Tragiczny finał ulicznego wyścigu

Kierowcy: - Ścigamy się, to nasza pasja. Policjanci: - Patrolujemy, wystawiamy mandaty. Czy śmierć młodego kierowcy z Kutna pomoże rozwiązać problem nielegalnych wyścigów na ulicach?

Dla amatorów wieczornych wyścigów nie ma chyba nic fajniejszego niż świetna kilkupasmowa jezdnia prowadząca donikąd i niemal nieuczęszczana. A tak można nazwać al. Ofiar Terroryzmu 11 Września, która kończy się w lesie, bo urzędnicy nie dopilnowali procedur i nie można było pociągnąć jej do Rokicińskiej.

W czwartkowy wieczór kilkudziesięciu amatorów wyścigów spotkało się więc, by sprawdzić siłę swoich maszyn. Około godziny 22.30 (jedni świadkowie twierdzą, że działo się to podczas wyścigu, inni - że już po) dochodzi do tragicznego wypadku. Na skrzyżowaniu ulicy Zakładowej i Ofiar Terroryzmu zderzają się trzy auta: Ford Sierra kierowany przez 27-letniego łodzianina oraz dwa BMW, którymi kierowali mieszkańcy Kutna w wieku 21 i 20 lat. Jedno z BMW po zderzeniu z samochodami uderzyło w sygnalizator świetlny i latarnię. Auto stanęło w płomieniach. 21-letni kierowca zginął na miejscu, do szpitala trafił 19-letni pasażer. Ranni zostali także kierowca forda oraz 20-letni kierowca drugiego BMW.

Kto był winien? Łódzka drogówka szuka świadków tragedii. Na forach rozgorzała dyskusja: że winien kierowca forda, bo wjechał na czerwonym świetle, że winni kierowcy BMW, bo pędzili z dużą prędkością, że winę ponoszą obaj kierowcy.

Niezależnie od wyników dochodzenia jedno wydaje się pewne: do wypadku nie doszłoby, gdyby w tym miejscu i o tej porze nie organizowano nielegalnego wyścigu.

Filmy z czwartkowego wyścigu nazywanego szumnie Street Night Race i z wypadku są dostępne na serwisie YouTube. Widać na nich wyraźnie BMW, w którym za kilka godzin zginie 21-letni Kamil z Kutna. Nie widać za to policji, która by próbowała przerwać wyścig czy wylegitymować kierowców. Czy policjanci byli pod fabryką Della w czwartkowy wieczór? Nie, dlatego w komunikatach funkcjonariusze proszą, by świadkowie zgłaszali się do wydziału ruchu drogowego.

- Badamy ten wypadek jako śmiertelną tragedię, dochodzenie nie jest zaś prowadzone pod kątem ewentualnych nielegalnych wyścigów - mówi podinspektor Magdalena Zielińska, rzeczniczka prasowa Komendy Wojewódzkiej Policji w Łodzi.

Cały artykuł znajdziecie na stronach Gazety.pl Łódź - tutaj.

ZOBACZ TAKŻE:

Przy 80 km/h nie przeżyjesz - ZOBACZ TUTAJ

Samochody: Fiat Panda - ogłoszenia

Nielegalne wyścigi w Łodzi: zabawa z tragicznym finałem

Marcin Masłowski
2010-05-05, ostatnia aktualizacja 2010-05-05 10:15

Na skrzyżowaniu ul.  Zakładowej i Ofiar Terroryzmu 29 kwietnia w bmw zginął 21-letni kierowca  z Kutna
Na skrzyżowaniu ul. Zakładowej i Ofiar Terroryzmu 29 kwietnia w bmw zginął 21-letni kierowca z Kutna
Materiały Policji

Kierowcy: - Ścigamy się, to nasza pasja. Policjanci: - Patrolujemy, wystawiamy mandaty. Czy śmierć młodego kierowcy z Kutna pomoże rozwiązać problem nielegalnych wyścigów na ulicach?

SONDAŻ
Brałeś kiedyś udział w nielegalnych wyścigach?

Tak, to niesamowity zastrzyk adrenaliny
Nie, to głupota

Dla amatorów wieczornych wyścigów nie ma chyba nic fajniejszego niż świetna kilkupasmowa jezdnia prowadząca donikąd i niemal nieuczęszczana. A tak można nazwać al. Ofiar Terroryzmu 11 Września, która kończy się w lesie, bo urzędnicy nie dopilnowali procedur i nie można było pociągnąć jej do Rokicińskiej.

W czwartkowy wieczór kilkudziesięciu amatorów wyścigów spotkało się więc, by sprawdzić siłę swoich maszyn. Około godziny 22.30 (jedni świadkowie twierdzą, że działo się to podczas wyścigu, inni - że już po) dochodzi do tragicznego wypadku. Na skrzyżowaniu ulicy Zakładowej i Ofiar Terroryzmu zderzają się trzy auta: ford sierra kierowany przez 27-letniego łodzianina oraz dwa BMW, którymi kierowali mieszkańcy Kutna w wieku 21 i 20 lat. Jedno z BMW po zderzeniu z samochodami uderzyło w sygnalizator świetlny i latarnię. Auto stanęło w płomieniach. 21-letni kierowca zginął na miejscu, do szpitala trafił 19-letni pasażer. Ranni zostali także kierowca forda oraz 20-letni kierowca drugiego BMW.



Kto był winien? Łódzka drogówka szuka świadków tragedii. Na forach rozgorzała dyskusja: * że winien kierowca forda, bo wjechał na czerwonym świetle, * że winni kierowcy BMW, bo pędzili z dużą prędkością, że winę ponoszą obaj kierowcy.

Niezależnie od wyników dochodzenia jedno wydaje się pewne: do wypadku nie doszłoby, gdyby w tym miejscu i o tej porze nie organizowano nielegalnego wyścigu.

Filmy z czwartkowego wyścigu nazywanego szumnie Street Night Race i z wypadku są dostępne na serwisie YouTube. Widać na nich wyraźnie BMW, w którym za kilka godzin zginie 21-letni Kamil z Kutna. Nie widać za to policji, która by próbowała przerwać wyścig czy wylegitymować kierowców. Czy policjanci byli pod fabryką Della w czwartkowy wieczór? Nie, dlatego w komunikatach funkcjonariusze proszą, by świadkowie zgłaszali się do wydziału ruchu drogowego.



- Badamy ten wypadek jako śmiertelną tragedię, dochodzenie nie jest zaś prowadzone pod kątem ewentualnych nielegalnych wyścigów - mówi podinspektor Magdalena Zielińska, rzeczniczka prasowa Komendy Wojewódzkiej Policji w Łodzi.
Więcej o: