Pan Smith i jego grzeszna miłość

Wyglądasz w nocy przez okno. Widzisz podejrzanego gościa, który skrada się do twojego samochodu. "Złodziej, pewnie chce go ukraść!" - myślisz, łapiesz telefon i dzwonisz na policję. A może ten gość chce się przytulić do twojego auta i wycałować mu maskę? To wcale nie jest takie nieprawdopodobne...

Edward Smith mieszka sobie w Stanach Zjednoczonych, w Waszyngtonie. W jego życiu nie ma miejsca na róże, romantyczne kolacje i randki z paniami. Edward woli samochody. Twierdzi, że je kocha, uwielbia się do nich przytulać, całować i głaskać. Zaliczył już ponoć tysiąc upojnych randek.

"Doceniam piękno. Do piękna samochodu podchodzę też z trochę innego punktu widzenia, aż do momentu, który nazywam ekspresją miłości" - Edward Smith


Pan Smith ma 57 lat. Jego ostatni związek z kobietą miał miejsce dwanaście lat temu. Nie skonsumował go, nie był w stanie. Stwierdził, że na pewno woli samochody. Mieszka ze swoją obecną miłością - ona ma na imię Vanilia i jest białym volkswagenem garbusem. Lekarze określają skłonności Edwarda jako autofilię lub mechafilię. Bo on kocha nie tylko samochody - miał też przygody z helikopterami i innymi maszynami.

Zobacz jak Edward kocha samochody:

 

 

Gdy miał 13 lat do salonów sprzedaży trafił Chevrolet Corvette Sting Ray. "To był czysty seks i niesamowita maszyna. Pragnąłem jej" - wspomina Edward Smith. "Kochałem samochody od samego początku. Z biegiem lat uczucie było coraz silniejsze. Kiedy byłem już nastolatkiem spełniłem swoje erotyczne fantazje". Miał wtedy 15 lat.

"Może jestem trochę dziwny, ale kiedy oglądam film, na przykład "Herbie" albo "Knight Rider", gdzie samochód staje się ważną i kochaną postacią - jest po prostu wspaniałe. Jestem romantykiem, piszę samochodom wiersze, śpiewam im piosenki, po prostu traktuję je jak dziewczyny. Wiem, co czuje moje serce i nie mam ochoty tego zmieniać." - zwierza się Edward. "Nie jestem chory, nie chcę nikogo krzywdzić. Moje preferencje seksualne kieruję po prostu w stronę samochodów."

Edward twierdzi, że ludzie - zarówno kobiety, jak i mężczyźni - nigdy nie uważali go za atrakcyjnego. Próbował spotykać się z kobietami - nie szło mu dobrze. "Kobiety nigdy mnie tak naprawdę nie interesowały. Gejem też nie jestem" - mówi Smith. Nie uważa się za rozpustnika, gdy dzieli czas między kilka samochodów naraz. Oprócz Vanilli, spędza czas z autem Opel GT z '73 (ma na imię Cinnamon) oraz 20 lat młodszym Fordem Rangerem Splash - nazwał go Ginger.

"Są takie momenty, że widzę gdzieś zaparkowany samochód i mogę przysiąc, że on potrzebuje miłości! Były samochody, które tak mnie podniecały, że czekałem do nocy, podkradałem się do nich i pod osłoną nocy tuliłem się do nich i całowałem je" - Edward Smith


Edward twierdzi, że najintensywniejsze doznania seksualne miał z helikopterem. I to nie byle jakim - grał on w serialu "Airwolf" z lat 80. Przed Vanillią był związany z Victorią - również garbusem (rocznik 1969), którego kupił od - zapewne niczego nie przeczuwającej - rodziny świadków Jehowy. Przyznaje się też do przygodnego molestowania samochodów osób nieznajomych. Twierdzi, że molestował ich aż tysiąc. Smith jest członkiem 500-osobowej społeczności mechafilów. Kontaktują się głównie przez fora internetowe.

A myśleliśmy, że to my kochamy samochody...

Więcej filmów z Edwardem znajdziesz tu, tu i tu.

Konrad Bagiński

 

Więcej o:
Komentarze (9)
Pan Smith i jego grzeszna miłość
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • Gość: Gość

    0

    Yyyy...czy może mi ktoś wytlumaczyc jak wyglada seks z samochodem? Ładuje mu w rurę wydechowa czy jak????

  • Gość: Gość

    0

    normalny, ja też do swojego mówię :D ale imienia żeńskiego mu nie nadałem
    pats pokaż go :)

  • Gość: Gość

    0

    Hmm, ciekawa sprawa. Myślę jednak, że większość facetów kocha własne auto i nadaje mu np. żeńskie imię, czy nazwę określającą jasno płeć piękną. Przyznajcie się panowie, czy jak nie wieziecie żony lub teściowej, to czasami nie zdarza się wam mówić do swojego cacka :D ja tak robię. Dotyk też odgrywa ważną rolę. Przywiązujemy się do auto, spędzamy w nim czasami po kilka godzin dziennie, dotykamy go. Czasami poklepujemy i chwalimy się nim przed kumplami, jak dziewczyną. Mam rację? :)

  • Gość: Gość

    0

    Hmm, ciekawa sprawa. Myślę jednak, że większość facetów kocha własne auto i nadaje mu np. żeńskie imię, czy nazwę określającą jasno płeć piękną. Przyznajcie się panowie, czy jak nie wieziecie żony lub teściowej, to czasami nie zdarza się wam mówić do swojego cacka :D ja tak robię. Dotyk też odgrywa ważną rolę

  • Gość: Gość

    0

    Wnosze wnioske aby zlegalizowac malzenstwa z maszynami!!! Ja i moj Golf chcemy adaptowac pare dzieci i moc decydowac o wspolnej przyszlosci!! Jak sie dobrze poszuka to napewno znajdzie sie paragraf potwierdzajacy to w Europejskich prawach czlowieka!!!
    Paranoia

  • Gość: Gość

    0

    golfa 2 z neonami

  • Gość: Gość

    0

    pats, całujesz samochody? ja rozumiem po wygranym rajdzie, ale żeby na dzień dobry...? ;)

  • Gość: Gość

    0

    Pats, a należysz do płci pięknej czy tej drugiej? :D i jaki masz samochód? :D

  • Gość: Gość

    0

    :) co prawda nie wyobrażam sobie seksu z samochodem :P, ale buzi? Zawsze :*

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX