Volkswagen wyłączy cylindry

Ciąg dalszy batalii Volkswagena o zmniejszenie zużycia paliwa. Po wielkiej ofensywie downsizingu i pakiecie rozwiązań spod szyldu BlueMotion przyszedł czas na silniki z systemem dezaktywacji cylindrów

Systemy, które w razie potrzeby mogą wyłączyć jeden lub kilka cylindrów to żadna nowość. Rozwiązanie to stosowane jest od wielu lat, a najczęściej można je spotkać w autach oferowanych na rynku amerykańskim. Chrysler na przykład ma potężne silniki HEMI z systemem MDS (Multi-Displacement System), a Honda jednostki V6 z układem VCM (Variable Cylinder Management). Podobne rozwiązania będzie można znaleźć niebawem w nowych "eskach" Audi i sportowych Mercedesach (Mercedes nie pęka - nowy silnik AMG). Volkswagen jest jednak pierwszym producentem, który zdecydował się na ten trik w silniku o zaledwie czterech cylindrach.

Inżynierowie zaimplementowali go w dobrze znanej jednostce 1.4 TSI. Jeśli obroty silnika utrzymywane są w zakresie 1400-4000 obrotów na minutę (i obciążeniu na poziomie 25-75 Nm), a samochód jedzie przez dłuższą chwilę z w miarę stałą prędkością (czujnik położenia pedału przyspieszacza), układ może wyłączyć dwa z czterech pracujących cylindrów. Cały system działa oczywiście w pełni automatycznie, a producent zapewnia, że dezaktywacji cylindrów nie towarzyszy znaczący wzrost wibracji i hałasu.

Przedstawiciele Volkswagena twierdzą, że rozwiązanie to pozwala zaoszczędzić średnio około 0,4 l paliwa na każde 100 przejechanych kilometrów (0,6 l przy współpracy z systemem Start&Stop), a przy jeździe z prędkością 50 km/h na trzecim lub czwartym biegu nawet cały litr.

Silniki z systemem dezaktywacji cylindrów mają być seryjnie montowane w autach Volkswagena już od początku przyszłego roku.

Bartosz Sińczuk

ZOBACZ TAKŻE:

Milion Volkswagenów z Poznania

Volkswagen NILS Concept

Volkswagen Passat - ogłoszenia

Więcej o: