Najszybszy w powiecie

Nie wiemy, kto stworzył pojęcie "wiejski tuning", ale zrobiło oszałamiającą karierę. Nie znamy też przyczyn zjawiska, nie pojmujemy dlaczego ludzie psują sobie samochody. Ale w przeciwieństwie do nich wiemy, gdzie leży granica między dobrym gustem a kiczem.
Kto z nas nie marzy o pięknym samochodzie, który będzie robił wrażenie na innych? Ci, którzy mają mnóstwo pieniędzy mogą sobie kupić dowolne auto lub mogą wybierać z setek katalogów tuningowych i przerabiać swoje cacka mniej lub bardziej gustownie. Problemy zaczynają się wtedy, gdy powstają tuningowe potworki, które wyjeżdżają na ulice, by dumnie prezentować kreatywność. Właścicieli ewidentnie brzydkich aut trzeba chyba karać mandatami. Chociaż z drugiej strony, jeśli zobaczymy na ulicy auto, które poprawi nam humor - to czemu nie. No chyba, że ktoś dostaje torsji na widok ohydnie ozdobionego auta i o poprawianiu humoru nie może być mowy.



Co masz zrobić, gdy chcesz pokazać, że twój pojazd jest piękny, szybki i jedyny w swoim rodzaju a nie masz pieniędzy? Najprostszym rozwiązaniem będzie kupienie roweru. Tylko co dalej? Przecież pokazując się w towarzystwie na starej ukrainie, ryzykujesz utratę reputacji miejscowego amanta. Żel i trzy lampasy u spodni mogą nie wystarczyć, by ją odbudować. Na szczęście twój smutny los może diametralnie odmienić kawałek kartonu, trochę taśmy klejącej, tłumik od motoroweru dziadka i odrobina zielonej farby. Efekt murowany. Możliwe nawet, że dzięki tak prostemu zabiegowi stajesz się pierwszym w okolicy właścicielem pięknego Kawasaki.



Są i tacy, którzy wolą trochę poczekać i zaoszczędzić na coś czterokołowego. Znowu rodzi się pytanie, jak długo można oszczędzać i jaki efekt chce się osiągnąć. Dla bardzo niecierpliwych najlepszą alternatywą będzie kupienie samochodu bardzo taniego i może nawet niezbyt ładnego. Przynajmniej na początku. Każdy ma przecież żyłkę mechanika amatora, nie wspominając już o wielu żyłkach artystycznych. Nie szkodzi, że żyłki mogą się poplątać i wyjdzie coś nie do końca przewidzianego. Liczą się dobre chęci i wytrwałość w dążeniu do celu. Jaki by nie był.





Równie ważne są materiały jakie mamy w danej chwili do dyspozycji. W obawie o utratę spadającej na nas, jak grom z jasnego nieba weny, czasem trzeba działać naprawdę szybko. Pierwszym miejscem, do którego powinniśmy udać się w poszukiwaniu dostępnych (a przy tym tanich) części, może być przyzakładowy śmietnik. Potrzebujemy spoilera - wektor wyobraźni przyłożony w odpowiednim miejscu do europalety może zdziałać cuda. Należy przy tym pamiętać, że oprócz ewidentnych walorów wizualnych, taki dodatek zdecydowanie poprawia docisk auta przy wysokich prędkościach.



Potrzebujemy efektownej końcówki wydechu - nic prostszego - wystarczy pogrzebać w odpadkach po remoncie instalacji hydraulicznej. Nieważne, że PVC jest mało odporne na wysokie temperatury. Liczy się porażający efekt i przyciąganie uwagi osób postronnych, a to akurat mamy jak w banku. Poza tym geniusz tkwi w prostocie.



Jest jeszcze kilka sposobów na efektowny wydech. Można po prostu dwa kawałki rury o koniecznie dużej średnicy przymocować drutem do rury właściwej. Trzeba to jednak zrobić tak, żeby nikt nie zorientował się, że trochę blefujemy. Na przykład tak, jak na tym obrazku:



Kolejnym stopniem wtajemniczenia jest budowa rury wydechowej od zera. Tu trzeba wykazać się zdolnościami spawalniczymi. Gdy mamy je w małym palcu, możemy pokazać nasz kunszt, montując z tyłu samochodu dowolną liczbę rur. Aż dziwi, że Łada przedstawiona poniżej ma tylko sześć końcówek. Spokojnie zmieściłyby się jeszcze trzy, a przy odpowiednim rozmieszczeniu, może nawet kolejne dziewięć. Ten spawacz nie bardzo się wykazał.



Największy podziw budzą jednak artyści rzeźbiący w laminacie. Ten wdzięczny materiał zniesie każdą ekstrawagancję. Jedynym ograniczeniem jest wena właściciela. Niektórzy zrobią wszystko, by ich auto było "jeszcze bardziej sportowe".



Inni postawią na wygląd, tworząc jedne z najpiękniejszych poruszających się po drogach pojazdów.





Przykładów można by mnożyć setki. Najlepiej chyba jednak po prostu patrzeć, nie zakłócając doznań estetycznych zbędnymi komentarzami. Zapraszamy do galerii, a jeśli i to będzie dla was za mało, odwiedźcie strony, których zawartość jest jeszcze bardziej zachwycająca: masakrator.pl, tuninguj.com.pl, tuningowiec.pl, sramnatuningi.com

Więcej o: