Uwaga, więcej fotoradarów!

Stalowe puszki, postrach kierowców, utrudnienia w ruchu, zło konieczne. Niezależnie od tego, jak je postrzegamy, fotoradary stają się coraz powszechniejsze. Czy za kilka lat będą ustawione gęściej niż słupki drogowe?

Fotoradary stanowią już nieodłączny krajobraz naszych głównych dróg. Jako pierwsza usiana nimi została "gierkówka", czyli droga krajowa z Warszawy do Katowic. Początkowo liderem w stawianiu masztów było woj. śląskie, za to największy poślizg ze stawianiem masztów miało Dolnośląskie. Dziś sieć 1369 aktywnych masztów (czyli takich, w których można zainstalować fotoradar) i ok. 250 atrap pokrywa dość równomiernie obszar całego kraju. Samych urządzeń rejestrujących jest znacznie mniej. Policja w tej chwili ma ich zaledwie 124. Podobną liczbą dysponuje straż miejska i władze gminne. Oznacza to, że samych fotoradarów jest pięć razy mniej niż masztów, w których są montowane. Dlatego w zależności od aktualnych potrzeb są przenoszone pomiędzy masztami. Do działań z zaskoczenia przeznaczone są radary przenośne będące na wyposażeniu radiowozów i wozów patrolowych straży miejskiej i gminnej. O tej podstawowej różnicy w sposobie wykorzystania różnego typu radarów przekonali się lubelscy policjanci, którzy ukryli fotoradary w śmietnikach ustawionych przy drodze. W dzień, gdy lampa błyskowa nie była aktywowana, kierowcy nawet nie byli świadomi prowadzonej kontroli. Sąd uznał, że fotoradary zostały użyte niezgodnie z przeznaczeniem, przez co 1300 zdjęć i mandaty na kwotę 260 tys. zł poszły do kosza.

RATUJĄ ŻYCIE, TO FAKT

Prewencyjnej roli fotoradarów nie można nie doceniać, statystyki są pod tym względem nieubłagane. W ostatnich latach z roku na rok maleje liczba wypadków. W 2009 roku było 873 mniej osób zabitych, 6191 mniej rannych i 4974 mniej kolizji drogowych. Jak się do tego mają fotoradary? Ustawiane są najczęściej w miejscach, gdzie dochodzi do największej liczby wypadków. Są to często źle zaprojektowane lub niebezpieczne z innych względów skrzyżowania dróg krajowych czy wojewódzkich. Wszędzie tam, gdzie stanął fotoradar, liczba wypadków zmniejszyła się średnio o 20 proc., a ofiar aż o 36 proc. To dużo, zwłaszcza że nie wszyscy kierowcy przed nimi zwalniają. To ewidentny dowód na to, że na skrzyżowaniach o dużym natężeniu ruchu to prędkość decyduje o naszym życiu.

KIEDY UNIKNIESZ MANDATU

Istniejąca sieć fotoradarów obsługiwana jest przez patrole policji i straży miejskiej. W samej policji około 600 funkcjonariuszy tkwi za biurkiem, aby w ustawowym terminie 30 dni wszcząć postępowanie. Zważywszy na ograniczenie czasowe, nic dziwnego, iż na 355 tys. zdjęć wykonanych w zeszłym roku przez fotoradary, jedynie 159 tys. stanowiło podstawę do nałożenia mandatów karnych. Nie tylko czas i ograniczenia kadrowe policji działają na korzyść kierowców preferujących szybką jazdę. Nie wszystkie wykonane zdjęcia mogą stanowić podstawę do ukarania kierowcy. Czynników jest kilka. Czasem winę ponosi zła pogoda, np. mgła uniemożliwiająca odczytanie numeru rejestracyjnego. Dla większości urządzeń, jakie używane są w Polsce, dwa samochody jadące obok siebie także stanowią problem. Na podstawie jednego zdjęcia ciężko lub wcale nie można określić, który samochód był wyprzedzany, a który wyprzedzał. Kierowcy też czasem sami potrafią zadbać, by zdjęcie zrobione przez fotoradar było bezużyteczne. Pomagają w tym plastikowe torby czy liście "niechcący" przyklejone do tablicy rejestracyjnej. Ze zdjęcia dobrej jakości można odczytać numer rejestracyjny z naklejki na przedniej szybie, ale jeśli jest ona zasłonięta wycieraczką lub ulotką, kierowca może czuć się bezkarny. Przynajmniej do najbliższej kontroli drogowej. Za zasłanianie tablic rejestracyjnych grozi mandat w wysokości 100 zł. Ważne! Każdy fotoradar powinien mieć świadectwo legalizacji. Jeśli uniknięcie mandatu wydaje się już niemożliwe, zażądanie pokazania świadectwa legalizacji może się okazać ostatnią deską ratunku.

Fotoradary mają w założeniu pełnić funkcję prewencyjną , przynoszą jednak wymierne korzyści również finansowe. W zeszłym roku policyjne fotoradary wygenerowały zysk w wysokości około 26,5 mln zł. Gdzie idą te pieniądze? W przypadku policji wszystko jest jasne. Zapłacone mandaty zasilają skarb państwa, czyli lądują w wielkim worku bez dna. Inaczej sytuacja ma się ze strażą miejską lub gminną. Mandaty przez nie wystawione trafiają do jednostek samorządu terytorialnego, które powołały ją do życia.

CZUŁE I CZUJNE

Każdy fotoradar jest programowany na rejestrowanie przekroczenia prędkości z pewnym zapasem. Zwykle wynosi on ok. 20-30 km/h więcej. Wynika to z ograniczonej pojemności pamięci urządzeń i chęci karania kierowców, którzy jeżdżą najszybciej, stwarzając przy tym największe zagrożenie. Tyle optymistycznych informacji dla kierowców. Obecnie instalowane są już fotoradary, dla których wspomniane dwa auta jadące obok siebie nie stanowią problemu. Urządzenie robi dwa zdjęcia jedno po drugim, tak że różnica prędkości wynosząca więcej niż 4 km/h jest już do wychwycenia. Problemem nie są już także warunki atmosferyczne ani robienie zdjęć od tyłu. Niemal każdy fotoradar używany w Polsce jest w stanie objąć elektroniczną fotoochroną dwa przeciwległe pasy ruchu. Zdjęcia od tyłu to także postrach dla motocyklistów, którzy ze zdjęć robionych od przodu nic sobie nie robią, gdyż ze względu na brak tablicy rej. z przodu i obowiązek jazdy w kasku, ich identyfikacja jest niemożliwa.

TO NIE JA!

Nadeszły również złe czasy dla osób, które sfotografowane przez fotoradar podejmowały próby uniknięcia mandatu. Próba udowodnienia, że za kierownicą siedział ktoś inny, jest już bardzo zawodna. Na przeszkodzie stoi coraz większa precyzja fotoradarów robiących zdjęcia o rozdzielczości 3-4 megapikseli (co jest rozdzielczością wystarczającą do rozpoznania danej osoby bez żadnych wątpliwości). A co z punktami karnymi? Od zeszłego roku są już naliczane od dnia popełnienia przewinienia niezależnie od czasu trwania całej procedury. Jeśli kierowca przekroczy granicę 24 punktów, to nawet otrzymanie powiadomienia po dwóch miesiącach i oddanie sprawy do sądu formalnie niczego nie zmieni. W ten sposób odwlecze się jedynie czas, w którym trzeba będzie oddać prawo jazdy.

CO Z TYM CENTRUM?

Czy powstaną kolejne maszty? Na pewno, pytanie tylko kiedy. Najważniejsze zmiany nastąpią, gdy powstanie w końcu Centrum Automatycznego Nadzoru nad Ruchem Drogowym. Wg pierwotnych planów centrum miało rozpocząć działalność w maju tego roku. W założeniach Centrum, współfinansowane ze środków unijnych, działając w ramach struktur Głównego Inspektora Nadzoru Drogowego, miało przejąć od policji całą pracę papierkową w nakładaniu kar na podstawie zdjęć zrobionych przez fotoradary. Aby jednak taki system mógł rozpocząć swoje funkcjonowanie, potrzebna jest stosowna ustawa. Pierwsze podejście uczyniono już w zeszłym roku. Sejm w kwietniu ubiegłego roku uchwalił ustawę o zmianie ustawy Prawa o ruchu drogowym oraz o zmianie niektórych ustaw, jednakże została ona skierowana przez prezydenta do Trybunału Konstytucyjnego w trybie kontroli prewencyjnej. Trybunał w wyroku z połowy października 2009 r. uznał co prawda niekonstytucyjność jedynie 3 przepisów, jednak z uwagi na ich nierozerwalny związek z całą ustawą nowelizacja nie mogła wejść w życie w całości. To odsunęło w czasie powstanie Centrum. Jak dowiedzieliśmy się od posła PO Jana Tomaki, członka sejmowej komisji infrastruktury, nowa ustawa jest w fazie przygotowawczej. Obecnie trwają konsultacje i jak wszystko pójdzie zgodnie z planem, za kilka tygodni projekt nowelizacji będzie gotowy do przedłożenia marszałkowi Sejmu. Kiedy powstanie Centrum? Jeśli uda się uchwalić ustawę jeszcze w tym roku, Centrum powinno powstać w połowie przyszłego roku.

CO SIĘ ZMIENI?

Samo Centrum to nie wszystko. Ustawa powołująca je do życia zakłada także szereg innych zmian. Po pierwsze, obsługą Centrum Nadzoru zajmą się pracownicy Inspekcji Transportu Drogowego (ITD). Po drugie, lokalizacja nowych fotoradarów będzie musiała być konsultowana ze specjalistami z ITD. Jeśli np. władze gminy będą chciały postawić nowy fotoradar w miejscu, które nie stanowi zagrożenia na drodze, czyli tylko po to, by zarabiać na nim pieniądze, ich podanie powinno zostać odrzucone. Mimo że Centrum ma ułatwić i skrócić całą procedurę związaną z wystawianiem mandatów, to ustawa przewiduje wydłużenie czasu potrzebnego na wszczęcie postępowania z obecnych 30 do 60 dni. Ważną zmianą jest też postępowanie w przypadku, gdy właściciel auta nie potrafi wskazać, kto siedział za kierownicą w momencie zrobienia zdjęcia. Obecnie jest karany mandatem karnym, a na jego koncie lądują punkty karne. Nowa ustawa w takim przypadku przewiduje jedynie grzywnę.

AMBITNE ZAŁOŻENIA

Najlepszym przykładem na skuteczność systemu jest Francja, gdzie podobne centrum działa od 2002 roku. W 2001 r. we Francji zginęły 8162 osoby, za to w 2006 r. liczba ta spadła do 4603 osób. Czy tak będzie w Polsce? Miejmy nadzieję, że podobnie, ale oby na tym nie skończyły się pomysły na poprawianie stanu bezpieczeństwa na naszych drogach. Nawet policja przyznaje, że fotoradary ustawiane są w miejscach niebezpiecznych, które powinny zostać zmodernizowane. Prawdą jest, że w podanej za przykład Francji liczba ofiar śmiertelnych znacząco spadła w ciągu ostatniego dziesięciolecia, ale też infrastruktura drogowa wzbogaciła się o setki kilometrów nowych autostrad. Przejęły one rolę dróg tranzytowych przez kraj, odciążając "route nationale", czyli drogi krajowe. U nas także potrzebne są zmiany. Nie tylko w postaci nowych dróg ekspresowych i autostrad, ale też remontów i modernizacji istniejącej infrastruktury. Dopiero wtedy fotoradary mają sens.

Marcin Lewandowski


ZOBACZ TAKŻE:

Prywatny przewodnik Michelina - ZOBACZ TUTAJ

Więcej o: