Auto Mobil International 2008 - relacja z Lipska

Po krótkim wstępie i małej galerii, która mam nadzieję wzbudziła nieco ciekawość, czas na pełniejszą relację z Auto Mobil International.
Targi w Lipsku nie zachwyciły. Co prawda odbyło się kilka światowych premier, ale chyba zgodzicie się ze mną, że na Focusa LPG, czy też na delikatnie odświeżone Mercedesy klasy A i B, nikt nie czekał z wypiekami na twarzy. Audi TT 1,8 TFSI ani tym bardziej bardzo oszczędny Hyundai i10 Blue CNG też nie mogły powalić na kolana. Czy zdarzyło się zatem w Lipsku cokolwiek godnego uwagi? Owszem, choć raczej nie zmieni to mojej opinii na temat tych targów. Musi minąć jeszcze dużo czasu, zanim na Lipsk będziemy czekać, jak na Genewę, Paryż czy Detroit. Nie oznacza to na szczęście, że w Lipsku nie było nic, na co nie warto było zwrócić uwagi.

Zobacz relacje filmowe z Lipska

Audi - zachwycający maluch

Audi TT z silnikiem 1,8 TFSI, jest kolejnym dowodem, że nawet w samochodach o sportowych aspiracjach coraz ważniejsza jest ekonomia. Nowy model ma spalać mniej niż 7 l/100 km(prawdopodobnie w cyklu mieszanym). To naprawdę niezły wynik, zważywszy na to, że osiągi pozostaną zapewne na przyzwoitym poziomie i do setki będziemy w stanie rozpędzić auto w granicach 7 sekund. Niewielki silnik z doładowaniem to zdecydowanie najbliższa przyszłość motoryzacji. Ciekawszym samochodem na stoisku Audi był model A1. Co prawda to nadal auto koncepcyjne (takie na targach można było rozpoznać po tym, że dostęp do niego jest ograniczony płotkiem), ale wydaje się, że w 2009 roku do produkcji mogłoby wejść właśnie w takiej, naprawdę ładnej formie. Audi dołączyłoby wtedy do grona małych modnych samochodów i konkurowałoby z Mini, Alfą Mito ,czy Fiatem 500. Widać, że młodzi i bogaci są bardzo łakomym kąskiem dla producentów aut. Kolejną niemiecką premierą na stoisku Audi było A4 Avant - jedno z najładniejszych obecnie produkowanych kombi. Zresztą nie od dziś wiadomo, że to właśnie kombi z pierścieniami w logo są dla wielu innych marek niedoścignionym wzorcem "użytkowej elegancji". W Niemczech po raz pierwszy pokazano też Q7 V12 TDI. Z zewnątrz różni się niewiele od zwykłego modelu. Natomiast tym, co wyróżnia tego "potwora" są olbrzymie ceramiczne tarcze hamulcowe oraz zaciski przednich hamulców, które ledwo mieszczą się w obręczy.






Hyundai - ekologia po koreańsku

W sąsiednim stoisku Hyundaia miała miejsce wspomniana już światowa premiera. Koreański producent zaprezentował model i10 Blue CNG napędzany gazem ziemnym. Ten wyjątkowo oszczędny, trzycylindrowy samochód jest także bardzo ekologiczny - emituje jedynie 65g CO2 na każdy przejechany kilometr. Co ciekawe, dzięki turbodoładowaniu ten niewielki silnik o pojemności zaledwie 0,8 litra jest w stanie wygenerować aż 98 koni mechanicznych. To naprawdę doskonały wynik. Dużo lepiej zauważalnym wydarzeniem była prezentacja koncepcyjnego modelu i-mode. Ten samochód może się podobać, choć oczywiście wątpliwe jest by do produkcji trafił w najbliższej przyszłości.






Volvo - w ofercie między innymi spodnie

Przechodzimy do stoiska szwedzkiego. Tu odbyła się niemiecka premiera modelu XC 60. Szczerze mówiąc nic specjalnego. Kolejny niewielki SUV, czyli auto, które nadaje się raczej do miasta i udaje terenówkę. Najciekawszy w stoisku szwedzkiego producenta był sposób prezentowania dostępnych kolorów nadwozia oraz tapicerek foteli. Na wieszakach wisiały metalowe spodnie we wszystkich kolorach z gamy volvo a także koszulki uszyte z materiałów, którymi obszywa się fotele. Pomysłowe i oryginalne.

Volkswagen - dwa nowe auta na siłę

Zaraz obok stoiska Volvo, swoje samochody prezentował Volkswagen. Tu uwaga dziennikarzy została zwrócona głównie na odsłonięcie dwóch modeli: "czterodrzwiowe coupe" - Passata CC oraz Scirocco. Wprowadzenie obu modeli jest dla mnie mocno niezrozumiałe. Pierwszy to trochę mniejszy Passat i to w dodatku tylko dla czterech osób. Teoretycznie jest zbudowany według tego samego pomysłu co Mercedes CLS. Nie jestem w stanie sobie wyobrazić jakie mogą być powody, żeby kupić właśnie ten model Passata. Ale może myślę zbyt racjonalnie, a potencjalni klienci zamiast patrzeć na walory użytkowe samochodu, będą kierowali się wyłącznie wyglądem. Ale czy Passat CC jest aż tak piękny? To samo pytanie dotyczy nowego Scirocco. Niby jest to zupełnie nowy samochód. Nie wygląda jednak ani specjalnie zachwycająco ani zbyt oryginalnie. Nie sądzę wobec tego by miał nawet minimalne szanse stać się kiedykolwiek równie kultowym samochodem, jak poprzednik. Tu po prostu nie ma nic, co mogłoby przyciągnąć klientów. Już chyba lepiej kupić sobie nie mniej nudnego, ale jednak chyba ładniejszego Golfa.

Renault - concept ratuje stoisko

Opuszczam stoisko VW i powoli kieruję się do drugiej hali wystawowej. Po drodze mijam stoisko Renault. Pewnie w ogóle nie zajrzałbym do francuskiego producenta, gdyby nie jeden samochód, a właściwie prototyp samochodu. Prezentowany Megane Coupe, oczywiście jak każdy concept car przyciąga uwagę. Równie oczywiste jest pytanie czy i kiedy takie auto trafi do produkcji. Renault już nie raz pokazało, że nie boi się wypuszczać na rynek samochodów o futurystycznych kształtach. Być może jednak po doświadczeniach z Avantime i Vel Satisem, które okazały się marketingowymi niewypałami, tym razem Renault będzie ostrożniejsze. Zobaczymy. A Megane Coupe Concept jak to z prototypami bywa, ogląda się z zaciekawieniem i zachwytem.

W kolejnej hali nr 3 nie wydarzyło się w zasadzie nic ciekawego. Opel pokazał limitowaną, usportowioną wersję Corsy, Peugeot udowodnił modelem 308SW, że projektuje coraz brzydsze samochody, a u Chevroleta najciekawszym autem była wyścigówka Lacetti należąca do Alaina Menu, rywalizującego w FIA WTCC (mistrzostwa samochodów turystycznych).

Suzuki - A-star już niedługo

Honor hali nr 3 uratowało Suzuki A-star concept - bardzo ładne małe autko, którego wersja produkcyjna ma być dostępna już pod koniec roku. A-star ma zapełnić lukę pomiędzy modelami Splash a Swift. Nie bardzo potrafię dopatrzyć się tej luki. Samochód został zaprojektowany przez indyjski oddział Maruti Suzuki India, i właśnie tam będzie produkowany. Najbardziej uwagę przykuwa tył A-stara - światła w kształcie bumerangów to bardzo efektowny pomysł. Jeśli ten samochód będzie wyglądał tak również w wersji, która trafi do produkcji, wróżę małemu Suzuki wielki sukces.

BMW - zachwycające proporcje

Przechodzę do hali nr 5. Tutaj pojawiło się więcej ciekawych samochodów. Zacznę od BMW i koncepcyjnego modelu CS. Jest niewiele dużych, luksusowych samochodów, które mi się podobają. Ale jeśli CS zostanie kiedykolwiek wyprodukowany w tej formie, ma zapewnione miejsce na liście aut, które chciałbym mieć w swojej wymarzonej kolekcji. Jego rozmiary robią ogromne wrażenie. Jest niski jak Lamborghini, szeroki jak Hummer i długi jak Rolls Phantom. CS naprawdę sprawia takie wrażenie. Piękna, wielka limuzyna!

Część stoiska BMW zajmowały auta z magicznym znaczkiem "M", który oczywiście przyciągnął mnie jak magnes. Oprócz znanych już M5, czy M6, w Lipsku pojawiły się także po raz pierwszy M3 w wersji czterodrzwiowej oraz cabrio. Miła obsługa oczywiście zaprasza do zajęcia miejsca za kierownicą każdego z modeli, ale szczerze mówiąc nie widzę sensu we wsiadaniu do 500-konnego samochodu, gdy nie mogę nim pojeździć. To trochę jak lizanie lodów przez szybę.

Z niemieckich nowości BMW, warto wspomnieć jeszcze model X6,reprezentujący wymyślony przez markę nowy typ samochodu Sports Activity Coupe. To kolejne auto, które trochę nie ma sensu. Jak napisał Gavin Green w kwietniowym wydaniu magazynu Car: "Łączy w sobie największe wady dużych SUV-ów (duży, ciężki, paliwożerny), z negatywnymi cechami coupe (ciasny, niepraktyczny). Ma mniej więcej tyle samo sensu, co połączenie mózgu Marilyn Monroe z ciałem Winstona Churchilla."




Kia - czy Soul doda marce duszy?

Najciekawsza, co wcale nie znaczy, że najładniejsza premiera w Halle 5, miała miejsce na stoisku Kia. Chodzi o dwubryłowy model Soul. Nie przepadam specjalnie za koreańskimi markami, bo kojarzą mi się nadal z tandetną stylistyką i jeszcze bardziej tandetną jakością. Wiem, że to stereotyp i wiem że Kia robi wszystko by pozbyć się tej łatki. Model (a właściwie trzy modele) Soul są tego najlepszym dowodem. Tworząc je, Kia obrała sobie za cel młodą klientelę. Każde z wcieleń Soula dopracowane jest w najmniejszych szczegółach. Nawet opony mają bieżnik nawiązujący do stylu auta i wystroju wnętrza. W Burnerze wycięto go w kształt płomieni. Takie opony nie bardzo będą nadawać się na drogę, ale nie o to chodzi. Concepty mają się podobać i między innymi dzięki takim detalom Kia osiągnęła ten cel. Koreański producent chce być tak bardzo kojarzony z japońską jakością i trwałością, że częstował klientów sushi. Prawie dałem się nabrać!

Nissan - ogrodzone ciekawostki

Nissan GT-R to auto japońskie pełną gębą. Nie próbuje wodzić za nos klientów i udawać, że jest autem europejskim. Tutaj kształt nadwozia został podyktowany przede wszystkim własnościami aerodynamicznymi. To auto może się podobać lub nie, ale Nissanowi zupełnie na tym nie zależy. GT-R ma być po prostu jednym z najszybszych samochodów na świecie i wszystkie przeprowadzone dotąd testy wskazują, że naprawdę tak jest. Odwołam się znowu do kwietniowego "Cara". Na torze Rockingham w Wielkiej Brytanii Nissan pokonał wielką niemiecką trójkę: Porsche 911 Turbo, Audi R8 i BMW M3. Miał najlepszy czas okrążenia, najlepiej przyspieszał zarówno od 0-100 km/h w 3,6 sekundy, jak i od 0-160 km/h w 8,3 sekundy. Jedyne w czym ustąpił Porsche to prędkość maksymalna na najdłuższej prostej toru. A w zakrętach i tak był szybszy.

Niestety w Lipsku jedyny dostępny egzemplarz, tak jak concepty (nie wiedzieć czemu) pokazywany był za płotkiem. Kolejnym odgrodzonym Nissanem był koncepcyjny model Mixim - auto na prąd zaprojektowane z myślą o maniakach gier komputerowych i internetu. Podobno inspiracją przy projektowaniu nadwozia był kształt kasku motocyklowego, ale nie bardzo potrafiłem zlokalizować to podobieństwo. We wnętrzu oprócz kształtu deski rozdzielczej zaskakuje rozmieszczenie foteli. Kierowca zajmuje miejsce pośrodku trzymając w ręku coś co bardziej przypomina wolant niż kierownicę, natomiast dwoje pasażerów siada za jego plecami po bokach. Rozwiązanie rodem z McLarena F1.






Porsche - sprostowanie

Wracając jeszcze na chwilę do Porsche, jestem winien czytelnikom wyjaśnienie. Jakiś czas temu opisywałem limitowaną serię Boxstera o nazwie RS 60 Spyder. Na zdjęciach, do których mieliśmy wtedy dostęp, kolor tapicerki był różowy. W rzeczywistości Carrera Red wygląda zupełnie inaczej. Trudno go nazwać, ale jest to coś w rodzaju pastelowej czerwieni. Zwracam wobec tego honor Porsche, choć czerwona tapicerka nie jest na pewno tą, na którą zdecydowałbym się przy wyborze Boxstera.




Lancia - reaktywacja

W Halle 5 do ciekawszych wydarzeń należało także odsłonięcie nowej Lancii Delty, która może nie jest powalająco piękna, ale nie można odmówić jej charakteru. Co by jednak nie mówić, mamy do czynienia z ewidentnym renesansem włoskiej marki. Po latach przerwy Lancia powraca na salony i to w całkiem niezłym stylu. Widać, że Fiat postanowił doinwestować swoją luksusową markę, co łatwo było ostatnio zauważyć w telewizji, gdzie w reklamach Musy pojawiła się Carla Bruni.






Honda i Citroen - dwaj nowi konurenci

Wychodząc powoli z przedostatniej hali, w której prezentowane są samochody, wstępuję jeszcze na chwilkę do stoiska Hondy, by zobaczyć nowego Accorda, a następnie do Citroena by przyjrzeć się nowemu C5. Dwa samochody tej samej klasy. Oba wizualnie większe od poprzedników i oba naprawdę eleganckie. Klasa średnia ewidentnie aspiruje coraz wyżej. I dobrze. Oby tylko obyło się bez znaczących podwyżek cen.

Type-R

W stoisku Hondy postanowiłem wsiąść do Civica Type-R, bo byłem ciekaw jak wygląda ta kosmiczna deska rozdzielcza. Na fotelu pasażera usiadła miła hostessa, która zaczęła oczywiście opowiadać jaki auto ma wspaniały system nawigacji, jak fajnie działają różne pokrętła itp. itd. Gdy spytała jak mi się podoba, odpowiedziałem, że ok, tylko wolałbym pojeździć takim samochodem i pozachwycać się raczej jego silnikiem a nie wnętrzem, które było mi właściwie obojętne.

Honda driving experience i inne doświadczenia

Ku mojemu zaskoczeniu, miła pani odpowiedziała, że jak najbardziej mogę pojeździć Type-R. Musiałem tylko udać się na tyły Halle 4, do której i tak za chwilę miałem iść i tam miała na mnie czekać Honda i tor do dyspozycji. Bez chwili zastanowienia szybkim krokiem udałem się znaleźć obiecany tor. I owszem znalazłem go, ale jego wygląd zdecydowanie nie pokrywał się z moimi wyobrażeniami. No trudno. Pomyślałem, że tą Hondą i tak warto się przejechać nawet, jeśli maksymalna prędkość jaką uda mi się uzyskać będzie oscylować w granicach 40 km/h. Sportowy wydech, sportowe zawieszenie i szpera (zapożyczona z japońskiej wersji) nie mają wielkiego znaczenia na tym torze, ale na pewno dodają smaczku jeździe. Cały tor trzeba pokonywać na dwójce, ale nawet z bardzo wolnych zakrętów auto zbiera się już od najniższych obrotów. Trzy okrążenia - cztery zakręty w lewo i dwie szykany na dłuższych prostych. To wszystko. Ale i tak fajne doświadczenie. Obok toru Hondy był jeszcze tor off-roadowy, ale tu można było pojechać już tylko jako pasażer. Do wyboru było kilka samochodów, ja postawiłem na Touarega. Tor może na zdjęciach nie wygląda zbyt imponująco, ale wierzcie mi, że przejażdżka po nim podwyższa poziom adrenaliny we krwi. Najpierw pionowe (tak się wydaje, gdy siedzi się w samochodzie) podjazdy z zatrzymaniem auta po drodze pod górę. Jedyne co widzimy przed przez przednią szybę, to chmury. Potem zjazd - tym razem przed maską powierzchnia ziemi pojawia się przed nami niczym ściana. Jeśli kiedykolwiek będziecie mieli okazję odwiedzić taki tor, to zapewniam, że warto.

Mazda - najpiękniejsza Japonka na targach

Mazda pokazała model 2 w wersji trzydrzwiowej, najładniejsze japońskie małe auto. Mazdy to zresztą chyba w ogóle najładniejsze samochody z tego kraju, czego dowodzi także model 6 w wersji kombi. Nowoczesna, sportowa stylistyka, łagodne linie i poszerzane błotniki to elementy, które sprawiają, że patrząc na Mazdę, mówi się: "Chcę ją mieć!"

Ford - hit na gaz?

Zaraz obok, swoje samochody prezentował Ford. Po raz pierwszy na żywo zobaczyłem nową Fiestę i według mnie jest to najładniejszy samochód w gamie Forda (mimo że deska rozdzielcza studzi nieco emocje). Światową premierę na AMI miał Focus LPG. Ford pokazał tym samym, że ekologia to nie tylko napęd hybrydowy, czy bio-etanol, ale także doskonale u nas znane LPG. Kierowcy samochodów przerobionych na gaz mogą być dumni, że oprócz oszczędzania pieniędzy, mają także na uwadze środowisko. To co dotychczas wydawało się doskonałym zobrazowaniem stwierdzenia "Polak potrafi", teraz trafia na salony motoryzacyjne.

Mercedes - piękne stoisko

Przechodzę do stoiska Mercedesa, ale bez wygórowanych oczekiwań. Widziałem już zdjęcia hucznie zapowiadanych światowych premier klas A i B. Żebym mógł zidentyfikować różnice pomiędzy starym a nowym modelem, musiałbym mieć przed oczami obie wersje. Zatem nic ciekawego. W stoisku Mercedesa było jednak coś co mi się bardzo spodobało. Niestety nie było to bynajmniej nic związanego z motoryzacją. Stoisko niemieckiej marki ograniczone było zachwycającą drewnianą ścianą o powierzchni przypominającej fale. Mercedes musiał przecież ściągać odwiedzających czymś ciekawym. Postawił na wygląd stoiska. Dziwny wybór, ale lepszy rydz niż nic.

Toyota - IQ wyższe od Smarta

Ostatnimi stoiskami, które odwiedziłem było stanowisko Toyoty i zaraz obok Lexusa. U Toyoty właściwie tylko jedna ciekawostka. Koncepcyjny jeszcze, ale coraz bliższy trafienia na taśmę produkcyjną, hybrydowy konkurent Smarta Fortwo nazywa się IQ. Ma jednak jedną cechę, która gwarantuje mu przewagę nad Smartem. W IQ mogą bowiem zasiąść (aż) trzy osoby plus ewentualnie dziecko lub bagaż. Jeśli chodzi o wymiary, to maluch Toyoty jest krótszy od Aygo, ale wysokością i szerokością dorównuje Yarisowi. To sprawia, że auto zyskuje na bezpieczeństwie pasażerów i, co może bardziej oczywiste, po prostu gwarantuje więcej miejsca w środku. IQ jest też dużo ładniejsze od Smarta, choć nie oznacza to, że jest piękne. Być może trudno zaprojektować coś, co ma być tak małe, ale przy tym się podobać.

Lexus - zerwanie z linią

Bardzo eleganckie stoisko, z równie eleganckimi samochodami. Czarna podłoga z czymś w rodzaju białej alei prowadzącej do modelu LF-A Roadster, znajdującego się nie wiedzieć czemu za szybą. Żeby dostać się do samochodu, trzeba poprosić o pozwolenie. Wtedy sami znajdujemy się za szybą i czujemy się trochę jak część ekspozycji. LF-A to Lexus, który niczym nie przypomina innych modeli marki. Gdy trafi do produkcji (podobno pod koniec roku), ma być wyposażony w 500-konny silnik pozwalający mu na osiągnięcie maksymalnej prędkości przekraczającej 300 km/h. Będzie to więc jedno z najszybszych produkowanych aut bez dachu. Linia nadwozia jest bardzo nowoczesna i efektowna, zaryzykowałbym stwierdzenie, że nawet za bardzo. Szczególnie tył wydaje się nieco "przestylizowany" i trochę za bardzo wulgarny. Ale może właśnie o to chodziło projektantom Lexusa i postanowili oni odejść od dotychczasowych, "grzecznych" linii.

Targi w Lipsku to tania alternatywa dla większych i ważniejszych salonów motoryzacyjnych. Lipsk położony jest niedaleko naszej zachodniej granicy, a dzienny bilet wstępu na targi kosztuje kilka euro. Nie jest to oczywiście wielkie wydarzenie w świecie motoryzacji, ale być może kiedyś takim się stanie. Warto odwiedzić Lipsk z rodzinami i potraktować wizytę na targach bardziej jako wycieczkę. Dzieci będą zachwycone a sami na pewno też coś ciekawego znajdziemy. Wybranie się na AMI to tak, jakbyśmy odwiedzili wszystkich dilerów samochodowych na raz. Jeśli więc lubimy być na bieżąco z nowinkami, ale nie oczekujemy wielkich światowych premier, Lipsk jest jak najbardziej miejscem wartym odwiedzenia.

Więcej o: