Cuda panie, Cuda

Amerykański tuner Mr Norm za pomocą kilku prostych przeróbek umięśnionego Dodge'a stworzył udaną namiastkę współczesnej wersji Plymoutha Cuda

Sukces amerykańskich koncernów samochodowych polegał przez lata na tworzeniu całej gamy modeli na bazie jednej konstrukcji. W ekstremalnych przypadkach różnice ograniczały się do zmiany listew i plakietek z nazwą i marką modelu. To dało miłośnikom uśmierconej marki Plymouth możliwość łatwego "odtworzenia" bliźniaczego modelu najnowszego Challengera.

To, co od razu rzuca się w oczy kiedy patrzymy na Super Cudę, to grill stylizowany na ten z modelu '71 Cuda. Kolejnym wyróżnikiem są "skromne" tylne lampy, charakterystyczna dla tańszego Plymoutha. Jeśli dodamy do tego kilka prostych dodatków w postaci czarnej maski z zaczepami, chromowany korek wlewu paliwa w starym pięknym stylu, czy biegnący po boku czarny pas składający się kilkunastu części, to efekt jest naprawdę imponujący. Jedynym nieprzystającym do oryginału "ekstrasem" są pozostawione bez zmian podwójne przednie reflektory, czego stara Cuda nie miała, ale tym chyba mało kto się będzie przejmował. Całkowity koszt przeróbki nadwozia to 4,5 tys. dolarów nie wliczając w to kół. W zależności od rozmiaru i wzoru kosztują one od kolejnych 3,9 do 6,6 tys.

Wnętrze także może być poddane niewielkim zmianom, ale tu nie mają one już takiego wpływu na odbiór auta, jak te na zewnątrz. Do wyboru są gałki dźwigni zmiany biegów, specjalna kierownica i boczki drzwi.

Bazą do przeróbek był model SRT8 wyposażony w ogromny silnik V8 o nieskromnym oznaczeniu 6.1 L. Żeby właściciel Super Cudy nie czuł że ma wolniejsze auto od seryjnego Dodge'a zadbano o taką możliwość. Za 8,4 tys. dolarów można zamówić zestaw Kenne Bell Supercharger & Intercooler zapewniający większy dopływ powietrza do cylindrów. Doładowanie powoduje wzrost mocy do ponad 600 KM. Rozsądnym dodatkiem wydaje się także specjalny wydech będący w stanie poradzić sobie z wydobywającym się z silnika pożarem (1,7 tys. dolarów).

Jeśli Super Cuda ma pokazywać swoje drapieżne oblicze przydać się może jeszcze zestaw usztywniający i obniżający zawieszenie za kolejne 1,3 tys. dolarów. Natomiast jeśli ma służyć jedynie za bulwarowego potwora za 2,6 tys. dolarów dostaniemy popularne w USA wśród tunerów w pełni regulowane zawieszenie. Tak przygotowanym autem można już wypłynąć na łowy.

Marcin Lewandowski                                                                               Jesteśmy też na Facebooku i Blipie


ZOBACZ TAKŻE:

Samochód po turecku - ZOBACZ TUTAJ

Samochody: Kia Picanto - ogłoszenia

Więcej o: