Masz motocykl lub terenówkę? Wojsko może je zabrać

Odkąd zawieszono obowiązek służby wojskowej, miliony młodych Polaków śpią spokojnie. O ile kamasze im nie grożą, do wojska mogą zostać wcielone należące do nich motocykle i samochody terenowe. To nie żart!

Mówi o tym, cały czas obowiązująca, ustawa o powszechnym obowiązku obrony Rzeczpospolitej Polskiej z 1967 roku. Chodzi o "świadczenie usług rzeczowych w czasie pokoju". W artykule 208 możemy przeczytać, że na "osoby fizyczne może być nałożony obowiązek świadczeń rzeczowych, polegających na oddaniu do używania posiadanych nieruchomości i rzeczy ruchomych na cele przygotowania obrony Państwa". Oprócz jednostek podległych i nadzorowanych przez Ministra Obrony Narodowej, zmobilizowanymi w ten sposób pojazdami dysponować może również, m.in.: Policja, Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Agencja Wywiadu oraz Straż Graniczna.

We wrześniu zeszłego roku głośno było o takiej właśnie akcji mobilizacyjnej, przeprowadzonej przez Policję w Siemianowicach Śląskich i Świętochłowicach. Wtedy to, do skrzynek pocztowych kilkudziesięciu właścicieli motocykli trafiły listy z zaproszeniem (a mówiąc dokładniej - "zawiadomieniem o wszczęciu postępowania") do Urzędu Miasta w celu dokonania oględzin pojazdu oraz sporządzenia odpowiedniego protokołu. Nie znamy szczegółowego kryterium selekcji jednośladów. Wiemy tylko, że wtedy w kamasze powoływane były zarówno choppery, jak i maszyny sportowe.

Co jeśli znajdziemy podobny list w swojej skrzynce? Czy można go zlekceważyć? Lepiej nie. W zawiadomieniu znajduje się ściśle określony termin, w jakim musimy zgłosić się do siedziby odpowiedniego Organu. Jeśli tego nie zrobimy, wydamy tym samym przyzwolenie na wcielenie pojazdu do służby. A trzeba pamiętać, że jest ono dobrowolne i nikt nie może zmusić naszego motocykla czy terenówki do wojaczki.

Zapewne część właścicieli dojdzie do wniosku, że dla świętego spokoju podpisze zgodę na użyczenie swojej maszyny. Na wojnę przecież i tak się nie zanosi, więc nie ma się czym martwić. Prawda? I tak, i nie. W artykule 209 wspomnianej ustawy możemy przeczytać, że zmobilizowany pojazd może być przez wybrane Organy wypożyczany na krótkie okresy również w czasie pokoju:
- w związku z ćwiczeniami w obronie cywilnej lub ćwiczeniami praktycznymi w zakresie powszechnej samoobrony - na dwadzieścia cztery godziny,
- w celu sprawdzenia gotowości mobilizacyjnej Sił Zbrojnych - na czterdzieści osiem godzin
- w związku z ćwiczeniami wojskowymi lub ćwiczeniami w jednostkach przewidzianych do militaryzacji - na siedem dni.

Co więcej, z momentem podpisania zgody na właścicielu zmobilizowanego motocykla albo auta terenowego zaczynają ciążyć dodatkowe obowiązki. Musi on na przykład dbać o dobry stan techniczny pojazdu, informować o jego sprzedaży, a często również o ewentualnych wyjazdach poza granicę kraju.

Podobne działania jak w Siemianowicach Śląskich i Świętochłowicach przeprowadzane są regularnie od kilku lat i równie dobrze mogą dotyczyć ciężarówek, dźwigów, spychaczy i samochodów osobowych. Jeśli mieliście przygodę z wcieleniem auta lub motocykla do służby, czekamy na Wasze komentarze.

Bartosz Sińczuk

ZOBACZ TAKŻE:

Koromysło-Custom Harley-Davidson - ZOBACZ TUTAJ

Motocykle - ogłoszenia

Więcej o: