Tabliczki - czy to dobry pomysł?

Jeden z naszych czytelników przysłał zdjęcie i pytanie: czy na polskich drogach potrzebne są kolejne znaki? W Poznaniu, jak pisze, drogowcy wpadli na pomysł, by przestrzegać kierowców jaki mandat i ile punktów karnych "kosztuje" niezastosowanie się do sygnalizacji świetlnej

Tabliczki pojawiły się na sygnalizatorach przy skrzyżowaniu ulic Solnej i Al. Niepodległości. W okolicy jest szkoła, a kierowcy skręcając na zielonej strzałce w prawo nagminnie nie stosowali  się do nakazu zatrzymania. Nikt nie prowadzi jednak statystyk, czy po pojawieniu się tabliczek, kierowcy częściej zatrzymują się na zielonej strzałce. Policja także nie wzmożyła w tamtym rejonie patroli. Chodzi zatem o prewencję.

Pomysł nie jest wcale nowy. W USA od wielu lat stosuje się podobne tablice z wypisaną wysokością kary za konkretne przewinienie. Brak opłaty za parkowanie - 300 dolarów, przekroczenie prędkości - 1000 dolarów, wykroczenie na odcinków robót drogowych 2000.

Naszym zdaniem, tabliczka daje do myślenia. Jednak trudno odmówić czytelnikowi racji, że ilość znaków, tablic informacyjnych, sygnalizatorów i Bóg wie czego jeszcze przy naszych drogach jest zastraszająca. Kierowca zamiast koncentrować się na jeździe i bacznie obserwować innych uczestników ruchu musi cały czas kontrolować znaki drogowe.

Czekamy na Wasze opinie i zapraszamy do udział w sondażu

Juliusz Szalek

ZOBACZ TAKŻE:

Mniej głupich znaków drogowych

Salon Frankfurt 2011 | Nowe Lancie

Samochody - ogłoszenia

Tabliczki z wysokością mandatu i liczbą punktów karnych:
Więcej o: