Genewa 2010 | To nie joke, to Juke

Gdyby rok temu Nissan powiedział, że Qazana wejdzie do produkcji w niewiele zmienionej formie, każdy uznałby to za joke (ang. żart). Dzisiaj już wiadomo, że to Juke

Odważny wygląd samochodu zawsze pociąga za sobą podział na przeciwników i zwolenników. Ci pierwsi będą krytykować producenta za zbyt odważne podejście, drudzy chwalić za wyznaczanie nowych trendów i awangardowe rozumienie projektowania. Bez dwóch zdań najnowszy crossover Nissana skierowany jest właśnie do nich.

Co na to konkurencja? Pozostając w Grupie Renault jedni wybiorą prostego (nie tylko technicznie) Dustera, inni Juka, a jeszcze inni Clio. Zapytacie skąd w tym zestawieniu zwykły hatchback? Nissan postrzega swoje najnowsze auto, jako konkurencję m.in. dla Peugeota 207. A to przecież segmentu B, czyli także Clio. Prawdą jest, że Juke jest nieco większy (mierzy 4,13 m), ale dzieląc płytę podłogową z Nissanem Note nie ukryje swojego pochodzenia.

Trudno powiedzieć cokolwiek o jakości wykonania, gdyż podczas prezentacji dostępne były jedynie wersje przedprodukcyjne, ale materiały we wnętrzu robią niezłe wrażenie. Są miłe dla oka i w dotyku, niestety dość twarde.

Wnętrze nie jest tak przestronne, jak w niewielkim minivanie Note, bardziej można je porównać do wspomnianego Clio, czy 207-ki - wszystko za sprawą kół o dużej średnicy (17 cali) a co za tym idzie wydatnych nadkoli. Zwłaszcza w tylnym rzędzie, siedząc za rosłym kierowcą przestrzeni na nogi pozostaje niewiele. Łatwiej jest także wsiąść, niż wysiąść z tylnej kanapy. Bagażnik nie odstaje od wnętrza. Niestety, choć po złożeniu oparć powstaje płaska podłoga, przestrzeni jest mało. Na szczęście kufer kryje podwójne dno. "Drugi" bagażnik jest niewiele mniejszy od tego właściwego. Pytanie tylko gdzie podziało się koło zapasowe?

Dużo ciekawiej jest od strony technicznej. Na początek, a Juke w Polsce ma się pojawić we wrześniu, przewidziano trzy silniki i inteligentny napęd na obie osie. Podstawowy o pojemność 1,6 l. osiąga moc 117 KM. By obniżyć spalanie zastosowano w nim podwójny wtrysk paliwa. Jeśli chcemy jeszcze oszczędniejszą wersję, będziemy mogli wybrać diesla 1.5 dCi wprost z Renault, osiągającego 110 KM. Z kolei jeśli poszukujemy auta dynamicznego, Nissan przygotował coś specjalnego. Najmocniejszy silnik także ma pojemność 1,6 l., ale to całkiem nowa konstrukcja. Zastosowano w nim bezpośredni wtrysk benzyny i turbodoładowanie. Dzięki temu moc maksymalna wynosi 190 KM.

Tańsze wersje będą jedynie przednionapędowe. Zastosowano w nich kolumny MacPhersona z przodu i belkę skrętną z tyłu i wszystkie będą wyjeżdżać z angielskiej fabryki w Sunderland. Jeśli ktoś będzie chciał, żeby Juke prowadził się wyraźnie lepiej, będzie mógł wybrać opcję z napędem na cztery "łapy" dostępną jedynie z najmocniejszym motorem. System napędu nosi nazwę All mode 4x4-i i jest rozwinięciem tego z Qashkaia. Jak zapowiadają inżynierowie mniej wyczuwalnie przekazuje moment. W trybie automatycznym dynamicznie zmienia rozdział momentu pomiędzy osie, jak i pomiędzy poszczególne koła. Wszystko zależy od warunków jazdy: przyczepności, prędkości, kąta skrętu kierownicy, czy nachylenia nadwozia. Kierowca może oczywiście wybrać opcję 4x2 lub 4x4 w zależności od własnego widzimisię. Nissany Juke 4x4 będą produkowane wyłącznie w fabryce Oppama w Japonii.

Dzięki napędowi przeciwdziałającemu podsterowności i niezależnemu zawieszeniu tylnej osi Juke 4x4 może się nieźle prowadzić. Niestety na prezentacji statycznej nie mogliśmy tego sprawdzić. Ale jeśli wierzyć zapewnieniom przedstawicieli Nissana, Juke na drodze przypomina Mini Coopera. Czy tak jest w rzeczywistości powiemy wam, jak tylko Nissan umożliwi nam pierwszą jazdę.

Ceny najmniejszego crossovera Nissana poznamy latem, tuż przed wrześniową premierą rynkową w Polsce.

Marcin Lewandowski                                                                               Jesteśmy też na Facebooku i Blipie


ZOBACZ TAKŻE:

Nowy Patrol tuż tuż - ZOBACZ TUTAJ

Więcej o: