Prawdziwie spartańska maszynka

Superbike na czterech kołach - tak w skrócie opisać można Spartana V, australijską maszynę do zabawy na torze

Wszystko o autach - dane techniczne, oceny, opinie

Wszystko zaczęło się w 1993 roku, kiedy to dwaj bracia zbudowali swoje pierwsze auto (buggy) napędzane silnikiem pochodzącym z motocykla. To właśnie wtedy narodziło się marzenie, by w przyszłości stworzyć sportowy pojazd z nadwoziem mogącym konkurować z Ferrari, budzącym dreszcze rykiem "V-ki" Ducati oraz układem jezdnym zawstydzającym najlepsze supersportowe auta. A wszystko to w stosunkowo przystępnej cenie. Widoczny na zdjęciach Spartan V ma być ucieleśnieniem tego pragnienia.

Auto powstało z myślą o zabawie na torze. Nie posiada więc ani reflektorów, ani zbędnych kierunkowskazów. Tylko lekka konstrukcja nośna z opływowym nadwoziem, cztery koła i mocny, przepięknie brzmiący silnik. Spartana napędza 170-konne serce pochodzące z włoskiego superbike'a - Ducati 1198. Połączone z sześciostopniową, sekwencyjną skrzynią biegów potrafi katapultować auto do setki w czasie 3 sek. i osiągnąć prędkość maksymalną równą 280 km/h. W jej wytracaniu pomagają 4-tłoczkowe zaciski hamulcowe współpracujące z tarczami o średnicy 300 mm. Jak na torową zabawkę przystało, auto wyposażono też w całkowicie regulowane zawieszenie.

Okazuje się, że producent podchodzi bardzo serio do nazwy sportowej maszyny. Na cześć trzystu dzielnych, legendarnych Spartan firma zbuduje dokładnie tyle samo egzemplarzy auta. Cena jednego to 90 tys. dolarów australijskich, czyli według obecnego przelicznika około 256 tys. złotych. Oceńcie sami, czy to okazja.

Bartosz Sińczuk

ZOBACZ TAKŻE:

Zonda HH... to nie żart

Jak Zonda biła rekord Północnej Pętli | Wideo

Parking.moto.pl - samochody czekają na Ciebie

Więcej o: