Saab 9-5 - statyczny debiut

W rzeczywistości wygląda lepiej niż na zdjęciach. Nie ma jednak fajerwerków. Poprawna, surowa skandynawska stylistyka dobrze pasuje do flagowej limuzyny szwedzkiego producenta

Znany jest nowy właściciel (w zasadzie współwłaściciele) firmy Saab Automobile, General Motors zapewnił o wieloletniej współpracy technicznej, a jednak nikt nie może powiedzieć, że sytuacja firmy o ciekawej historii jest jasna i łatwa do przewidzenia. W takiej atmosferze przebiegł pokaz nowego Saaba 9-5, zorganizowany jeszcze przez przedstawicielstwo GM.

Nowe 9-5 powstało na płycie podłogowej Opla Insignii (Epsilon II), ale na szwedzkie potrzeby została ona wydłużona. Rozstaw osi wynosi 283 cm i jest o 10 cm większy niż w Oplu. Także długość auta jest znacznie większa. Nowy 9-5 przekroczył granicę 5 m i daje jasno do zrozumienia, że nadal chce się mierzyć z Volvo S80 czy Audi A6.

We wnętrzu Saab także dystansuje się od swojego kuzyna z niższego stanu. Wrażenia są pozytywne. Oczywiście nie można nie zauważyć, że niemal wszystkie przełączniki zapożyczono z półki "Insignia", ale przecież kilka guzików nie stanowi o klasie samochodu. Materiały są miękkie, miłe w dotyku, mówiąc krótko takich spodziewam się wsiadając do auta segmentu premium. Tradycyjnie dla Saaba stacyjkę umieszczono pomiędzy fotelami, lecz tym razem silnik uruchamia się guzikiem. Specjalnością firmy z Trollhattan jest także funkcja "Night Panel" wyłączająca wszystko poza prędkościomierzem i najbardziej niezbędnymi kontrolkami, co ułatwia jazdę w nocy zmniejszając rozpraszanie uwagi kierowcy. Nowością za to w 9-5 jest system HUD (Head-Up Display) wyświetlający wybrane informacje (np. o prędkości i obrotach silnika) na przedniej szybie. Niestety rzut oka wystarczył, by stwierdzić, że nie każdemu będzie on przydatny. Po ustawieniu fotela w najniższej możliwej pozycji, mierząc nieco ponad 180 cm nie byłem w stanie dojrzeć prędkościomierza wyświetlonego na szybie. Osoby które lubią jeździć siedząc nisko, a nie dysponują mamucim wzrostem nie będą więc miały z niego pożytku.

Dzięki sporym rozmiarom auta miejsca wewnątrz nie zabraknie dla nikogo. Z tyłu zmieści się nawet zawodnik Sumo, a auto ma szansę na zyskanie miana "full-size" po drugiej stronie Atlantyku. Jedynie bagażnik nie przystoi tak wielkiej limuzynie mieszcząc jedynie 515 litrów. Taki wynik nie zaimponuje nawet właścicielom Thalii (505 l), czy Logana (510 l). Podłoga bagażnika 9-5 kryje za to sekret. W opcji największy Saab będzie dostępny z napędem obu osi XWD, co niestety wpływa na ilość bagażu, jaki można załadować do kufra.

By uznać 9-5 za naprawdę fajne auto, czegoś mu brakuje. Może to kwestia materiałów wykończeniowych? Samochód sprawia wrażenie strasznie plastikowego. Do tego stopnia, że pod maską umieszczono atrapy gniazd amortyzatorów z tworzywa sztucznego, a klamki nigdy nie są "zimne" w dotyku. Na szczęście deska rozdzielcza jest miękka i przyjemna nie tylko dla oka.

Wrażenia z jazdy? Na nie musimy poczekać najpewniej do przyszłego roku. Prezentacja jak na razie była "statyczna". Auto na naszym rynku ma się pojawić w kwietniu 2010.

Marcin Lewandowski

 

Nowy Saab 9-5

 

ZOBACZ TAKŻE:

Start-Stop nie dla gorących krajów - ZOBACZ TUTAJ

Sprawdź warunki na drodze zanim wyruszysz w podróż

Samochody: Saab 9-5 - ogłoszenia

Więcej o: