Crash test 1960 - walka o życie

Kanapa jak katapulta, błotniki niczym harmonijka. Czterdzieści lat temu "bezpieczeństwo" rozumiane było zupełnie inaczej. Na przykładzie filmów z crash testów aut GM pokazujemy jak wiele dzieli dzisiejsze auta od tych z połowy ubiegłego wieku. Zapraszamy na pierwszą część serii: Crash test - walka o przetrwanie

 

 

Niezapięte pasy (dobrze jeśli były na wyposażeniu), brak zagłówków, latające fotele, kierownica przebijająca płuca czy odrywające się elementy wnętrza nie ułatwiały trudnej sztuki przetrwania. Bezpieczeństwo w połowie ubiegłego wieku traktowane było z przymrużeniem oka. Dopiero coraz mocniejsze silniki i szybsze auta a także zwiększająca się przez to ilość ofiar śmiertelnych, coraz większy ruch na ulicach i ostra konkurencja wymusiły na konstruktorach większą dbałość o kierowców i pasażerów.

Samochody gięły się dość "nieprzewidywalnie", drzwi otwierały się przy uderzeniach z boku, a kanapy odrywały się i - o zgrozo - wypadały razem z pasażerami na zewnątrz. Przy uderzeniu z tyłu niektóre auta nawet stawały w płomieniach.

Wyniki jednak nie są tak przerażające, jak mogłoby się wydawać. Co prawda większość ówczesnych samochodów miałaby spore problemy ze spełnieniem dzisiejszych standardów, warto zwrócić uwagę na jeden fakt. Sztywność kabiny. Okazuje się, że dziś samochody nie są takimi twardzielami jak kiedyś. W latach pięćdziesiątych sztywną, nienaruszalną przestrzeń dla kierowcy i pasażerów uznawano za podstawę bezpieczeństwa. Niestety, po serii wypadków jakie miały miejsce podczas wyścigów samochodowych, w których śmiertelne okazały się obrażenia wewnętrzne kierowcy, ten pogląd uległ zmianie. Czasami przynosiło to efekt zupełnie odwrotny. Przykładem może być Pontiac Trans Sport/Montana z lat 1997-2004, którego nadwozie jest zbyt miękkie:

 

Najbardziej przeraża to, że Montana jest minivanem, a są to samochody duże, ciężkie i powszechnie uważane za bezpieczne. Ilość poduszek powietrznych i systemów bezpieczeństwa czynnego oraz biernego jest imponująca. Wlew paliwa i sam bak montuje się w bezpiecznych miejscach, mniej narażonych na zniszczenie. Niestety, wobec braku sztywności kabiny, wiele aut nie zapewniało bezpieczeństwa na poziomie pozwalającym przeżyć wypadek bez większego uszczerbku na zdrowiu. Montana składa się jak domek z kart, miażdżąc kierowcy kości lewej nogi. Manekin "przeżył", ale co by było, gdyby prędkość była o 5 km/h większa?

Współczesne konstrukcje są już o wiele bardziej bezpieczne. Niezależne instytucje NHTSA i IIHS w USA oraz EuroNCAP w Europie publikują na bieżąco wyniki crash testów najnowszych modeli samochodów. 5 gwiazdek, czyli najwyższa ocena to już pewien standard, wszystko co poniżej od razu powoduje mniejsze zainteresowanie ze strony klientów. Oto wynik dla najnowszego Chevroleta Malibu:

 

Już w poniedziałek kolejna cześć crash testów sprzed lat.

Marcin Lewandowski

EuroNCAP chwali małe auta - ZOBACZ TUTAJ

Samochody: Chevrolet Malibu - ogłoszenia

Więcej o: