GP Malezji. Vettel wygrał przed Buttonem. Nick Heidfeld trzeci

Sebastian Vettel z Red Bulla pewnie wygrał wyścig o Grand Prix Malezji, który - o dziwo! - odbył się na suchym torze. Obrońca tytułu, który zwyciężył także dwa tygodnie wcześniej w Australii, przyjechał na metę przed Jensonem Buttonem z McLarena. Świetne trzecie miejsce zajął zastępujący w Lotus Renault Roberta Kubicę Nick Heidfeld, który powtórzył wynik Witalija Pietrowa z Australii

Na starcie spodziewano się walki Lewisa Hamiltona (McLaren) z Vettelem o pierwszą pozycję, ale bohaterami na pierwszych metrach byli kierowcy Lotus Renault. Doświadczony Heidfeld wystartował znakomicie - już na prostej przebił się do przodu, w pierwszy zakręt wjechał po zewnętrznej, w kolejnym łuku wyprzedził po wewnętrznej Hamiltona. Z szóstego miejsca awansował na drugie! Dobrze wystartował też Pietrow, który z ósmej pozycji przesunął się na piątą.

Na wysokich miejscach kierowcy Lotus Renault jechali do pierwszych zmian opon - w alei serwisowej Heidfeld i Pietrow stracili sporo czasu i wypadli poza pierwszą piątkę. Równa jazda Niemca do końca wyścigu pozwoliła mu jednak na zajęcie dobrego miejsca - Heidfeld wskoczył nawet na podium! Najpierw, dzięki drobnej kolizji Fernando Alonso z Ferrari, awansował na czwartą pozycję, a potem, cztery okrążenia przed końcem, wyprzedził mającego problemy z oponami Hamiltona.

Niemiec powtórzył świetne osiągnięcie Pietrowa, który trzecie miejsce zajął dwa tygodnie wcześniej w Grand Prix Australii. Lotus Renault, mimo że straciło swojego lidera Kubicę, sezon zaczęło od mocnego uderzenia.

Pietrow też jechał nieźle, w końcówce zmierzał po siódme miejsce, ale ostatecznie nie dojechał do mety - trzy okrążenia przed końcem Rosjanin wyjechał poza tor, nierówność wybiła mu samochód do góry, a po zetknięciu się z podłożem złamał się drążek sterowniczy.

Vettel, który ruszał z pierwszego miejsca, obronił pozycję na starcie i nawet przez chwilę nie był naciskany przez rywali. Obrońca tytułu - nie licząc momentów, kiedy zjeżdżał na zmianę opon - prowadził od startu do mety i nie przeszkodziła mu w tym niedyspozycja KERS. Inżynierowie Red Bulla w obawie przed awarią urządzenia poinformowali Vettela w połowie wyścigu, aby dopalacza nie używał.

Wyścig w Malezji był bardzo ciekawy, choć - inaczej niż w poprzednich latach - nie doświadczyła go ulewa. Kierowcy, inżynierowie i taktycy czekali na deszcz i monitorowali prognozę pogody, ale na tor padały krople, na dodatek tylko momentami. Atrakcje zapewnili tylko sami kierowcy, którzy często się wyprzedzali.

Alonso widowiskowo walczył z Buttonem, Kamui Kobayashi (Sauber) nie dawał spokoju Michaelowi Schumacherowi (Mercedes), Hamilton wyprzedzał Pietrowa, a Vettel - Felipe Massę z Ferrari. W końcówce pozycje zdobywali też Mark Webber z Red Bulla (wyprzedził Massę) oraz wspomniany już Heidfeld.

Ozdobą wyścigu była jednak rywalizacja Hamiltona z Alonso. Hiszpan ruszał z piątego miejsca, po starcie spadł na siódme, ale po kłopotach w pierwszej fazie wyścigu, przyspieszył w jego drugiej części. 20 okrążeń przed końcem zaczął gonić Hamiltona, którego samochód jechał wolniej na twardszych oponach.

Po 10 okrążeniach Alonso naciskał na Anglika bardzo mocno - wychylał się zza mclarena to z lewej, to z prawej strony, ale kiedy zaatakował, to się pomylił. Hiszpan zawadził lewym brzegiem przedniego skrzydła o prawe tylne koło mclarena - znalazł się przed Hamiltonem, ale stracił docisk, prędkość i w konsekwencji pozycję.

Hamilton też miał jednak problemy - po stracie miejsca na rzecz Heidfelda wyjechał poza tor nie mając przyczepności i musiał po raz czwarty zjechać do alei serwisowej. Na mecie Anglik był dopiero siódmy, czyli... za Alonso. Ostatecznie Hamiltona sklasyfikowano na ósmej pozycji, Brytyjczyk i Alonso otrzymali bowiem po 20 sekund kary za nieprzepisową walkę na torze. Alonso utrzymał szóste miejsce.

Bardzo słaby start miał Webber, który na pierwszym okrążeniu spadł na 10. miejsce. Australijczyk czterokrotnie zjeżdżał do alei serwisowej, ale w końcówce jechał świetnie i na mecie był czwarty, choć trzeciego Heidfelda naciskał do końca.

Kolejne Grand Prix odbędzie się 17 kwietnia w Chinach.

bs, Źródło: Łukasz Cegliński/Sport.pl

ZOBACZ TAKŻE:

39. Rajd Świdnicki Krause | Bouffier najszybszy. Meta w smutku

Kajetanowicz chce jeździć za granicą

Ford Focus - ogłoszenia

Więcej o: