Szanowni Państwo!

Niniejszym chcemy zwrócić uwagę na głupotę, niedouczenie, oraz dyletanctwo osób tworzących prawo w Polsce przez pryzmat przepisów pozwalających na legalne prowadzenia motocykli czyli zdobycia upragnionego prawa jazdy kat. A a także A1 i być może w przyszłości A2.

To, że ustawa o kierujących była napisana „na kolanie” przez nieudaczników mogliśmy się niedawno dowiedzieć z mediów - istnieje prawdopodobieństwo, że od lutego 2011 nie będzie można zdawać na motocyklowe prawo jazdy. Co prawda Ministerstwo przyznało się do błędu lecz na naprawę będzie trzeba nam chwilę poczekać, a czasu jest mało.

Szczytem wszystkiego jest treść projektu w sprawie szkolenia. Pominiemy tutaj sprawę zdobywania uprawnień innych kategorii, pominiemy nawet to, że w rozporządzeniu zapomniano w ogóle o programie szkolenia nowej kat. AM. Zajmijmy się kategoriami A/A1/A2.

Już po pobieżnym przejrzeniu projektu rozporządzenia można dostrzec, że autor ma bardzo małą wiedzę na temat prowadzenia motocykla. Przypuszczam, że jest ona oparta na publikacjach prasowych, poradnikach motocyklowych i instrukcjach obsługi motocykli z połowy poprzedniego wieku.

W projekcie rozporządzenia nie ma słowa o technice prowadzenia motocykli coraz powszechniej wyposażanych w nowoczesne systemy wspomagające bezpieczeństwo jazdy jak ABS, systemy kontroli trakcji, zintegrowane systemy hamulcowe, sprzęgła typu slipper, elektroniczne systemy regulacji zawieszenia (np. ESA) itd.

Projektujący rozporządzenie nie mają także pojęcia, że od poprzedniego dziesięciolecia większość nowych motocykli nawet niższej klasy zasilanych jest wtryskiem paliwa.
Idąc dalej tym tokiem, proponuję aby w ramach kursu uczyć kandydatów na kierowców motocyklami z początku XX wieku wyposażonych w sprzęgło sterowane nożnie (suicide clutch), ręczną regulację wyprzedzenia zapłonu, ręczną zmianę przełożeń, ręczną pompę oleju z otwartym systemem smarowania. W drodze dedukcji odkryliśmy, że część treści projektu rozporządzenia dotyczący jazdy w terenie jest w dużej części oparta na artykule Kazimierza Jurkiewicza z (sic!)1938.

Wymaga się od kursantów "taplania" się w błocie i kopnym piachu, wymaga się szczegółowej wiedzy na te mat budowy motocykla, silnika spalinowego, konstrukcji zawieszenia. Jestem ciekawy kto będzie to wykładał. A jeśli będą wykładać to instruktorzy, którzy aktualnie w większości szkolą przyszłych motocyklistów, to czy nie będą opowiadać bzdur podobnych do tych w rozporządzeniu?

Czasy już się zmieniły i według mnie nie ma sensu cofać się do poprzedniego wieku gdzie każdy musiał poradzić sobie w trasie i przy użyciu nieskomplikowanych narzędzi miał możliwość przeprowadzenia napraw w przydrożnym rowie. Nowoczesne motocykle są na tyle skomplikowane, że statystyczny użytkownik, zwłaszcza nowicjusz i tak nic samemu przy nich nie zrobi. Więc po co te absurdalne zapisy? To tak jakby chcąc używać smartphone'a czy laptopa trzeba było znać języki programowania!

Bzdury pojawiają się co chwilę szczególnie w odniesieniu do techniki prowadzenia pojazdu, np. w jednej z tabel proponuje się: "Dojeżdżając do zakrętu, na moment przed pierwszym ruchem kierownicą należy zamknąć gaz. Przyczyni się to do dociążenia przedniego koła motocykla, które tym lepiej rozpocznie wprowadzenie motocykla w zakręt.
"Dodać gazu", bez obaw popełnienia błędu, możemy w momencie kiedy zaczniemy"
"prostować"(ustawiać do jazdy na wprost) kierownicę motocykla".

Sugeruje to nam tym samym, że zakręt należy pokonywać na zamkniętej przepustnicy. Autor coś tam słyszał, że dzwoniło ale w którym kościele to już nie bardzo. Podobnie sprawa ma się ze zmianą przełożeń. Na ten temat jednak należało by napisać elaborat.

Temat poślizgu także poruszony jest bardzo nieprofesjonalnie i cząstkowo, opierając się na technice prowadzenia motocykli zabytkowych, po czym proponuje się ćwiczenie i trenowanie poślizgów w ODTJ. Autor projektu jak widać nie wie czym zajmują się ODTJ-oty, których główną rolą jest nauka bezpiecznej i często defensywnej jazdy - w tym temacie uczymy przede wszystkim jak nie doprowadzać do poślizgów oraz jak efektywnie korzystać z systemów wspomagających bezpieczeństwo i chroniących nas przed poślizgami.

Nie poruszono w rozporządzeniu w ogóle podstawowych tematów towarzyszących prowadzeniu motocykla, np. kwestii przeciwskrętu, czy prawidłowej pozycji zależnej od dynamiki motocykla.

Wątpliwości budzi także możliwość uczenia dwóch kursantów jednocześnie w przypadku realizacji niektórych tematów szkolenia. Z mojego doświadczenia wynika, że w przypadku początkujących motocyklistów nawet jeden kursant wyczerpuje uwagę instruktora. Autor projektu przeczy sam sobie, najpierw pisze: - "Instruktor w trakcie zajęć praktycznych może szkolić wyłącznie jedną osobę".

A dalej: - "W zajęciach może brać udział dwóch kursantów. Kursanci powtarzają wszystkie elementy omówione i zademonstrowane przez instruktora" - co wyraźnie wskazuje na możliwość przeprowadzenia określonych zajęć praktycznych dla dwóch kursantów przez jednego instruktora.

O ile rozumiem sprecyzowanie minimalnej liczby godzin, którą należy poświęcić na jazdę poza obszarem zabudowanym na drogach o podwyższonej prędkości oraz na jazdę po zmierzchu (regulują to obecnie obowiązujące przepisy) to nie jestem w stanie zrozumieć po co w projekcie rozporządzenia ujęto konkretne godziny, jakie należy poświęcić na konkretne zdania na placu manewrowym (ósemka, jazdy po okręgu). W tych kwestiach, z mojego doświadczenia należy być bardziej elastycznym (np. w przypadku osób, które wcześniej jeździły na motorowerze) i poświęcić tyle czasu, ile jest faktycznie potrzebne.

Następną sprawą jest lenistwo autora, W dużej części w tabelach dotyczących szkolenia praktycznego skopiowano treść z tabel dotyczących szkolenia teoretycznego. iekawym jest, że z projektu rozporządzenia nie wynika, iż ilość szkolenia praktycznego dla kat. A2 zostaje zmniejszona o 10h zajęć praktycznych w przypadku posiadania kat.A1 a jednocześnie wynika, że szkoląc się w zakresie kat. A posiadając już wcześniej prawo jazdy kat. A1 lub A2 ilość godzin zostaje zmniejszona. W projekcie rozporządzenia czytamy: "W przypadku gdy osoba rozpoczyna szkolenie: w zakresie kategorii A lub B prawa jazdy, to określona w ust. 1 pkt 2 liczba godzin zajęć praktycznych ulega zmniejszeniu o 10, jeżeli osoba posiada prawo jazdy odpowiednio kategorii A1, A2 lub B1".

Znamiennym jest także użycie niezrozumiałego i mało profesjonalnego słownictwa np. "charakterystyka piłowa" - cokolwiek to znaczy, "solówka" (jako określenie motocykla jednośladowego bez wózka), "rozluźnienie skrętu" itp.

Właściwie to do każdego z punktów opisujących przebieg szkolenia przyszłych motocyklistów, do każdej z tabel można by było lub nawet trzeba by było się przyczepić ponieważ albo zdania są w sprzeczności z rzeczywistością, albo półprawdą. Rodzi się pytanie - komu do czego potrzebny ten bubel i kto wziął za to pieniądze!?
Według mnie najprostszym rozwiązaniem jest wyrzucić projekt do kosza i zacząć od nowa przy udziale osób kompetentnych w szkoleniu motocyklistów. Poprawianie istniejącego dokumentu pozbawione jest zupełnie sensu.

Powyżej odniosłem się do części projektu rozporządzenia traktującym o szkoleniu przyszłych motocyklistów, Takie same absurdy zawiera ten projekt w przypadku programu nauki jazdy samochodem jak i projekt rozporządzenia w sprawie egzaminowania.

Z poważaniem
Konrad Filipiak
szkoleniemotocyklowe.pl

Więcej o: