Zachodni wiatr

Co dziesiąty nowy samochód sprzedawany w Polsce wyjeżdża za naszą zachodnią granicę. To efekt uboczny wprowadzenia dopłat do zakupu nowego pojazdu

Nawet w najśmielszych prognozach niemiecki rząd nie spodziewał się, że 2500 euro, które oferuje przy zezłomowaniu starego samochodu, tak zachęci 1,2 mln Niemców do kupowania nowych aut. Ci bardziej oszczędni i obserwujący kurs walut za swoją wschodnią granicą, przyjeżdżają do salonów dealerskich w Polsce. Rządowy program nie ma bowiem na celu rozruszanie sprzedaży jako takiej, ale ma wspomóc koncerny motoryzacyjne, by nie musiały wstrzymywać produkcji ani zwalniać pracowników. 

Jak powiedział Automotive News Europe Przemysław Kromer z firmy konsultingowej Deloitte Advisory:

Przez to, że kurs euro jest teraz wyjątkowy korzystny w stosunku do złotówki, kupowanie samochodu w Polsce opłaca się bardziej, niż kupienie takiego samego samochodu w Niemczech. Patrząc na najnowsze informacje z rynku, można przypuszczać, że taka sytuacja będzie trwała nawet do września tego roku.

Mimo że Polacy kupili w ciągu pierwszych dwóch miesięcy 2009 roku o 6% mniej samochodów niż w tym samym okresie 2008 roku, cała sprzedaż w pierwszym kwartale wzrosła o 1,2% do 88 000 sprzedanych pojazdów. Instytut Badań Rynku Motoryzacyjnego Samar podaje, że taka sytuacja ma miejsce głównie ze względu na przyjezdnych z Niemiec i Słowacji. U naszych południowych sąsiadów dopłaty wynoszą 1500 euro. 

Zakupy Niemców i Słowaków cieszą na pewno salony w Polsce, ale dla polskich klientów są plagą. Najtańsze a więc i najchętniej kupowane u nas samochody po prostu są niedostępne od ręki, a czas oczekiwania na wymarzony samochód nierzadko przekracza trzy miesiące, o czym informowały tutaj Wysokie Obroty.

Jan Kopacz, źródło: Automotive News Europe

W Holandii też będą dopłaty - ZOBACZ TUTAJ

Zupełnie nowe Subaru Outback - WIDEO

Samochody - ogłoszenia

Więcej o: