Koniec z zaniżaniem ubezpieczeń

Miałeś wypadek lub stłuczkę, dostałeś odszkodowanie, ale nie wystarczyło na pokrycie szkody? Może się to zmienić - rzecznik ubezpieczonych chce, żeby o wysokości odszkodowania nie decydowała firma ubezpieczeniowa a niezależny rzeczoznawca.

Słusznie - obecna sytuacja jest dziwna. To jakby iść do sklepu, wybrać sobie coś do kupienia a przy kasie zapłacić ile się chce, a nie ile wart jest towar.

Do rzecznika ubezpieczonych trafia co roku kilka tysięcy skarg na firmy ubezpieczeniowe. Tylko w ubiegłym roku było ich 4,9 tys. Większość dotyczy właśnie zaniżania odszkodowań. Ubezpieczyciele kwestionują np. przedstawione przez klientów faktury za naprawę samochodów, tłumacząc, że można to było zrobić taniej. Na dowód przedstawiają opinie swoich rzeczoznawców.


Gazeta Wyborcza przytacza przykład pana Marcina Jabłczyńskiego, który o odszkodowanie walczył z ubezpieczycielem kilka miesięcy. Latem na prostej drodze niedaleko Tczewa uderzył w niego inny kierowca. Koszt naprawy autoryzowany serwis Opla wycenił na 20 tys. zł. Innego zdania była firma ubezpieczeniowa. - Poinformowali mnie, że dostanę 8 tys., bo na tyle straty oszacował ich rzeczoznawca - mówi Jabłczyński. Nie ustąpił, wynajął adwokata i po kilkumiesięcznych bojach postawił na swoim.

Teraz to firma ubezpieczeniowa proponuje kwotę na naprawę samochodu. Jeśli jest zbyt niska, możemy co najwyżej wnieść sprawę do sądu. Rzecznik chce odwrócenia tej sytuacji. Wysokość odszkodowania miałby ustalać niezależny rzeczoznawca wybierany przez kierowcę na koszt ubezpieczyciela. Firma ubezpieczeniowa będzie miała wybór: albo wypłacić pieniądze zgodnie z ustaleniami niezależnego biegłego, albo pozwać kierowcę do sądu. Projekt zmian przygotowanych przez rzecznika trafił już do resortu finansów i infrastruktury.

Więcej o proponowanych zmianach i protestach ubezpieczycieli przeczytasz w serwisie Gazeta.pl

Konrad Bagiński

Rząd leci na kasę - ZOBACZ TUTAJ

Żaglówka na kołach - WIDEO

Więcej o: