Olsztyn TAK! Tarczyn NIE!

Wciąż zmieniamy nasze drogi, by poprawić bezpieczeństwo. Okazuje się, że można przy tym pomagać kierowcom lub zbijać na nich fortunę

Tarczyn postanowił podreperować budżet przy pomocy krajowej siódemki. Jak? Ruchliwa droga przebiegająca przez gminę może być żyłą złota. Dziennie przejeżdża tamtędy 40 tys. samochodów. Władze Tarczyna przeznaczyły milion złotych na system czyhający na kierowców, którzy nie zatrzymują się na czerwonym świetle. Cztery słupy ustawione wokół skrzyżowania siódemki z drogą nr 876 robią zdjęcia i filmują popełniających wykroczenia kierowców. Oczywiście cel jest szczytny. System zamontowano na feralnym skrzyżowaniu, by poprawić bezpieczeństwo. Tylko czy władze zdecydowałyby się na taki wydatek, gdyby nie oczekiwały szybkiego zwrotu inwestycji?

Zamiast represji można stosować prewencję. Tym bardziej, że podróżowanie polskimi drogami nie jest łatwe. Przecież nie wszyscy kierowcy, którzy popełniają wykroczenia są piratami drogowymi i samobójcami. Zamiast czyhać na tych, którym powinie się noga, może lepiej eliminować miejsca, w których kierowcy mogą popełniać błędy?

Taką decyzję po konsultacji z drogowcami i policją podjęły władze Olsztyna i zamontowały nad sygnalizatorami zegary odliczające sekundy do zmiany świateł. Kierowca, który zbliża się do skrzyżowania wie ile czasu pozostało do bezpiecznego przejechania skrzyżowania (na zielonym). A ten czekający na zielone nie musi nerwowo spoglądać na sygnalizator, by nie zaspać ze startem. Na trzy sekundy przed zmianą świateł urządzenia są wyłączane, by kierowcy nie przyspieszali, gdy ma się włączyć czerwone. System jak mówią policjanci jest prosty i skuteczny.

Tego typu zegary stosuje się w wielu europejskich miastach. W Olsztynie liczniki na razie pracują na skrzyżowaniu ul. Wilczyńskiego i Jarockiej. Wyświetlacze działają też w Zielonej Górze, Toruniu i Opolu.

Z pierwszych obserwacji wynika, że urządzenia nie tylko poprawiają płynność ruchu, zwiększają przepustowość skrzyżowań (nawet o 10 proc.) i eliminują nerwowe sytuacje, ale też zapobiegają przejeżdżaniu na czerwonym świetle. Mają więcej zalet niż te zamontowane w Tarczynie i kosztują niecałe 2 tys., a nie milion zł. Nieco trudniejsza sytuacja występuje, kiedy mamy do czynienia ze skrzyżowaniami akomodacyjnymi, które zmieniają światła w zależności od natężenia ruchu. Wtedy opracowanie systemu jest kosztowniejsze.

Pozytywnych przykładów prewencyjnych działań można mnożyć więcej. Bardzo pomocne są strzałki informujące, że za kilkadziesiąt metrów rozpoczyna się ciągła linia. Manewr wyprzedzania jest szczególnie niebezpieczny i wymaga wzmożonego skupienia uwagi. Kierowca często koncentruje się na tym co dzieje się przed samochodem i zdarza się, że za późno (szczególnie w nocy) dostrzega ciągłą linię. Natomiast strzałki są widoczne z dużo większej odległości i ułatwiają bezpiecznie zakończenie manewru. Skuteczne są też systemy z pętlą indukcyjną, które włączają czerwone światło jeśli samochód zbliża się do skrzyżowania ze zbyt dużą prędkością.

Zarzuca się polskim kierowcom, że jeżdżą niebezpiecznie a przerażająca liczba wypadków na naszych drogach to efekt temperamentu i głupoty. Tymczasem od momentu otwarcia dwupasmowego odcinka drogi ekspresowej S7 z Grójca do Radomia nikt nie zginął, a wcześniej na tym odcinku w miesiącu średnio dwie osoby traciły życie. Czy nagle kierowcy doznali cudownego uzdrowienia? A może drogą ekspresową podróżują teraz całkiem inni ludzie? Ciekawe czy władze Tarczyna, skoro tak bardzo dbają o bezpieczeństwo, przeznaczą jeszcze drobne 2 tysiące zł i zamontują zegar nad światłami?

Szczepan Mroczek

Pasy bezpieczeństwa - 50 lat


Jestem z Warszawy. Mam pierwszeństwo - ZOBACZ TUTAJ

Opony zimowe - ogłoszenia

 

Więcej o: