Sergio Marchionne - spóźniony prorok?

Sergio Marchionne, CEO koncernu Fiata zdradził swoją wizję przemysłu motoryzacyjnego w nadchodzących latach.

W wywiadzie udzielonym Automotive News, Sergio Marchionne, CEO Fiata zdradził swoją wizję przyszłości odnoszącą się do przemysłu motoryzacyjnego.

Jego zdaniem kryzys przetrwać może jedynie sześć wielkich koncernów, z których każdy będzie produkował nie mniej niż 5,5 - 6 mln samochodów rocznie. Do tego grona zostali zaliczeni Toyota, GM, Ford, Renault-Nissan i Volkswagen. Pan Marchione daje też szansę jednemu z producentów chińskich, nie podając jego nazwy.

Wypowiedź jak wiele innych, gdyby nie fakt, że tego typu przepowiednie formowane były ponad dziesięć lat temu. Od tego czasu byliśmy świadkami kilku spektakularnych fuzji (np. Daimler-Chrysler, współpraca Fiat-GM) i ich rozpadów. Zresztą żeby było zabawniej, to działania włoskiego koncernu doprowadziły do zerwania współpracy, która uderzyła GM mocno po kieszeni.

Mówiąc o Volkswagenie nie można zapominać, że to firma Porsche jest właścicielem sporego pakietu akcji koncernu z Wolfsburga, a nie odwrotnie. Natomiast pominięte w tych rozważaniach Daimler AG (Mercedes) i BMW to całkiem nieźle prosperujące firmy, którym nie tylko udało się utrzymać niezależność, ale które same próbują od wielu lat powiększyć stan swojego posiadania.

Azjatycka motoryzacja znajduje jeszcze mniej zrozumienia u CEO Fiata, który jako zwycięzcę morderczego biegu w przyszłość widzi jakąś jedną, bliżej nieokreśloną chińską markę. A co choćby z Indiami i koncernem TATA (znacznie większym, niż mogłoby się panu Marchionne wydawać)?

W związku z tą czarną wizją Fiat poszukuje nowego, mocnego partnera, aby przetrwać trudne lata nadchodzącego kryzysu. Oby tylko ów szczęśliwiec nie skończył z wielomiliardową stratą, jakiej GM doświadczyło współpracując z włoskim gigantem.

Do tej pory większe i mniejsze firmy z branży motoryzacyjnej z różnym skutkiem radziły sobie z zawirowaniami na największych rynkach, ale jeszcze nigdy nie notowaliśmy takiej paniki jak ostatnio. Kryzys jeszcze się na dobre nie rozpoczął, a wielka trójka z Detroit niezwłocznie zgłosiła się do hojnego ostatnio rządu amerykańskiego o wielomiliardowe pożyczki. Przemysł w Europie poszedł w ich ślady i także błaga o ratowanie setek tysięcy miejsc pracy.

Może więc należy się cieszyć, że Fiat tym razem zamiast biec od razu do Rzymu z prośbą o ratunek, co rząd włoski przerabiał wielokrotnie, tym razem postanowił trzymać się bardziej zasad wolnorynkowych. Z drugiej strony jeżeli ma być tak źle, jak zapowiadają zarządzający wielkimi koncernami, to wszystkie scenariusze nadal są przed nami, a przyszłości chyba nikt nie jest w stanie przewidzieć.

Marcin Lewandowski, źródło: Automotive News, Omniauto, Samar

 

Samochody: Fiat - ogłoszenia

Więcej o: