Świadomi i nieświadomi kierowcy

Na zakrapianych imprezach można usłyszeć opinię, że już lepiej wsiąść za kierownicę po dwóch piwach niż prowadzić auto przez wiele godzin bez przerwy. Trudno było odnieść się do takiej tezy, więc sprawdziliśmy na własnej skórze jak alkohol, leki psychotropowe i zmęczenie wpływają na kierowcę

Dochodzi północ. Ruch na trasie z Warszawy do Radomia pory wciąż jest duży. Od pewnego czasu zwraca na siebie uwagę czerwony Ford, który a to pędzi jak oszalały, a to znowu wlecze się tamując ruch. Przed Radomiem zatrzymuję się przed skrzyżowaniem na czerwonym świetle. W lusterku widzę wspomnianego wcześniej Forda, który najwyraźniej nie zamierza hamować. W ostatniej chwili wjeżdża na pas do skrętu w lewo i na czerwonym świetle z pełną prędkością przejeżdża przez skrzyżowanie na wprost. Tak przerażająca głupota może być spowodowana chyba tylko alkoholem, bo na pewno nie zmęczeniem.      
Kilka dni później zjawiliśmy się na torze wyścigowym pod Kielcami. W naszym eksperymencie brali udział trzej kierowcy. Konrad miał najprzyjemniejsze zadanie, ponieważ w bagażniku czekała na niego butelka whisky. Juliuszowi lekarz przepisał końską dawkę relanium, a ja przyjechałem ze Szczecina i nie spałem przez ostatnią dobę. Wszystko po to by sprawdzić jak w takim stanie poradzimy sobie za kierownicą.

Jesteśmy na zamkniętym obiekcie, a o nasze zdrowie dbają instruktorzy SJS oraz jeden z najbezpieczniejszych obecnie produkowanych samochodów - Volvo XC60. Oprócz kompletu poduszek powietrznych, elektronicznych układów kontrolujących przyczepność, Volvo kontroluje zmęczenie kierowcy, zawartość alkoholu w wydychanym powietrzu, ostrzega o niezamierzonym zjechaniu z pasa ruchu, sprawdza czy w martwym polu nie znajduje się inne auto oraz w razie nieuniknionej kolizji rozpoczyna hamowanie awaryjne. Jednak jak podkreśla pan Tomek, który wydawał nam Volvo, nawet najlepiej wyposażony samochód potrzebuje w pełni sprawnego kierowcy, by gwarantował bezpieczeństwo.

Czy wszyscy kierowcy na naszych drogach są świadomi tego co robią? Nasi z pewnością nie. Dwóm z trzech kierowców, którzy przystąpili do eksperymentu prawo nie zezwala na prowadzenie samochodu. W Polsce dopuszczalna zawartość alkoholu w krwi kierowcy wynosi 0,2 promila. Zakazane jest też prowadzenie samochodu pod wpływem środków działających podobnie do alkoholu. Ostatni, zmęczony kierowca teoretycznie nie jest na bakier z prawem. Dziennie łączny czas pracy zawodowego kierowcy nie może przekraczać 9 godzin, ale jeśli podróżujemy prywatnie policja nie sprawdza jak długo siedzieliśmy za kółkiem.  

Z pozoru proste zadanie

Naszym zadaniem było pokonanie przygotowanej przez instruktorów próby z pomiarem czasu. Trasa była zróżnicowana i miała obnażyć ułomności kierowców. Najpierw czekała nas długa prosta i ostre hamowanie, po czym mieliśmy pokonać szybki i kręty odcinek oraz jak najszybciej zaparkować. Próba miała sprawdzić zdolność oceny odległości, refleks, spostrzegawczość, podzielność uwagi oraz orientację.    

Plan był ambitny, ale kiedy instruktorzy SJS zobaczyli kierowców, których z trudem udawało zebrać w jednym miejscu mocno się zaniepokoili. Juliusz przysypiał, miał mętne i podkrążone oczy, a na jego twarzy rysował się nienaturalny uśmiech. Mocno pobudzony Konrad zamiast skupiać się na zadaniu zapraszał wszystkich na nieplanowane spotkanie, a na mnie nawet podwójna kawa nie zadziałała. Kiedy alkomat wyświetlił ponad 1,5 promila ubraliśmy Konrada w kamizelkę odblaskową.  

Pod wpływem leków

Pierwszy za kierowcę Volvo miał wsiąść Juliusz. Ale najpierw trzeba było go obudzić. Zaspany zaczął się domagać się obiadu? Nie pamiętał, że przed kilkunastoma minutami skonsumował schabowego z podwójnymi frytkami. Relanium w maksymalnej dawce upośledza sprawność psychofizyczną, tłumi centralny system nerwowy i może powodować niepamięć.     

Wsiadł za kierownicę, włączył silnik i ruszył. Brzęczyk przypomniał mu o nie zapiętych pasach bezpieczeństwa. Juliusz mętnym wzrokiem śledził trasę. Skręcał za późno, polecenia instruktora wykonywał ospale, nerwowo wchodził w zakręty i 4 razy wylądował poza trasą. Wreszcie przekroczył linię mety.

Przemęczony

Drugi w kolejce był kierowca przemęczony. Jechał nieprecyzyjnie i choć niektóre zakręty, jak później stwierdzili instruktorzy, przejeżdżał wolniej od nietrzeźwego czas przejazdu miał najlepszy. Tylko raz znalazł się poza trasą, ale na szczęście miało to miejsce przy niewielkiej prędkości podczas wjeżdżania do garażu. Przejazd zajął mu minutę i pięćdziesiąt pięć sekund, ale za potrącenie pachołka instruktorzy doliczyli 5 karnych sekund.

Atmosfera rywalizacji na torze wyścigowym spowodowała, że zmęczony kierowca wydobył z siebie resztki siły. Ale podczas monotonnej jazdy na trasie o błąd dużo łatwiej. Zmęczenie jest częstą przyczyną wypadków. Powinniśmy niezwłocznie przerwać jazdę kiedy zdarzy nam się mimowolnie najechać na linię oddzielającą pasy. Jeśli widzimy, że kierowca zaczyna pocierać twarz lub szyję powinniśmy, go nakłonić do postoju.    

Badania dowodzą, że prawdopodobieństwo udziału w wypadku zmęczonego kierowcy jest nawet ośmiokrotnie większe niż u osoby wypoczętej. Pogarszają się zdolności psycho-motoryczne, refleks, podzielność uwagi, koordynacja wzrokowo-ruchowa, ocena prędkości, odległości, wrażliwość na olśnienie oraz adaptacja wzroku. Ale choć przemęczony kierowca ma przytępione zmysły, podejmuje właściwe decyzje i jest świadomy zagrożeń. Najbardziej niebezpieczny jest fakt, że taki stan grozi zaśnięciem za kierownicą, a wtedy dochodzi do najtragiczniejszych w skutkach wypadków.

1,5 promila w wydychanym powietrzu

To co wyprawiał kierowca pod wpływem alkoholu przerosło nasze przypuszczenia i wszystkich śmiertelnie przeraziło. Cztery razy zgasił silnik zanim udało mu się ruszyć. Z ułańską fantazją atakował zakręty. Siedem razy wypadł z trasy. W naszym eksperymencie tragicznych konsekwencji nie było, bo opuszczenie drogi wiązało się jedynie z potrąceniem pachołków lub wyjechaniem na trawnik, ale w ruchu ulicznym każdy taki błąd groziłby przecież poważnym wypadkiem. Podobnie jak Juliusz, miał problemy z płynnym wejściem w zakręt. W połowie łuku nerwowo kręcił kierownicą, co często kończyło się poślizgiem. Przed obróceniem samochodu wokół własnej osi uchronił go tylko system ESP. Połączenie spóźnionego refleksu, rycerskiej odwagi, niewłaściwej oceny sytuacji i pobudzenia przynosiło przerażające rezultaty.

Konrad nie wykonywał poleceń instruktorów i trudno było się z nim dogadać. Poza tym był bardzo zadowolony ze swojego przejazdu i stwierdził, że musi chyba wypić więcej, bo jazda idzie mu, jak to ujął wyborowo. Brawura spowodowała, że czas przejazdu (2 min 4 sekundy) był krótszy od kierowcy pod wpływem leków (2 min 6 sekund). Ale po doliczeniu wszystkich karnych sekund za opuszczenie trasy wynik pijanego kierowcy był najgorszy. Ten przejazd dał sporo do myślenia.

Dla porównania naszą trasę przejechał też jeden z najszybszych polskich kierowców rajdowych, Kajetan Kajetanowicz. Ani razu nie wypadł poza trasę i pokonał ją w czasie 1 min 45 s. Czas reakcji przeciętnego kierowcy jest dłuższy od sekundy. Kierowca rajdowy jest dwa razy szybszy, a mistrz świata Formuły 1 - Michael Schumacher jest w stanie zareagować w 0,3 sekundy.    

Kiedy stężenie alkoholu w krwi przekracza pół promila pojawia się upośledzenie koordynacji ruchowo-wzrokowej i obniżony krytycyzm. Półtora promila oznacza błędy w podejmowaniu decyzji, opóźnienie czasu reakcji i brawurę. Lepiej nie wyobrażać sobie nastolatka, który podczas powrotu z wyskokowej imprezy stara się zaimponować kolegom i koleżankom. Pijani kierowcy w Polsce powodują ponad 6 tys. wypadków i zabijają blisko 900 osób rocznie. W jeden dzień weekendowy policja zatrzymuje ponad 700 nietrzeźwych kierowców. A ilu kierowców w stanie takim jak Konrad jeździ po naszych drogach? Przerażające!

Alkohol zamienia doświadczenie w ułańska fantazję

Choć można było spodziewać się niepokojących efektów naszego eksperymentu nikt nie przypuszczał, że będą tak zatrważające. Nie ma znaczenia, że samochodem przejechaliśmy ponad milion kilometrów po drogach całego świata. Nieważne, że widzieliśmy już w naszym życiu sporo wypadków. Krążący w naszej krwi alkohol potrafi zamienić całe to doświadczenie w ułańską fantazję i nieudolną walkę z samochodem. Wszyscy kierowcy popełniali błędy i stwarzali zagrożenie na drodze, ale bez dwóch zdań pijany przez ułańską fantazję i przekłamaną ocenę sytuacji był najbardziej niebezpieczny. 

Szczepan Mroczek

Za pomoc w realizacji materiału dziękujemy:
- Szkole Jazdy Samochodem SJS
- Zarządowi Toru Kielce
- Kajetanowi Kajetanowiczowi - kierowcy rajdowemu.

Kierowco, sprawdź promile - ZOBACZ TUTAJ

Nie zniszcz sobie życia - ZOBACZ TUTAJ

Audi A6 - ogłoszenia

Więcej o: