Kubica tuż poza podium

Po zaskakujących sobotnich kwalifikacjach, także dzisiejszy wyścig dostarczył sporej dawki emocji. Z dwudziestu startujących bolidów, tylko czternaście dojechało do mety. Zwyciężył Kimi Raikkonen przed Fisichellą i Vettelem

Ustawienie bolidów na starcie przedstawiało dosyć niecodzienny widok. Z pierwszego pola do wyścigu ruszał Giancarlo Fisichella z teamu Force India, drugi był Jarno Trulli z Toyoty, a trzeci Nick Heidfeld z BMW Sauber. Pierwszy z faworytów do tegorocznego tytułu mistrza świata - Rubens Barichello - znalazł się dopiero na czwartym polu startowym. Jego kolega z zespołu, obecny lider klasyfikacji kierowców - Jenson Button - był czternasty. Robert Kubica w sobotnich kwalifikacjach spisał się znacznie lepiej od Brytyjczyka i do wyścigu o Grand Prix Belgii ruszył z 5 miejsca.

Polak świetnie wystartował i - podobnie jak Kimi Raikkonen - w krótkim czasie przesunął się o kilka pozycji do przodu. Jeszcze na pierwszym okrążeniu jedna z szykan była miejscem widowiskowej kraksy, która wyeliminowała z wyścigu Lewisa Hamiltona, Romain Grosjean z Renault, młodego kierowcę Scuderii Toro Rosso Jaime Alguersuariego oraz Jensona Buttona z Brawn GP. Jak się potem okazało, niegroźnie wyglądająca kolizja poprzedzająca to zdarzenie, pozbawiła szans na punkty również Fernando Alonso. Podczas wizyty w boksach okazało się, że lewe przednie koło bolidu Hiszpana zostało uszkodzone. Po wyjątkowo długim postoju i powtórnym wyjechaniu na tor, mechanicy poinformowali Alonso, że musi wycofać się z wyścigu. W podobny sposób z GP Belgii pożegnał się Jarno Trulli, ale w jego przypadku zawinił system tankowania.

Mało brakowało, a na najniższym stopniu podium oglądalibyśmy Roberta Kubicę. Jeszcze kilka okrążeń przed metą Polak miał szansę na trzecią pozycję. Piekielnie szybkie tempo Sebastiana Vettela oraz świetna strategia zespołu Red Bull Racing sprawiła jednak, że po drugim tankowaniu Niemcowi udało się wyjechać na tor tuż przed Kubicą. Polak musiał zadowolić się czwartym miejscem, co w obecnej sytuacji teamu BMW Sauber jest i tak świetnym wynikiem. Tym bardziej, że tuż za Polakiem na mecie zameldował się jego kolega z zespołu Nick Heidfeld.

Grand Prix Belgi zwyciężył Kimi Raikkonen, który do samego końca musiał bronić się przed, ani na moment nie odpuszczającym mu Fisichellą. To wielki sukces zarówno dla doświadczonego już Włocha, jak samego teamu Force India, dla którego są to pierwsze w historii punkty.

Bartosz Sińczuk

Kalendarz Pirelli - hit czy kit? - ZOBACZ TUTAJ

Samochodem po Europie - PORADNIK

Samochody: BMW M6 - ogłoszenia

 

Więcej o: