Elektryczne MINI w "Zielonym piekle"

Konstruktorzy elektrycznego MINI postanowili sprawdzić auto na legendarnej, północnej pętli toru Nürburgring. Jak mu poszło?

Całkiem nieźle - maluch wykręcił czas 9 min. 51 sek. Nie udało się oczywiście zbliżyć do czołówki rekordzistów - wyniki Corvette ZR1 czy Pagani Zondy ani przez moment nie były zagrożone. Biorąc jednak pod uwagę, że chodzi o przyjazny środowisku, przednionapędowy samochód, o wstydzie nie może być mowy.

MINI, które walczyło w "Zielonym piekle", nie było jednak do końca seryjne. Do bicia rekordu inżynierowie przygotowali jego specjalną wersję, ochrzczoną "E Race". Auto otrzymało między innymi lekkie - wykonane z włókna węglowego - nadwozie, klatkę bezpieczeństwa, sportowe zawieszenie oraz wyczynowe hamulce i opony. Całkowicie seryjne było za to elektryczne serce o mocy 204 KM i 220 Nm momentu obrotowego.

Za kierownicą MINI E Race zasiadł Thomas Jäger, wieloletni kierowca serialu DTM oraz zwycięzca niemieckiego MINI Challenge. Oto jego odczucia:

- Pokonywałem tę trasę wiele razy, ale nigdy w tak niezwykłym aucie. Niesamowite wrażenie robi elektryczny silnik, który przez cały czas oddaje kierowcy cały swój potencjał.  Innym ciekawym doznaniem jest brak hałasu płynącego z układu napędowego. Bez dwóch zdań było to najczystsze i najcichsze okrążenie, jakie kiedykolwiek wykonałem. - powiedział Jäger.

Poniżej znajdziecie krótką relację z tego wydarzenia:

Bartosz Sińczuk

ZOBACZ TAKŻE:

Mini E-lektryczna jaskółka - za kierownicą - ZOBACZ TUTAJ

Samochody: MINI - ogłoszenia

Więcej o: