W pozostałych rolach...

Są samochody, które w pierwszej chwili nie kojarzą nam się z Jamesem Bondem, chociaż brały czynny udział w jego przygodach. Są takie, które w ogóle nam się nie kojarzą... bo nigdy o nich słyszeliśmy. Auta, o których mowa niżej łączy to, że wszystkie wystąpiły u boku dzielnego 007 i każde z osobna ma swoje szczególne miejsce w historii motoryzacji.

 

SUNBEAM ALPINE

Pierwszym z takich samochodów jest Sunbeam Alpine. Pojawił się już w pierwszym filmie o przygodach 007 - "Doktor No" (1962). Sunbeam była jedną z kilku mniejszych wytwórni należących do wielkiej kompanii samochodowej Rootes. Seria Sunbeam Alpine została zapoczątkowana w 1959 roku. Za powstanie pierwszej generacji odpowiedzialna jest dwójka projektantów: Keneth Howes i Jeff Crompton. Dostali zadanie, stworzenia małego samochodu sportowego, którego głównym rynkiem zbytu byłyby Stany Zjednoczone. Pierwszy Sunbeam łudząco przypominał innego współczesnego roadstera Forda Thunderbirda. Tak się dziwnie złożyło, że Keneth Howes, w głównej mierze odpowiedzialny za ostateczny wygląd nowego samochodu, pracował wcześniej dla Forda .


W "Doktorze No" Sunbeam nie zagrał wielkiej roli. Najsłynniejsza jest scena pościgu - nota bene pierwsza w historii Bonda. Szkoda, że w większości kręcona w studiu, bo bez wątpienia w małym roadsterze drzemał spory potencjał. Być może jednym z powodów wyboru takiego rozwiązania  był fakt, iż Sunbeam był wypożyczony przez wytwórnie od pewnej miłej Pani, mieszkającej w okolicy, więc szczególnie dbano o jej auto.

 

TOYOTA 2000GT

Toyota 2000GT jest uważana za pierwszy japoński supersamochód. Wcześniej samochody pochodzące z kraju Kwitnącej Wiśni były do bólu praktyczne, wolne, stylistycznie odtwórcze... Zwyczajnie nudne. W takim otoczeniu nowa Toyota szokowała. Była małym, smukłym coupe, nawiązującym linią do największych ówczesnych sportowych legend: Jaguara E-type oraz Chevroleta Corvette ... i była szybka.

Zaprezentowana po raz pierwszy podczas salonu samochodowego w Tokio 1965 r. - stała się hitem. W osiągnięciu światowego sukcesu pomógł Toyocie występ w jednej z kolejnych części Bonda "Żyje się tylko dwa razy" (1976). Co prawda nie stała się oficjalnym samochodem 007 (w tym filmie takowego nie posiadał wogóle), ale nie jeden raz ratowała mu skórę. Oba modele użyte przy kręceniu filmu były wyjątkowe, gdyż były jedynymi egzemplarzami cabrio, jakie powstały w całej historii produkcji.

Mało brakowało a Toyota 2000GT byłaby... Nissanem. W tamtym okresie Yamaha współpracowała z kilkoma innymi markami produkującymi samochody. W 1960 roku Albrecht Goertz, projektant biorący udział w tworzeniu takich samochodów jak BMW 507, 503 czy Nissan Silvia, został zaproszony do Japonii by zaprojektować sportowe coupe dla Nissana. Powstał nawet prototyp, ale Nissan ostatecznie porzucił projekt. W takiej sytuacji Yamaha zwróciła się do innej firmy, z którą współpracowała - Toyoty, ta zaś uważana była za najbardziej konserwatywną z japońskich marek. Jej szefowie, którym zależało na zmianie wizerunku marki, chętnie przejęli projekt. Ostateczny wygląd 2000GT zawdzięcza projektantowi Toyoty - Satoru Nozaki.

 

FORD MUSTANG MACH-1

Musiało do tego dojść! Po brytyjskich klasycznych roadsterach, japońskim sportowych coupe nadszedł czas na amerykańskiego muscle cara. Wybór padł na Forda Mustanga Mach-1.
W 1964 roku Ford rozpoczyna produkcję Mustanga, pięknego sportowego samochodu, który miał przysporzyć firmie młodych klientów. Zaledwie po kilku latach produkcji Ford doszedł do wniosku, ze musi stworzyć coś mocniejszego. Auto mogące konkurować z Chevroletem Camaro, czy Pontiac'iem Firebirdem produkowanymi przez General Motors. Tak powstaje pierwszy Mach-1.


W czasie kręcenia filmu "Diamenty są wieczne" (1971), "zużyto" 8 egzemplarzy Mustanga. W większości były to samochody napędzane silnikami 5-litowymi o mocy 250KM, natomiast jeden był prawdziwym amerykańskim potworem. Pod maską mruczał, wówczas największy z seryjnie montowanych przez Forda silników - 7-litrowy V8 o mocy 400 koni mechanicznych.


Bondowski Mach-1 zapisał się w historii kina między innymi tym, że właśnie w "Diamentach..." po raz pierwszy samochód wykonuje, nigdy wcześniej nie pokazywaną sztuczkę kaskaderską. Podczas sceny pościgu 007, wykorzystując rampę, stawia samochód na dwóch kołach i w ten sposób, przejeżdżając wąską alejką między budynkami ucieka przed pościgiem. Jest to jednocześnie jedna z najbardziej spektakularnych filmowych pomyłek, ponieważ Mustang wjeżdża między budynki na "prawych" kołach, a wyjeżdża na "lewych". Cóż... takie rzeczy to tylko u Bonda.

 

CITROEN 2CV

Jakiś czas temu przeprowadzono głosowanie na najlepszą scenę pościgu w całej serii przygód agenta 007. Spróbujecie zgadnąć, jakim samochodem Bond poruszał się w zwycięskiej scenie? Astonem Martinem? Lotusem? Nic z tego, chodzi o Citroena 2CV! Czy to możliwe, że chodzi o najwolniejszy i najmniej sportowy samochód, jaki pojawił się u boku dzielnego Bonda? Cóż, akurat ten konkretny egzemplarz nie był takim "słabiakiem" na jakiego wyglądał. Ale po kolei.

 

Prace na 2CV rozpoczęły się gdzieś w okolicach 1936 roku. Miał to być samochód maksymalnie prosty, tani w produkcji i utrzymaniu. Żadnych ekstrawagancji, bajerów. Według ówczesnego szefa Citroena miał to być auto, które "pomieści 4 pasażerów i koszyk z 60 jajami, z którym podczas jazdy z prędkością 50km/h nie zrobi się jajecznica". Tylko tyle. Prace projektowe zakończono 1938 roku, a już rok później wyprodukowano pierwsze 250 egzemplarzy.

 

Chociaż na pierwszy rzut oka tego nie widać, 2CV kierowana przez Rogera Moore'a była chyba najbardziej zmodyfikowanym samochodem w historii całej serii. Ciekawe dlaczego? Modyfikacje polegały na zmianie... wszystkiego na mocniejsze. Przedłużono specjalnie przód samochodu, aby zmieścić większy silnik. Podwojono w ten sposób moc "Kaczki", która wyniosła oszałamiające 54KM! Zmieniono też zawieszenie i wzmocniono całą konstrukcję. Chyba się opłaciło, bo laur najlepszego samochodu ucieczkowego legendarnego 007 to nie lada prestiż. Szczególnie w tak zacnym towarzystwie.

 

Mało wam jeszcze o furach Bonda?

Więcej o: