Lotus Esprit agenta 007 idzie pod młotek

Lotus Esprit z 1976 roku, który zostanie wystawiony na aukcji to jeden z dwóch w pełni kompletnych jeżdżących samochodów, jakie wystąpiły w filmie z 1977 roku "Szpieg, który mnie kochał". W roli głównej wystąpił Roger Moore.

W całym filmie użyto w sumie dziewięciu Lotusów, ale oprócz tych dwóch, pozostałe były jedynie atrapami. Wykorzystywano je do scen, w których samochód zamieniał się w łódź podwodną. Pod wodą sterowanie samochodu odbywało się drogą radiową.

Model, który pójdzie pod młotek 1 grudnia, można obejrzeć, gdy "Q" zjeżdża z promu na Sardynii i przekazuje instrukcje i kluczyki Bondowi. 007 odjeżdża w towarzystwie agentki Anyi Amasovej (w tej roli Barbara Bach).

Opisywany Lotus w gałce zmiany biegów ma przycisk do wystrzeliwania rakiet, a w konsoli środkowej przeznaczono specjalne miejsce na zegarek, który może zamienić się w wizjer peryskopu.
Co ciekawe, ten egzemplarz był używany również przez ekipę filmową do kręcenia pościgu z udziałem drugiego Lotusa. Był to podobno jedyny samochód, jaki mógł za nim nadążyć...

Jest jeszcze jeden ważny i ciekawy szczegół, o którym powinni wiedzieć ci, których zainteresuje kupno Lotusa po Bondzie. Ten samochód po zakończeniu zdjęć trafił z powrotem do fabryki w Hethel. Wszelkie filmowe zmiany, wprowadzone przez speca od wyposażenia wnętrza w Lotusie, Nicka Fulchera, zostały usunięte i Esprit został doprowadzony do stanu fabrycznego.

Zmieniono na przykład z powrotem obicie zagłówków. Seryjna czerwona szkocka krata odbijała światło na twarzach aktorów, więc do filmu musiała zostać wymieniona na coś bardziej neutralnego - zagłówki w aucie Bonda były zielone. Usunięto też miejsce na "zegarko-peryskop".

Wszystko wróciło do pierwotnego stanu, co z perspektywy czasu wydaje się dziwnym posunięciem. Po tych wszystkich zabiegach, Lotus trafił do niemieckiego właściciela, który zafundował później swojemu cacku gruntowny mechaniczny remont.

Obecnemu właścicielowi zamarzyło się ponowne doprowadzenie samochodu do stanu "filmowego". Osobą, której powierzono wykonanie zadania nie mógł być nikt inny, tylko Nick Fulcher. Na szczęście nie pozbył się on części potrzebnych do odbudowy samochodu Bonda. Zegarek wrócił więc na swoje miejsce, fotele obito nową tapicerką, i nawet oryginalny przycisk do wyrzutni rakiet znalazł się z powrotem na miejscu.

Cała operacja kosztowała 14 500 funtów, ale na pewno było warto. Prawdziwe samochody Bonda to wyjątkowa rzadkość na światowych aukcjach. Samochód jest w nieskazitelnym stanie, ma dołączoną pełną historię z adnotacjami "007", więc walka o niego będzie zacięta. Aukcja odbędzie się 1 grudnia w Londynie w domu aukcyjnym Olympia, należącym do firmy Bonhams. Cena prawdopodobnie przekroczy 100 000 funtów. Czy to dużo?

Zobacz także:

Garaż to za mało, czyli samochody Bonda

 

jk, dziękujemy Bonhams.com za użyczenie zdjęć

Więcej o: