Dobry rok dla Detroit

Koncerny samochodowe z Detroit świętują, bo w zeszłym roku sprzedaż nowych aut w USA wzrosła, a prognozy na ten rok są jeszcze lepsze

W General Motors we wtorek nie kryli radości. W zeszłym roku ten największy koncern samochodowy w USA sprzedał 2,2 mln aut. To o 6,3 proc. więcej niż w 2009 r., gdy GM musiał ogłosić niewypłacalność, a potem przeszedł bolesną restrukturyzację. Rosnąca sprzedaż nowych aut GM ukoronowała triumfalny powrót koncernu na rynki finansowe. W połowie listopada w największej w dziejach świata ofercie publicznej GM sprzedał akcje za ponad 23 mld dol., a następnie wprowadził swoje akcje na giełdy w USA i Kanadzie.

Powody do zadowolenia mają także u Chryslera - kolejnego z wielkich amerykańskich koncernów, który w 2009 r. także musiał ogłosić niewypłacalność i uniknął bankructwa dzięki pieniądzom amerykańskich podatników, a następnie wznowił działalność jako firma związana z włoskim Fiatem.

W 2010 r. Chrysler sprzedał amerykańskim kierowcom 1,09 mln aut, o 17 proc. więcej niż rok wcześniej - ogłosił we wtorek koncern.

Ale największe sukcesy odnosi Ford - jedyny z amerykańskich koncernów, który w czasie kryzysu nie musiał prosić Białego Domu o pomoc. To zwiększyło zaufanie kierowców do Forda i teraz koncern odcina od tego kupony.

W zeszłym roku Ford sprzedał Amerykanom 1,9 mln aut, o 19 proc. więcej niż w 2009 r. Dzięki temu Ford drugi rok z rzędu zwiększył udział w sprzedaży aut w USA, do ponad 16 proc. Dzięki temu Ford zaczyna też wyrastać na największego rywala GM na rodzimym rynku.

- Mamy solidne podstawy, aby poprawić sprzedaż i nasze wyniki w 2011 r. - zapowiedział we wtorek wiceprezes Forda Ken Czubay. Ford przewiduje, że w tym roku wzrost gospodarczy USA wyniesie 3 do 4 proc. i Amerykanie kupią od 12,5 do 13,5 mln aut. Jeszcze większymi optymistami są szefowie GM. Zdaniem tego koncernu w tym roku Amerykanie kupią 13 do 13,5 mln samochodów.

W 2010 r. według wstępnych szacunków Amerykanie kupili około 11, 5 mln aut - niemal 1 mln sztuk więcej niż w kryzysowym 2009 r. Mimo takiej poprawy zeszły rok był jednym z najgorszych dla sprzedawców aut w USA w ostatnich trzech dekadach.

Na poprawie koniunktury w USA skorzystało też kilka firm z Azji. W 2010 r. koreański Hyundai sprzedał Amerykanom 538 tys. samochodów, aż jedną czwartą więcej niż rok wcześniej. A kontrolowany przez Renault japoński Nissan zwiększył sprzedaż aut w USA o 17 proc., do 815 tys. sztuk. Wolniejsze tempo rozwoju notowała Honda. Ten japoński koncern sprzedał w zeszłym roku w USA ponad 1,2 mln aut, niemal 8 proc. więcej niż w 2009 r.

Tylko Toyota zanotowała w zeszłym roku spadek sprzedaży aut w USA. Japoński gigant, który w ostatnich latach sprzedawał Amerykanom więcej aut niż Ford, a w 2008 r. odebrał GM tytuł największego koncernu samochodowego świata, został za to srogo ukarany. Na początku 2010 r. na Toyotę spadła lawina oskarżeń o sprzedawanie Amerykanom aut z wadliwymi pedałami gazu, które zacinając się, groziły wypadkiem. Na żądanie administracji prezydenta USA Baracka Obamy Toyota musiała wezwać na kontrole i naprawy ponad 7 mln takich aut. Potem administracja USA ukarała japoński koncern za rzekome opóźnienia w ujawnieniu informacji o wadliwych pedałach. Japoński koncern odpierał te zarzuty, a administracja USA dotąd nie stwierdziła, na czym miał polegać problem z wadliwymi pedałami gazu - choć badali je nawet eksperci agencji kosmicznej NASA.

Po tym i kilku kolejnych amerykańskich zarzutach o wadach w autach Toyoty japoński koncern zaczął dmuchać na zimne i wzywać do naprawy kolejne partie aut. To stopniowo zaczęło psuć wizerunek koncernu w USA. Na razie Toyota ograniczyła plany wprowadzania na rynek USA nowych modeli aut, co da koncernom z Detroit pole do rozwoju w tym roku.

Źródło: Andrzej Kublik, Wyborcza.biz


ZOBACZ TAKŻE:

Auta z kratką to jakiś dziwoląg

Tata podkręca sprzedaż

Tata - ogłoszenia

Więcej o: