Widzisz pijanego - dzwoń pod 112

Nie znam przypadku, by gospodarz zadzwonił na policję widząc, jak jeden z jego gości siada za kierownicą, choć wcześniej pił wraz z innymi. Za to nieraz słyszałem, że ktoś "miał pecha, bo jadąc po jednym, nadział się na patrol". Musimy wyzbyć się skrupułów i eliminować pijanych kierowców

Środa. Suwałki. Policja zatrzymuje 16-latka, dłuższy czas jeżdżącego po jednym z osiedli. Chłopak jest tak pijany, że wypada zza kierownicy. Okazuje się, że ma 3 promile alkoholu w wydychanym powietrzu.

Piątek. Macharce. 31-letni policjant z sekcji prewencji komendy w Sejnach zjeżdża ze skarpy i dachuje. Z ogólnymi obrażeniami ciała trafia do szpitala. Ma 2,5 promila.
Niedziela. Olsztyn. Sierżant sztabowy Piotr Prusik goni pirata drogowego. W pościgu pomaga policjantowi jego rodzina oraz hobby - słabość do maratonów. Ścigany kierowca ma ponad promil alkoholu w organizmie.

Poniedziałek. Elbląg. Na krajowej "siódemce" o siódmej rano policja zatrzymuje kierowcę ciężarowej Scanii, ma 3 promile, choć przyznaje się tylko do jednego piwa. O jadącym wężykiem tirze policja dowiedziała się od użytkowników CB-radia.

"Jechał wężykiem i rozmawiał przez komórkę". "Pijany kierowca chciał przekupić policjantów". "Policyjny pościg za pijanym nastolatkiem". "Pijany kierowca staranował orszak weselny". "Pijany przystąpił do egzaminu na prawo jazdy". "Pijany groził bronią". "Pijany jechał tirem"... Nie ma dnia bez podobnych doniesień. Średnio policja zatrzymuje co dnia ponad 500 pijanych kierowców. Wciągu roku ich liczba dochodzi do 200 tys. Nawet uwzględniając rowerzystów (niesłusznie zdaniem policji bagatelizowanych) i osoby będące zaledwie pod wpływem alkoholu (0,2-0,5 promila), ta liczba musi budzić przerażenie.

Dlaczego? Bo pijanych kierowców tak naprawdę jest dużo więcej. Od pięciu do 10 razy. To ci, którym się udało. Nie być zatrzymanym i nie spowodować wypadku. Nie wykryci. Jest ich tak wielu, bo mają nasze przyzwolenie. Problem w tym, że taki pijany - nie wykryty często popada w recydywę. Skoro raz się udało...

A jeśli nawet deklaruje, że "nigdy więcej", po kilku głębszych zwykle zmienia zdanie. Alkohol ośmiela. A więc piją i jadą. Dają przykład, mogą liczyć na zrozumienie, a nawet współczucie. Aż do chwili gdy : "Dzień przed Bożym Narodzeniem pijany kierowca zabił mi żonę. W jednej chwili straciłem wszystko, co miałem. Okazało się, że często siadał za kierownicą po pijaku..."
Albo " Mija trzy lata, odkąd nie ma Misi. Moja córka czekała z koleżanką na przystanku. Nagle z dużą siłą uderza w przystanek Polonez. Koleżanka jest ranna, moja córka ciężko. Po godzinie traci przytomność, po tygodniu umiera. Kierowca uciekł z miejsca wypadku. Okazało się, że wracał pijany z polowania..."

Jestem z Warszawy. Mam pierwszeństwo - ZOBACZ TUTAJ

Mandaty dla opornych- ZOBACZ TUTAJ

 

Bezosobowe statystyki to osobiste dramaty. Niestety, zwykle przekonujemy się o tym, gdy jest za późno. Czasem warto uprzedzić fakty. Być mądrym przed szkodą. Zareagować. Owszem, mamy z tym problem. Dzwonienie traktujemy trochę jak denuncjowanie. - Niesłusznie - denerwuje się podinspektor Krzysztof Burdak, szef krakowskiej drogówki.

Jeśli nie pozbędziemy się skrupułów, jeśli nie będziemy piętnować tych, którzy piją i prowadzą, sytuacja nieprędko się poprawi.

Pamiętajmy, że w myśl paragrafu 178 nietrzeźwy kierowca jest przestępcą. Groźnym dla otoczenia. Tym bardziej, że w razie wypadku wielu z nich ucieka, nie udzielając pomocy. Nasze drogi są kiepskie, wąskie i dziurawe. I pełne pijanych. Choć o tym nie wiemy, każdego dnia mijamy, wyprzedzamy, przepuszczamy osobę będącą pod wpływem.

Może jedną, może więcej. Mają gorszą ocenę sytuacji, postrzeganie, reakcje. Nie powinny prowadzić. Bo mogą wymusić pierwszeństwo, potrącić, wjechać na czerwonym. Mogą ranić lub zabić.

Czasem ich "niedyspozycja" jest widoczna gołym okiem. Kiedy jedzie wężykiem. Na światłach drogowych albo w ogóle nieoświetlony. Kiedy bez widocznej przyczyny nagle przyspiesza i zwalnia. Kiedy zbyt szeroko bierze zakręty. Kiedy mimo zimny ma na oścież otwarte okno. Wreszcie kiedy jedzie podejrzanie wolno. Wtedy możemy podejrzewać, że mamy do czynienia z pijanym. Zwłaszcza, że zazwyczaj takiego kierowcę zdradza kilka symptomów. Co wówczas robić?
- Zadzwonić pod 112 i poprosić o połączenie z komendą rejonową
- Określić miejsce, skąd dzwonimy
- Podać kierunek jazdy
- W miarę możliwości podążać za "podejrzanym"
- Informować telefonicznie (112 lub wskazany przez komendę rejonową numer) o rozwoju sytuacji.

Nie radzę bawić się w szeryfa - zastrzega podinspektor Burdak. - Lepiej nie podejmować brawurowych pościgów, spychania na pobocze i tym podobnych. Ale jeśli np. podejrzany się zatrzyma, można próbować utrudnić mu odjechanie. Zajechać drogę, zabrać kluczyki. To wszystko.

W niektórych państwach kierowcy nie przekraczają prędkości o więcej niż 20 km/h, bo wiedzą, że poinformowanie policji przez innych jadących jest tylko kwestią czasu. Ludzie pilnują siebie nawzajem. U nas przeciwnie. Ostrzegamy się nawzajem przed policjantami z drogówki. Jednak ta solidarność nie powinna obejmować pijanych. Im jest ich mniej, tym bezpieczniej.

Tym większa szansa, że my i nasi bliscy dotrą bezpiecznie do celu. Warto o tym pamiętać zwłaszcza teraz kiedy pogoda (słaba widoczność i śliska nawierzchnia) dodatkowo utrudniają nam podróżowanie po i tak już bardzo niebezpiecznych polskich drogach.

Artur Włodarski

 

Widząc dziwnie poruszające sie auto na drodze:
Więcej o: