Silnikowy zawrót głowy

Kiedyś sprawa była prosta: jeden model i dwa silniki. Najczęściej diesel lub benzyna. Teraz w cennikach panuje wybór jak na dobrym targowisku. Rekordziści proponują 15 różnych silników. I to tylko do jednego modelu. Postanowiliśmy sprawdzić, który z producentów najbardziej rozpieszcza swoich klientów

Przeglądając ofertę niektórych dealerów może rozboleć głowa: silniki 8 lub 16 zaworowe, turbo, wolnossące, z kompresorem, diesle zwykłe, turbodoładowane, Common Rail i to wszystko w ramach jednego modelu. Ale nie wszędzie. Po części związane jest to z... filozofią technologiczną danego producenta. Jedni niczym ognia unikają silników wysokoprężnych, podczas gdy inni właśnie na nich zbijają kokosy. Kiedy dla jednych trzycylindrowce to relikt przeszłości, inni widzą w nich przyszłość.

Różne są też sposoby na zmniejszanie zużycia paliwa a tym samym emisji CO2. Przykład? Volkswagen, Audi czy chociażby Fiat otwarcie stawiają na downsizing, czego przejawem jest obecność w gamie silnikowej małych, doładowanych jednostek benzynowych. Są jednak producenci, którzy stanowczo odrzucają tego typu rozwiązania. Należą do nich głównie przedstawiciele marek japońskich, np. Honda czy Toyota. W ramach troski o środowisko naturalne wolą poświęcać się poprawianiu wydajności silników wolnossących oraz rozwojowi napędów hybrydowych.

Zamiast zagłębiać się w technologiczne strategie poszczególnych producentów, spróbujemy odpowiedzieć na jedno pytanie: który z nich oferuje największą silnikową różnorodność? Zacznijmy od początku, czyli od aut najmniejszych.

SEGMENT A

W klasie, w której liczy się każde euro (lub dolar) trudno spodziewać się szczególnej silnikowej obfitości. Ile bowiem małych, wydajnych jednostek zaoferować można klientowi poszukującemu ekonomicznego mikrusa? W większości przypadków wybór ogranicza się do trzech. Ale to i tak całkiem sporo. Na liście miejskich maluchów znaleźć można bowiem także modele, dla których producent przewidział tylko jeden motor. Tak jest m.in. w przypadku Toyoty Aygo z 69-konnym benzynowcem o pojemności 1 litra oraz bliźniaczych Citroena C1 oraz Peugeota 107 (również 1 l. o mocy 68 KM).

Nie każdy producent oferuje w najmniejszej klasie aut silniki wysokoprężne. Nie znajdziemy ich na przykład w Suzuki Splashu oraz Chevrolecie Sparku. Silnikowy urodzaj panuje natomiast pod maską Twingo. Renault przewidziało dla swojego malucha aż pięć jednostek - cztery benzynowe oraz jednego turbodiesela. Producent oferuje jednocześnie najmocniejsze auto w segmencie. Twingo Sport napędzane jest 133-konnym silnikiem o pojemności 1,6 litra.

Kto jest rekordzistą? Najmniejszy silnik w klasie oferuje Chevrolet Spark. To 52-konny benzynowiec o pojemności 0,8 l. Mniejszych nie ma.

SEGMENT B

Najbardziej swoich klientów rozpieszczają Seat, Opel i Renault. Wszyscy trzej producenci przygotowali dla swoich aut aż osiem różnych silników.

Najmniejszym w Seacie Ibiza jest 70-konny benzynowiec o pojemności 1,2 litra. Oprócz dwóch większych, wolnossących (1.4 85 KM i 1.6 105 KM) wybrać można także jeden z trzech turbodiesli lub jeden z dwóch wariantów doładowanego 1.4 TSI. Ten ostatni występuje w najmocniejszych wersjach modelu - 150-konnej Ibizie FR oraz 180-konnej Cuprze.

Poszukujący jeszcze większego potencjału powinni zainteresować się Corsą w wersji OPC. Z napędzającego ją, turbodoładowanego 1.6 inżynierowie Opla wycisnęli bowiem aż 192 KM. Królem mocy (podobnie jak w segmencie A) jest jednak Renault. Clio Sport kryje pod maską 2-litrowy, turbodoładowany silnik o mocy 203 KM.

Całkiem spory wybór mają także klienci Alfa Romeo. W modelu MiTo, oprócz dwóch turbodiesli, można wybrać jeden z pięciu motorów benzynowych o pojemności 1,4 litra. Wśród nich znajdują się zarówno jednostki wolnossące - 1.4 78 KM oraz 1.4 Mutliair 105 KM, jak i turbodoładowane - 1.4 MultiAir 135 KM i 170 KM oraz 1.4 155 KM.

Podobnie jak w przypadku aut najmniejszych, również w segmencie B znaleźć można modele, dla których producenci nie przewidzieli silników wysokoprężnych. W grupie tej są m.in.: Chevrolet Aveo, dwie Hondy - Jazz oraz City, Mazda 2 oraz Mitsubishi Colt.

Mały wybór, bo zaledwie po dwa silniki, proponują: Kia (w przypadku Soul i Rio), Fiat (Sedici), Toyota (Urban Cruiser) czy wspomniany już Chevrolet (Aveo).

Kto jest rekordzistą? Niechlubny rekord w tej dziedzinie należy do Hondy City i Suzuki Jimny, które występują z jednym tylko silnikiem.

SEGMENT C

W najpopularniejszym na naszym rynku segmencie znaleźć można niemal 40 różnych modeli. Ile to silników? Aż trudno zliczyć. Najbardziej wybrednym klientom polecamy salony Forda i Volkswagena. W przypadku Focusa i Golfa, można przebierać spośród jedenastu dostępnych jednostek. Zwycięską pozycją w rankingu auta te zawdzięczają wersjom sportowymi. Ford ma Focusa ST i RS'a, Volkswagen - Golfa GTD, GTI oraz najnowszego Golfa R.

Pod maską kompaktowego Volkswagena każdy znajdzie coś dla siebie. Gamę silników benzynowych otwiera 105-konne 1.2 TSI, a zamyka wspomniana "erka" o pojemności 2-litrów i mocy 265 KM. Wśród turbodiesli znaleźć można natomiast cztery motory z systemem wtrysku Common Rail o mocach od 105 do 170 koni mechanicznych (GTD).

Ford może pochwalić się jeszcze większą rozpiętością mocy jednostek benzynowych. Najsłabszy - 1.4, oferuje 80 KM, najmocniejszy - 2,5-litrowy, turbodoładowany silnik w RS'ie - 305 KM.

Całkiem sporo silników, bo 10, dla swojej ?jedynki? przygotowało BMW. Docenić wypada szeroką gamę silników benzynowych, od najsłabszego 122 KM, 1.6 l w 116i do 306-konnego o pojemności 3 litrów w 135i.

Stosunkowo niewielki wybór mają klienci Hondy. Znowu. Sytuację Civica poprawia fakt, że choć lista dostępnych jednostek jest krótka, to odpowiada potrzebom większości klientom. Dla sportowo usposobionych kierowców przewidziano dwulitrowe, wysokoobrotowe serce w wersji Type-R, a dla łagodnie usposobionych miłośników wolnego od spalin powietrza - hybrydową wersję IMA.

Blado w segmencie C wypadają Chevrolet, Nissan i Alfa Romeo. Lista silników dostępnych dla skądinąd udanego Cruza ogranicza się do zaledwie czterech jednostek. Miejmy nadzieję, że to tylko początek. Tiida ma o jedną propozycję mniej, a do tego na próżno szukać wśród nich turbodiesla.

Kto jest rekordzistą? Silnik wysokoprężny możemy znaleźć w Alfie 147, ale co z tego, skoro to jeden z dwóch w ogóle dostępnych w tym modelu motorów?

SEGMENT D

Tu Alfa Romeo wypada znacznie lepiej. W modelu 159, oprócz całkiem sporej gamy silników benzynowych (o mocach od 140 do 260 KM), można wybierać spośród aż czterech turbodiesli.

Niekwestionowanym królem w tej klasie jest jednak BMW. Zgodnie z hasłem "dla każdego coś miłego" wśród trzynastu silników przewidzianych dla "trójki" znaleźć można aż siedem jednostek benzynowych i sześć wysokoprężnych. Niezależnie od tego czy kierowca woli tankować olej napędowy, czy etylinę - w gamie znajdzie zarówno jednostki oszczędniejsze, jak i trudne od okiełznania potężne V-ki. Najmocniejsza z nich to 420-konne V8 o pojemności 4 litrów - pracuje oczywiście pod maską M3.

Niewiele mniej silników, bo aż dwanaście, oferuje w C-klasie Mercedes. Ten postawił jednak na jednostki benzynowe - można wybierać spośród ośmiu. Podobnie jak w przypadku BMW, również Mercedesa pochwalić należy za dużą rozpiętość mocy oraz pojemności. Najsłabszym jest 136-konny turbodiesel o pojemności 2,2 litra. Na drugim krańcu skali - 457-konne V8 o pojemności 6,3 l (6208 ccm) z wersji C63 AMG.

Audi w A4 oferuje dziesięć silników. Aby być w porządku, powinniśmy jednak doliczyć do tego 3-litrowe, 333-konne TFSI ze sportowej wersji S4. Równie dobrze wypada Ford, który dla Mondeo przewidział pięć jednostek benzynowych oraz pięć turbodiesli.

Niewiele do zaoferowania ma natomiast Kia. Klient stojący przed wyborem Magentisa musi tylko zdecydować, czy woli jeździć dieslem, czy benzyniakiem. To jedyny możliwy wybór.

Kto jest rekordzistą? Dwa silniki w tym segmencie to stanowczo za mało. To jednak i tak dużo lepiej niż w przypadku Chryslera Sebringa i Infiniti G, dostępnych tylko z jednym motorem. Chociaż akurat o osamotnionym, 320-konnym japońskim V6 trudno powiedzieć złe słowo.

SEGMENT E

A teraz coś dla silnikowych audiofilów. Segment E można uznać za królestwo silników widlastych. V6-ki nie są tu niczym wyjątkowym, a niemal każdy z producentów oferuje też przynajmniej jedną bulgoczącą ósemkę spod znaku V. Na tym nie koniec. BMW w modelu M5 oraz Audi w RS6 do wyboru daje także silniki V10.

Podbnie jak w przypadku segmentu D, również w klasie wyższej na czele (pod względem liczby oferowanych silników) plasują się Mercedes i BMW. Dla E-klasy oraz "piątki" przewidziano po dwanaście dostępnych jednostek. W gamie znajdują się zarówno ponad 500-konne bestie, jak i... bardziej ekonomiczne diesle o mocy nieco ponad 130 KM. Nieznacznie tylko odstaje od nich Audi, z dziesięcioma motorami przygotowanymi dla A6/S6 oraz topowym, 580-konnym V10 z modelu RS6.

Stosunkowo niewielki wybór oferuje Lexus (trzy możliwości). Ciekawostką w modelu GS jest za to dostępność napędu hybrydowego. Bardzo słabo wypada w tym segmencie również Hyundai. Dla modelu Grandeur producent przygotował tylko dwa silniki: benzynowe, 235-konne V6 o pojemności 3,3 l oraz 155-konnego turbodiesla.

Kto jest rekordzistą? Citroen. Nie dość, że dla flagowej limuzyny C6 przewidział jedynie dwa silniki, to na dodatek to wyłącznie diesle. I marne to pocieszenie, że mocniejszy z nich to 3 litrowe V6 o mocy 240 KM (słabszy to 2,2 l. 173 KM).

Już niebawem sprawdzimy ile silników do wyboru oferują producenci w autach luksusowych, maszynach stricte sportowych, a także w coraz popularniejszych crossoverach i SUV-ach.

Bartosz Sińczuk

ZOBACZ TAKŻE:

Samochody... nie na co dzień - ZOBACZ TUTAJ

Samochody: BMW M5 - ogłoszenia

Więcej o: