Policja nie zna się na światłach

Czy opinia policjanta o legalności lub nielegalności lamp montowanych w samochodach może być decydująca? Okazuje się że tak

Pewien właściciel Pontiaca G8 GT z Maryland pewnego dnia w drodze do pracy został zatrzymany przez policję do rutynowej kontroli drogowej. Niestety policjantowi nie spodobały się tylne lampy w tym samochodzie i postanowił wypisać mandat za używanie nieoryginalnych świateł (bez certyfikatu).

W tym momencie sprawa powinna się zakończyć, ale właściciel Pontiaca, którego posiadał go od nowości był przekonany o tym, że lampy są oryginalne. Policjant twierdził jednak, że tak nie jest, bo w G8 tylne lampy wyglądają inaczej. Tak rzeczywiście jest, zwykły Pontiac G8 ma tylne lampy z czerwonymi kloszami (zobacz zdjęcie), zaś wersje GT i GXP przezroczyste. Ale pan władza postawił na swoim i wystawił mandat na 60$.

Właścicielowi nie pozostało nic innego, jak zwrócić się po sprawiedliwość do sądu. Ten jednak nie wziął pod uwagę ani katalogów firmowych, ani zaświadczeń salonów sprzedaży, ani oznaczeń Ministerstwa Transportu wybitych na lampach, a jedynie opinię policjanta i podtrzymał ważność mandatu.

Załamany właściciel zadzwonił do Pontiaca z prośbą o pomoc i umówił się na wizytę ze specjalistą. My ze swej strony doradzamy odwołanie się do wyższej instancji, gdyż pozostawienie tego wyroku może oznaczać, że w stanie Maryland to policjanci będą decydować o legalności podzespołów samochodowych, a nie uprawnione do tego jednostki.

Marcin Lewandowski

ZOBACZ TAKŻE:

Citroen zrobi luksusową limuzynę - ZOBACZ TUTAJ

Więcej o: