Kabriolety dają wolność

Właśnie wiosną i latem najbardziej pożądanym samochodem jest kabriolet. Dlaczego? Możliwość jazdy z wiatrem we włosach to tylko jeden z powodów

Cóż, najpiękniejszym dachem wciąż jest niebo, a o tym można się przekonać tylko w kabriolecie. Jest jeszcze trzeci powód. Wyobraźmy sobie, że siedzimy za kierownicą szybkiego i luksusowego cabrio, świeci słońce i mamy przed sobą pustą (i równą!) drogę, a po prawej stronie bliską nam osobę. Owszem, sytuacja spotykana częściej w reklamach lub hollywoodzkich komediach romantycznych niż w życiu, ale nam, zwykłym ludziom, też się może zdarzyć. Jeśli mamy kabriolet, szanse na taką przyjemność rosną. No właśnie, a jaki model warto mieć? Ostatnio mamy spory ruch w tym segmencie, dlatego otwórzmy się na najnowsze kabriolety. Zacznijmy od modeli?

(Prawie) na każdą kieszeń

Ostatni raz widziano go, jak opuszczał fabrykę w 2002 roku. Miał nadwozie trzeciej generacji ze światłami pożyczonymi od czwartej, a do tego charakterystyczny, ale szpetny pałąk bezpieczeństwa. O czym mowa? O Golfie Cabrio, który po 11 latach wraca na rynek. Golf VI Cabrio nie ma już cudzych reflektorów, a obręcz jest schowana i pojawia się tylko w razie niebezpieczeństwa. Otwarty na świat Golf wzorem poprzedników ma także materiałowy dach, który składa i rozkłada się w zaledwie 9,5 s. Można więc na skrzyżowaniu zatrzymać się w coupe, a ruszyć w cabrio. A ruszyć można szybko, szczególnie gdy ma się pod maską silnik o mocy 210 KM. Są też inne, nieco słabsze. Benzynowe oferują 105, 122 i 150, a wysokoprężne 105 i 140 KM.

Golf Cabrio nie jest jedynym kompaktowym kabrioletem Volkswagena. Drugi - model Eos - jest większy, droższy i bardziej luksusowy, a poza tym ma metalowy dach, którego proces składania i rozkładania to prawdziwy spektakl. Eos przeszedł ostatnio lifting typowy dla Volkswagenów - niby dużo zmieniono, ale auto wciąż wygląda tak samo. Można jednak zwrócić na siebie uwagę, otwierając dach za pomocą pilota, będąc kilkanaście metrów od auta. Tak - to się nazywa samochód otwarty na swojego właściciela i doskonały sposób na szpanowanie. Bezpośrednim rywalem Eosa jest Peugeot 308 CC, który także doczekał się odświeżenia. Nowe światła i zderzaki, poprawione materiały wewnątrz oraz dodatkowe wzory felg i kolory nadwozia dają temu autu drugi oddech. Peugeotowi udało się także nieco ograniczyć masę, co dobrze wpływa i na prowadzenie, i na spalanie.

Najciekawsze w tej grupie jest jednak Renault Megane CC oferowane w limitowanej wersji Floride. Nazwa nawiązuje do kultowego kabrioletu sprzed 50 lat, który zasłynął tym, że Brigitte Bardot miała razem z nim sesję zdjęciową w Saint Tropez. Wtedy właśnie powstała legenda tego miejsca jako mekki dla bogaczy i hedonistów, a kariera Renault Floride nabrała rozpędu niczym sława madame Bardot. Wróćmy jednak do Megane - jego nadwozie ma kolor kości słoniowej, a wnętrze jest wykończone czerwoną skórą, co wygląda, można powiedzieć, godnie Saint Tropez. Pod maską 130- -konny turbodiesel, a na liście wyposażenia takie ekstrasy, jak automatyczny hamulec postojowy, nawigacja i czujniki parkowania. Ciekawe, czy Renault zdecyduje się na powtórkę z rozrywki i zaprosi Brigitte Bardot na sesję z Megane?

Cabrio z wyższej półki

Ci, którzy szukają kabrioletu wyższej klasy, powinni zainteresować się nowym Mercedesem SLK. Pierwsza generacja tego modelu z połowy lat 90. rozpowszechniła metalowe chowane do bagażnika dachy. Druga generacja SLK niczym nie zaskoczyła, ale trzecia ma asa w rękawie, a właściwie nad głową kierowcy. Dach jest wciąż metalowy i wciąż ukrywa się w bagażniku, gdy nie jest potrzebny, ale tym razem jest szklany i można go przyciemniać lub rozjaśniać w zależności od nastroju. SLK, jak każdy Mercedes, to nie tylko samochód, ale także konglomerat wszelkiej maści elektronicznych pomocników. Dwuosobowy Mercedes wie, kiedy jesteśmy zmęczeni i sugeruje nam odpoczynek, zdaje sobie sprawę z nadchodzącego wypadku i przygotowuje do niego siebie i kierowcę, a gdy jest nam zimno, owiewa nam kark ciepłym powietrzem. Aha, potrafi także jeździć, i to szybko. Pod maską pracuje na razie jeden z trzech silników benzynowych o mocach: 184, 204 i 306 KM. Niedługo pewnie do oferty dołączy turbodiesel (pierwszy raz w historii SLK).

Konkurentem dla SLK jest Mazda MX-5, która obecnie dostępna jest w salonach w limitowanej edycji Kirei (z japońskiego - piękny). Wyróżnia się ona chromowanymi dodatkami nadwozia oraz wyposażeniem bogatszym o tempomat, Bluetooth, system audio Bose, skórzaną tapicerkę i podgrzewane fotele. Są jeszcze trzy niespotykane kolory nadwozia. Pod maską silnik 1,8 l, 126 KM, który dzięki uprzejmości pięciobiegowej skrzyni mechanicznej napędza tylne koła. Sportowe właściwości jezdne i nieprzyzwoita ilość przyjemności, jaką można czerpać z jazdy tym modelem, pozostały bez zmian. I na koniec ciekawostka - ostatnio Mazda pochwaliła się wyprodukowaniem egzemplarza MX-5 z numerem 900 000 i nic nie wskazuje na to, by na tym się skończyło.

BMW jeszcze nie wyprodukowało tylu egzemplarzy serii 6 Cabrio, a to dlatego, że ten model dopiero wyjeżdża na drogi. Wygląda elegancko, dystyngowanie i luksusowo, co nie jest trudne po udziwnionym, kontrowersyjnym poprzedniku. Seria 6 Cabrio zabiera na pokład cztery osoby, ma materiałowy dach (składa się w 19 i rozkłada w 24 s) oraz mocne silniki pod maską (320 i 407 KM). Do tego, jak to w każdym BMW, kilkanaście systemów poprawiających właściwości jezdne, komfort jazdy i bezpieczeństwo. Ale wcale nie jest to model z najwyższej półki, jaki ostatnio zadebiutował.

O klasę wyżej stoi Aston Martin Virage. Model ten to de facto DB9 Volante, ale ze światłami od limuzyny Rapide, bardziej sportowym zawieszeniem, nieco mocniejszym silnikiem (6 l V12, o mocy prawie 500 KM) i niemoralnie pięknym nadwoziem. W sumie to nic w tym dziwnego - każdy Aston zwala z nóg. Virage nie jest wyjątkiem i wygląda rewelacyjnie, nie tylko na wirażach. Produkcja jednego egzemplarza trwa 200 godzin, a samo wykończenie wnętrza zajmuje 70 godzin. Cena oscyluje w okolicach miliona złotych.

Cabrio z gatunku szalonych

I na koniec, w ramach swego rodzaju rozluźnienia, przedstawiam dwa niecodzienne kabriolety. Pierwszy to Smart Forspeed. Nie ma przedniej szyby, ale za to ma owiewkę, silnik elektryczny (41 KM, 5,5 s do 60 km/godz.) i ciekawe elementy nadwozia (te światła!). Taki model nie wyjedzie na drogi, tak przynajmniej twierdzą jego twórcy. To dziwne, bo wcześniej Smart sprzedał 2 tys. sztuk modelu Crossblade, który nie miał ani szyby, ani drzwi, za to jeździł nim ekscentryczny, ale i tak uwielbiany przez kobiety, Robbie Williams. Nawet jeśli Forspeed nie trafi do salonów, to z pewnością przyszłe modele tej marki będą do niego podobne. Najprawdopodobniej jednak nic nie będzie podobne do kolejnego cabrio.

Gdy pierwszy raz Nissan pokazał Murano Cross Cabriolet, nikt się chyba nie spodziewał, że model ten wyjedzie na drogi. Jednak wyjechał, a to o tyle dziwne, że mamy do czynienia z pierwszym na rynku trzydrzwiowym cabrio z napędem na cztery koła. Trudno powiedzieć, czy auto jest ładne, czy brzydkie, ale jedno jest pewne - jest oryginalne. Na razie dostępne tylko w USA i raczej mało prawdopodobne, by dojechało do Europy.

Wszystkie opisywane kabriolety zobaczycie w naszej galerii. Zapraszamy.

Filip Otto


Najtańszy kabriolet na rynku


Kabriolet od Brabusa


Samochody: ogłoszenia motoryzacyjne

Więcej o: