzyć przed sezonem letnim, bo usuwanie wilgoci jest niezwykle istotne o każdej porze roku. Dodatkowo warto wykonać prostą, ale bardzo przydatną czynność: wyczyścić rynienki odpływowe pod pokrywami silnika i bagażnika. Co jakiś czas zapełniają się zanieczyszczeniami i blokują odpływ wody. Jest to o tyle istotne, że opady latem bywają bardzo gwałtowne i obfite.

Trzeba o tym pamiętać także w kontekście rodzaju i stanu ogumienia. W oponach letnich, w których ważnym składnikiem jest sadza, polimery i domieszki ograniczające zużycie są dostosowane nie tylko do wysokich temperatur otoczenia, ale również do innego przebiegu eksploatacji. Są np. odporne na gwałtowne wzrosty temperatury przy ostrym hamowaniu na suchym asfalcie, a także przy szybkim pokonywaniu zakrętów. Bieżnik o drobniejszej rzeźbie ma znacznie większą powierzchnię styku z jezdnią, co sprzyja skutecznemu hamowaniu. Kanały w bieżniku opony letniej ze względu na mniejsze przekroje nie odprowadzają wody tak skutecznie jak w zimówkach. Trzeba o tym pamiętać podczas ulewnych letnich deszczy. Jeśli nie ograniczymy prędkości, opona letnia może nie poradzić sobie ze zjawiskiem poduszki wodnej - czyli aquaplaningu - sprzyjającej poślizgowi auta. Niezwykle ważna jest także głębokość bieżnika. Jeśli przyjmiemy, że bieżnik o głębokości ośmiu milimetrów odprowadza 100 procent wody spod opony, to przy trzech milimetrach jest to już tylko 30 procent. Resztki bieżnika o głębokości jednego milimetra odprowadzają zaledwie kilka procent wody. Przyjmuje się, że dla klasycznych opon letnich graniczną wartością jest głębokość rowków na poziomie dwóch milimetrów, a dla opon niskoprofilowych - trzech milimetrów (kodeks drogowy dopuszcza 1,6 milimetra). Opona letnia jest również lżejsza i ma delikatniejszą budowę niż zimowa, dlatego niezwykle istotne jest jej wyważenie. Latem przy lepszej przyczepności obciążenia, jakie musi przenosić ogumienie, bywają znacznie większe. A przecież odbywa się to w znacznie wyższych temperaturach, co pogarsza dodatkowo warunki pracy.

Istotne jest również ciśnienie panujące w oponie. Zbyt niskie powoduje zapadanie się bieżnika w centralnej części i nadmierne zużycie obrzeży. Tłumienie nierówności nie jest dostateczne, może pękać kord w osnowie. Ze względu na większe opory wzrasta temperatura pracy ogumienia, a to może wpływać na zapadanie się osnowy. Jazda z ciśnieniem obniżonym o 20 procent skraca żywotność opony o blisko 30 procent. Obniżenie ciśnienia o 30 procent zmniejsza trwałość opony o połowę. Niedopompowane opony podnoszą wyraźnie zużycie paliwa. Zbyt wysokie ciśnienie uwypukla bieżnik, który styka się z nawierzchnią tylko w strefie środkowej i tam gwałtownie się zużywa. Taka opona jest przeciążona i ma gorsze parametry trakcyjne. Wpływa na zachowania samochodu tak samo niekorzystnie jak opona o zbyt niskim ciśnieniu. Ciśnienie trzeba sprawdzać przynajmniej co dwa tygodnie, a wyważanie przeprowadzać co 10 tys. kilometrów. Aby utrzymać opony w dobrym stanie, trzeba nie tylko wolniej jeździć po złych nawierzchniach, ale też delikatnie podjeżdżać pod krawężniki. Niezbędne jest utrzymywanie podwozia w dobrym stanie technicznym. Kondycja amortyzatorów, punktów mocowania wahaczy i zbieżność muszą być bez zastrzeżeń. Ważne jest również, by w okresie lata opony podczas postoju nie pozostawały odkryte w strefach silnego nasłonecznienia. Promienie słoneczne skutecznie degradują gumę, przyspieszając znacząco proces starzenia.

Dariusz Dobosz

Milion razy BMW X5 - historia i galeria zdjęć - WIĘCEJ

"Trójka" po zmianach - Genewa 2010 - ZOBACZ TUTAJ

Samochody: BMW 6 - ogłoszenia

Więcej o: