James Bond pójdzie na piechotę

O ćwierć miliona zielonych wzrosły koszty produkcji filmu "Quantum of solace". W sobotę rano kaskader - wbrew intencjom reżysera, producenta i swoim - zwodował Astona Martina DBS w jeziorze Garda w północnych Włoszech.
Ostatni film o przygodach dzielnego Jamesa Bonda, "Casino Royale", nie zachwycił fanów motoryzacji. Po pierwsze Aston Martin pojawił się dopiero w połowie filmu. Po drugie - Bond wsiadł, dodał gazu i przerobił Astona na kupkę dymiącego złomu, bo nie chciał przejechać swojej koleżanki, Vesper. Grająca ją aktorka, Eva Green, jest bardzo ładna, ale żeby od razu niszczyć samochód i to w 25 sekund od włączenia silnika (wiem, bo zmierzyłem)...


Tym razem Astona zniszczono jeszcze wcześniej. O godzinie 6.30 w sobotę kaskader, który miał dostarczyć DBS-a na plan nieco przesadził z szybkością. Drogi wokół jeziora Garda w północnych Włoszech nie są zbyt bezpieczne, padał lekki deszcz a kaskader według karabinierów jechał około 200 km/h. Po pechowym poślizgu przebił barierkę i efektowny lot zakończył w jeziorze. Kierowcę uratowano - ma jedynie lekkie obrażenia i niedzielę spędził już w domu. Na plan chyba nie wróci, bo nie sądzę, żeby reżyser "Quantum of solace", Marc Forster chciał oglądać na oczy faceta, który rozbił mu jedyną przygotowaną specjalnie do tego filmu zabawkę, w dodatku za ćwierć miliona dolarów.

Astona szybko wyłowili włoscy strażacy - akcję sfilmowała BBC.

Więcej o: