Agrotuning - hit czy kit?

Dla niektórych to sztuka, dla innych głupota. Jak zawsze wszystko zależy od wyczucia i dobrego smaku. Czy w tuningu łatwo przekroczyć granicę śmieszności? Owszem. Ma to nawet swoją nazwę - agrotuning

Po co w ogóle tuning? Żeby samochód był szybszy, lepiej się prowadził, atrakcyjniej wyglądał i przede wszystkim wyróżniał się z ulicznego tłumu. Jak pokazują Mansory albo Hamann, oferujący pakiety tuningowe do Bentleyów i Rolls-Roysów, nie ma żadnych świętości. Tuningować można wszystko, pytanie tylko - jak. Oferta akcesoriów jest naprawdę bogata, a pomysłów na przeróbki nie brakuje. Zapraszamy do przewodnika, w którym podpowiadamy jak nie zmieniać bryki. No chyba, że chcesz, by twoje auto stało się pośmiewiskiem innych kierowców.

Od czego zacząć? Najlepiej z grubej rury i to dosłownie. Zanim nadjedziesz, zadbaj o to, by wcześniej słychać było twój samochód. Im więcej rur wydechowych i im większa ich średnica, tym lepiej. Co gorsza, niektórzy producenci zaczęli naśladować ten trend (Ferrari 458 Italia i Bugatti 16C Galibier). I nie przejmuj się, jeśli przypadkiem tylko z jednej rury poleci dymek.


fot. capri.pl

Poza wydechem na pokładzie bolidu po agrotuningu nieodzowny jest zaawansowany system audio. Pokaźny subwoofer, głośniki w tylnej półce i minimum sześć w boczkach drzwi pozwolą zagłuszyć dźwięki płynące zza drzwi remizy strażackiej podczas sobotniej imprezy. Kable rozwinięte luźno po całym wnętrzu to małe zmartwienie, nie zapomnij tylko umieścić na tylnej szybie naklejki z nazwą producenta radia. Szczególnie, jeśli kosztuje niewiele mniej niż auto.


fot. forum MazdaSpeed

A co, gdy już nadjedziesz? Jeśli masz trochę fantazji i lakiernika, który zechce ją urzeczywistnić, możesz pomalować swój samochód w niebanalny sposób. Najlepiej sięgnij po rzadko używane przez producentów kolory. Będziesz bezpieczny na drodze (statystycznie auta w jaskrawych kolorach rzadziej uczestniczą w stłuczkach), a i złodzieje ominą szerokim łukiem twoje auto. Pytanie tylko, czy przy sprzedaży kupujący wykażą się równie bujną wyobraźnią?


fot. forum MazdaSpeed

Kolejny i nieodzowny etap tuningu to porządne ospojlerowanie. W założeniu twórców miało ono polepszyć aerodynamikę auta, a nie pogorszyć, o czym wielu zapomina wpadając w szał twórczy. O docisk przy dużych prędkościach i odpowiednie skierowanie strumienia powietrza opływającego karoserię zadba solidne skrzydło na tylnej klapie. Najlepiej z aluminium, żeby przypadkiem nie zwiększyło wagi naszej gabloty. Na postoju sprawdzi się doskonale jako suszarka do bielizny lub stolik na napoje bezalkoholowe.


fot. daewooforum.pl

Nie może zabraknąć też bodykitu z daleka ostrzegającego, że pod maską twojego samochodu drzemie prawdziwy potwór. O chłodzenie silnika zadbają ogromne wloty powietrza, pożerające drogowy plankton. Kto wie, może dzięki nim nawet z seryjnego 1.2 da się wykrzesać więcej mocy? W walce z brutalnym oporem powietrza warto też pozbyć się klamek, zamków i emblematów nadwozia. Przy okazji będzie lżej. Zwieńczeniem zmian powinny być brewki reflektorów lub - jeśli jesteśmy naprawdę zdeterminowani - przedłużenie maski, zapewniające złowrogie spojrzenie naszej bryki.


fot. Allegro.pl


fot. capri.pl 

Gdy przypadkiem zabraknie ci pieniędzy na lakiernika lub nagle będziesz potrzebować samochodu, który jeszcze nie wyszedł spod ręki tunera, nie przejmuj się. Niech cały świat wie, że pracujesz nad stworzeniem niepowtarzalnego bolidu. Taczka szpachli użyta do budowy spoilerów sprawi również, że auto będzie lepiej dociążone i odejdzie spora inwestycja w komplet amortyzatorów i sprężyn zbliżający je do asfaltu. Gdybyś jednak chciał dodatkowo obniżyć nadwozie, można po prostu obciąć sprężyny. Prawdziwi twardziele nie boją się ekstremalnych rozwiązań - zaciski zwojów (7 zł sztuka) lub worek cementu.


fot. Allegro.pl

Jeśli nie stać cię na profesjonalny zestaw progów i zderzaków, z pomocą przychodzi asortyment sklepów budowlanych. Niepowtarzalna konstrukcja z blachy dostarcza silnikowi i turbinie dodatkową porcję powietrza, a blask aluminium kontrastuje z czarnym jak smoła lakierem i wywoła zazdrość niejednego kierowcy. A co, jeśli nie mamy turbo? Z pomocą przyjdzie nakładka rury wydechowej turbo whistler, wydająca syk łudząco podobny do świstu łopatek turbiny. Przy takim arsenale nikt nie odważy się stanąć z tobą na kresce.


fot. Allegro.pl

Bo strach to podstawa sukcesu w starciu z przeciwnikiem. Nie zapomnij jednak nakleić na karoserii nazwy wszystkich firm, których produkty zamontowałeś w samochodzie. Zdaniem kilku specjalistów potrafią one dodać kilka gratisowych koni, więc sięgnij też po nalepki firm, które nic nikomu nie mówią... Polskich, zagranicznych, amerykańskich - to bez znaczenia, im więcej tym lepiej.


fot. capri.pl

Jeśli nie lubisz obklejania swojego auta, skuś się przynajmniej na emblematy z daleka głoszące, że jedziesz samochodem w sportowej wersji. V6, V8, turbo, M na klapie czy na błotniku sprawi, że nawet jeśli pod maską fika 60 koników, respekt do twojego auta wzrośnie. Bo któż odważy się sprawdzić, co tkwi pod maską. Może faktycznie pod maskę wsadziłeś V8?


fot. forum MazdaSpeed

Właściciel też ma prawo bać się o swoje cacko. W tym celu warto sięgnąć po orurowanie rodem z samochodów terenowych. Z takim wyposażeniem niestraszne parkowanie pod supermarketem, a w lesie nawet wiewiórki z szacunkiem dla twojej osobówki uciekną na drzewa.


fot. capri.pl

Odrobina luksusu? Tego nigdy za wiele, szczególnie jeśli na masce albo grillu auta dumnie pręży się gwiazda, niebiesko-białe śmigło lub cztery pierścienie. A nawet jeśli nie, to nic nie stoi na przeszkodzie przeszczepić logo producenta drogiego auta do mniej uznanego w środowisku bogaczy modelu.


fot. Allegro.pl

Mówisz luksus, myślisz chrom. Lśniące lusterka rodem z Audi czy chromowane nakładki klamek od razu podniosą wartość auta trochę tańszej marki. Jeśli brak w sklepach dedykowanych akcesoriów z pomocą przychodzi błyszcząca listwa meblowa. Kupowana na metry pozwala popuścić wodze fantazji i stworzyć egzemplarz na miarę... Rolls-Roysa. Szczególnie, gdy zdecydujesz się okleić nią nie tylko boczne szyby, ale światła, klamki, boczne listwy i zderzaki.


fot. capri.pl

Każda kobieta wie, że w stroju najważniejsze są buty. Tak samo jest z tuningiem. Nie ma porządnego rasowania bryki bez błyszczących alusów z niskoprofilowymi oponami. Okazuje się, że to, co dobrze wygląda w teledyskach amerykańskich raperów w Cadillacach Escalade, nieźle prezentuje się też w europejskich autach. A przy okazji, kto zabroni do sportowego coupe dodać chromowanych nadkoli? Taką formę tuningu polubili szczególnie taksówkarze.

A co zrobić, gdy nie możesz pozwolić sobie na duże felgi? Wystarczy wybrać jeden z wielu wzorów plastikowych kołpaków. Najbardziej efektowne będą te ze spinnerami, czyli ruchomymi wstawkami obracającymi się nawet na postoju.


fot. capri.pl

Oświetlenie to odrębny temat. Jeśli pragniesz, by twoje auto choć trochę nadążało za obecnymi trendami, musisz zainwestować kierunkowskazy w lusterkach i diody LED w zderzakach. To podstawa. By jednak wyróżnić się z tłumu samochodów na sobotniej zabawie, musisz zadbać o neony podświetlające nadwozie, świecące na niebiesko wentyle felg i spryskiwacze szyb. Nie zaszkodzi zamontować dorabiane ksenone i tylne lampy Lexus look - konieczne z USA, z czerwonymi kierunkowskazami.


fot. Allegro.pl

To nie koniec listy dodatków, gwarantujących obecność w galeriach domorosłych tunerów. Nie zapomnij o zasłonięciu pokaźnych wlotów powietrza siatką i wymianie wentyli kół na te z trupią czaszką lub kostką do gry w kości. Z większą przyjemnością zajedziesz na stację benzynową, jeśli na klapce wlewu paliwa pojawi się naklejka imitująca aluminium i włókno węglowe.

Prawdziwą karierę zapewni ci jednak gruntowna zmiana oblicza twojego auta. Nowy pas przedni i tylny, nawiązanie do kultowych aut sportowych albo znanych z ekranu kina... Okazuje się, że nie musisz licytować gadżetów ze studia Warner Bros, żeby zostać kierowcą Batmobila. Przykładów na totalną zmianę wizerunku nie brakuje.


fot. capri.pl


fot. forum MazdaSpeed 


fot. forum MazdaSpeed

Modyfikacje nie kończą się na tuningu optycznym. Nie mniej ważne jest wnętrze i mechanika samochodu. Ale te zostawiamy sobie na deser. Już niebawem druga część agrotuningu.

Marcin Sobolewski

Tak się robi silnik do Corvette


Samochody: Chevrolet Corvette - ogłoszenia

Więcej o: