Honda CR-Z dla singla i emeryta?

Do salonów Hondy wjechała właśnie mała hybryda ze sportowym zacięciem. Czy ma szanse podbić serca Polaków?

Sportową hybrydą CR-Z jeździliśmy już podczas europejskiej prezentacji w Amsterdamie. Polska premiera pozwoliła nam jednak sprawdzić jak auto spisywać się będzie na polskich, dość wymagających drogach. O ile w Holandii trudno było znaleźć nierówny kawałek asfaltu, to na krętych mazurskich szosach można już było obiektywnie ocenić pracę zawieszenia malej hybrydy. I trzeba przyznać, że jest naprawdę nieźle. Bardzo dobre tłumienie nierówności i dość twarde zawieszenie zachęcają do dynamicznej jazdy. Podobnie jak nisko umieszczony środek masy oraz sześciostopniowa, manualna (rzadkość w hybrydach) i bardzo precyzyjna skrzynia biegów.

Wszystko psuje jednak dość ospały, hybrydowy napęd, który zgodnie z zapewnieniami producenta dysponuje potencjałem analogicznym do benzynowego 1.8 znanego na przykład z Civica. Na papierze liczby rzeczywiście wyglądają obiecująco. Jednak chociaż do setki CR-Z rozpędza się w czasie 9,9 sek. to w czasie jazdy moc zdaje się gdzieś uciekać.

Bardziej szczegółowy opis auta i wrażenia jakie towarzyszą jeździe usportowioną hybrydą znajdziecie tutaj. Tym razem chcieliśmy skupić się na nieco innym, marketingowym aspekcie małej Hondy.

Podczas polskiej prezentacji dowiedzieliśmy się bowiem do kogo kierowany jest nowy model. Pierwszą z głównych grup docelowych - i tu raczej nie ma zaskoczenia - tworzą ambitni, energiczni 20- i 30-latkowie, w dużej mierze tzw. "single" na tyle zamożni, by móc pozwolić sobie na auto za 80-100 tys. zł. Auto, które dzięki wyrazistej stylistyce pomoże wyróżnić się z tłumu. Czy zatem CR-Z ma być w pewnym sensie japońską odpowiedzią na MINI? Coś chyba jest na rzeczy.

W drugiej grupie znajdują się natomiast osoby koło 50-ki, ustatkowane, zamożne, które kupują hybrydową Hondę jako kolejne auto. Osoby, które odchowały już dzieci i nie potrzebują przestronnego wnętrza, a dynamiczna sylwetka auta i jego ekologiczny aspekt nastraja pozytywnie podczas okazyjnych przejażdżek.

Czy Hondzie udało się w CR-Z pogodzić potrzeby tak różnych grup klientów? Pokażą to wyniki sprzedaży. Zainteresowanie, jakie auto budzi na rodzimym rynku może napawać optymizmem. Tam auto rozchodzi się jak ciepłe bułeczki. Wyniki sprzedaży CR-Z miały nawet rzekomo zmusić Toyotę do przełożenia premiery produkcyjnej wersji koncepcyjnego modelu FT-86. Ponoć po sukcesie małej hybrydowej Hondy, szefowie Toyoty zaczęli zastanawiać się nad zastosowaniem podobnego rozwiązania również w swoim sportowym modelu.

Trzeba jednak pamiętać, że rynek japoński rządzi się zupełnie innymi prawami niż jego europejski odpowiednik. Biorąc pod uwagę dość wysoką cenę auta (co najmniej 85 900 zł) oraz wciąż dość sceptyczne podejście europejczyków do hybryd, trudno wróżyć CR-Z wielki sukces. A plany są ambitne. Do końca roku, w Polsce Honda chce sprzedać 300 egzemplarzy. Cóż, poczekamy zobaczymy.

Bartosz Sińczuk

ZOBACZ TAKŻE:

Honda CR-Z od 85 900 zł - ZOBACZ TUTAJ

Samochody: Honda CRX - ogłoszenia

Więcej o: