Zakazana reklama elektrycznego BMW

Przyzwyczailiśmy się już, że w reklamach rzeczywistość naginana jest na rzecz zachwalanego produktu. Okazuje się, że BMW właśnie przekroczyło subtelną granicę pomiędzy tym co w reklamie dopuszczalne, a tym co jest już wprowadzaniem w błąd

Chodzi o kampanię, w której BMW chwali się koncepcyjnym, w pełni elektrycznym modelem ActiveE, zbudowanym na bazie serii 1. W reklamie, która ukazywała się na łamach brytyjskiej prasy, producent używa między innymi sformułowania: "100% joy, 0% emissions". I to właśnie ta informacja - dotycząca rzekomej zerowej emisji CO2- tak zirytowała jednego z czytelników, że postanowił poskarżyć się na BMW do organizacji European Advertising Standards Alliance (Europejskie Porozumienie ds. Standardów Reklamowych).

Zdaniem czytelnika, mówienie o zerowej emisji jest nieuprawnione, bo choć podczas jazdy auto rzeczywiście nie produkuje ani grama dwutlenku węgla, ten uwalniany jest z kominów elektrowni, które dostarczają prąd potrzebny do ładowania akumulatorów. A skoro na świecie wiele krajów wciąż korzysta z elektrowni zasilanych węglem, zerowa emisja w przypadku aut elektrycznych jest po prostu mitem. EASA doszła do wniosku, że czytelnik ma rację, a klienci rzeczywiście wprowadzani są w błąd i zakazała BMW zamieszczania w reklamach swoich wtyczkowozów sformułowań, z których mogłoby wynikać, że nie one emitują do atmosfery dwutlenku węgla.

Przykład z Wielkiej Brytanii dotyczy wyłącznie firmy z Bawarii, ale jak łatwo przewidzieć standard ten będzie zapewne obowiązywał także innych producentów aut.

Bartosz Sińczuk


ZOBACZ TAKŻE:

BMW szykuje M1 - ZOBACZ TUTAJ

BMW 135i - test - WIDEO

Samochody: BMW 6 - ogłoszenia

Więcej o: