Projektowanie to trudny zawód

Luca Serafini, młody włoski projektant przedstawił niedawno prototyp Ferrari F 430 Concept, będący wizją tego, jak jego zdaniem ten model powinien wyglądać. Czy jednak projekt można uznać za udany?

Projektowanie nadwozi samochodowych to trudna sztuka. Powszechnie się uważa, że stworzenie projektu samochodu sportowego jest łatwiejsze, niż auta wielkoseryjnego.

Projektant odpowiedzialny za nadwozie dostaje wstępne założenia, t.j. wymiary nadwozia, rozstaw osi, z góry określone rozmiary kół. Na silnik i układ przeniesienia napędu musi przewidzieć odpowiednią ilość miejsca, a ostatnio konieczne jest uwzględnienie także przepisów bezpieczeństwa np. dotyczących zderzenia z pieszym.

W przypadku aut sportowych jest podobnie, ale nieco inaczej. Sam wygląd może być o wiele odważniejszy, ostateczne wymiary nie są tak istotne, jak w samochodach osobowych, a i wymogi przepisów bezpieczeństwa w przypadku aut produkowanych jednostkowo wyglądają nieco inaczej.

To co jest święte w przypadku dobrego samochodu sportowego, to odpowiednie ustawienie osi w zależności od usytuowania jednostki napędowej. Od tego zależy rozłożenie masy pomiędzy osie, co wpływa na zachowanie się auta podczas pokonywania zakrętów.

W projekcie Serafini'ego na pierwszy rzut oka mamy wrażenie, że jest to auto z silnikiem usytuowanym s przodu. Długa maska i przednia oś wysunięta do przodu (dość znacznie w stosunku do F430) kłóci się z niskim przebiegiem linii przedniej pokrywy. Wrażenie zastosowania układu klasycznego (silnik z przodu, napęd na koła tylne) potęguje przednia klapa zachodząca mocno na boki i dochodząca do przednich drzwi. Takie rozwiązanie stosuje się aby ułatwić maksymalnie dostęp do silnika i innych mechanizmów.

Po przyjrzeniu się konceptowi w rzucie od tyłu widać jednak zarys jednostki napędowej schowanej pod tylną przeszkloną klapą. Po co więc tak długi przód kończący się ogromnym wlotem powietrza? Przypuszczalnie ma się tam znajdować chłodnica. Tłumaczyłoby to jedynie pojedyncze wąskie wloty powietrza do silnika usytuowane za drzwiami. Zarówno F430, F360 Modena, jak i F355 miały przynajmniej po dwa wloty na stronę, każdy o wiele większy od zaproponowanych przez Serfini'ego.

W projekcie nadwozia widać silną inspirację innymi włoskimi autami sportowymi. Przód ewidentnie nawiązuje do Maserati, choć Ferrari w latach pięćdziesiątych i sześćdziesiątych stosowała wloty powietrza tego typu (kształtu). Wszystkie one miały jednak silnik z przodu.

Drzwi, moim zdaniem nieco za długie, ale to jeszcze nie zarzut, lusterka boczne mogące przysłaniać widoczność, co jednak w samochodach sportowych nie przeszkadza, czy wspomniane wloty powietrza to elementy nad którymi można popracować.

Moim zdaniem cały projekt jest mimo wszystko całkiem dobry i może się podobać, jednak chciałbym zapytać pana Serafiniego czemu w celu dostępu do bagażnika o pojemności bańki na mleko właściciel ma podnosić połowę znajdującego się z przodu nadwozia?

Więcej o:
Komentarze (5)
Projektowanie to trudny zawód
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • Gość: Gość

    0

    Agresywna i niezwykła koncepcja! Piękne auto.

  • Gość: Gość

    0

    toporny nie podoba mi się

  • Gość: Gość

    0

    ten długi przód kryje w sobie dyfuzor w formie znanej z McLarenaa F1 czy Lotusow

  • Gość: Gość

    0

    Projekt ów prezentuje się równie słabo, co ten nieszczęsny nowy model California. Wolę nie wyobrażać sobie, jak wyglądać będzie nowe Dino...

  • Gość: Gość

    0

    z przodu to bardziej mi pasuje do maserati niż do ferrari

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX