Ford model T na XXI wiek

Ford model T zapisał się złotymi zgłoskami w panteonie sław motoryzacji. Czy tworzenie jego "następcy" na XXI wiek ma jakikolwiek sens?

Nie ma chyba nikogo, kto zagląda od czasu do czasu na strony o motoryzacji, a nigdy nie słyszał o Fordzie model T. Prostota konstrukcji, seryjna produkcja pozwalająca na obniżenie ceny i pełna zamienność części o dużych tolerancjach okazały się przepisem na sukces na początku XX. wieku.

Dziś mamy już zupełnie inne potrzeby. Świat, a w szczególności ten zachodni, zdążył się już zmotoryzować w stopniu wystarczającym, tak więc idea taniego samochodu o prostej konstrukcji, taniego w zakupie, jak i w naprawie wydaje się być przeszłością. Tak było do czasu... sukcesu Dacii Logan. Także Skoda zyskała w Niemczech sporą popularność jako prostszy i tańszy Volkswagen. Dlaczego więc Ford nie miałby wrócić do korzeni i zaoferować prostego i taniego auta "dla ludu"?

Brazylijski stylista Eduardo Oliveira postanowił zmierzyć się z tym tematem, a inspiracji szukał oczywiście u źródła, czyli właśnie w modelu T. Choć trudno jest połączyć ówczesne elementy stylistyczne z wymaganiami współczesnej stylistyki samochodowej, Oliveira poradził sobie wyjątkowo dobrze. Elementy które nawiązują kształtem do modelu T to m.in. nadkola, tylne drzwi otwierane "pod wiatr", czy tylna część nadwozia z ujemnym kątem w celu zamontowania koła zapasowego. Także boczna linia okien i podniesiony dach w tylnej części przypominają stare kabriolety z rozłożonym dachem. Widać to szczególnie patrząc na bryłę z profilu.

Samochód ma kompaktowe wymiary odpowiadające obecnym trendom. Gdyby do napędu użyć układu hybrydowego, a całość zaoferować po niewygórowanej cenie - niższej od Hondy Insight - to mogłoby się okazać, że historia jednak lubi się powtarzać.

Marcin Lewandowski                                                                               Jesteśmy też na Facebooku i Blipie


ZOBACZ TAKŻE:

Ferrante V: inspirowany Impalą - ZOBACZ TUTAJ

Samochód: Ford Fiesta - ogłoszenia

Więcej o: