Wiesmann Roadster MF4 - test... dotykowy

Wiesmann Roadster znany jest już od ponad piętnastu lat a i tak podczas salonu samochodowego w Genewie był ozdobą stoiska firmy sygnującej swoje produkty podobieństwem gekona. Mimo upływu lat nadal robi duże wrażenie, brakowało tylko możliwości... jazdy testowej.

Ponadczasowa klasyczna stylistyka sprawia, że drobne zmiany, jakie są dokonywane w kolejnych wersjach nawet nie wydają się konieczne. Poszczególne wersje silnikowe różnią się głównie przednimi reflektorami i tylnymi lampami.

Wiesmann nie należy do tanich aut, a z grona potencjalnych klientów należy wyeliminować mężczyzn ze sporą nadwagą. Drzwi są małe, mają dość wysoką przebiegającą dolną krawędź, a wnętrze jest ciasne. Zajęcie miejsca w środku wymaga przynajmniej średniego poziomu sprawności. Jeżeli planujemy przejażdżkę w towarzystwie niewiasty, długa wąska spódnica nie będzie najszczęśliwszym pomysłem na kreację. Nawet jeśli uda jej się wsiąść, to już raczej szczęśliwa nie wysiądzie. Miejsca pomiędzy drzwiami a tunelem środkowym jest akurat na fotel, ale kubełkowe siedzenia polecam tylko osobom naprawdę szczupłym. Miejsca na nogi jest pod dostatkiem, odnosi sie wrażenie, że za pedałami zmieściłby się jeszcze jakiś dodatkowy bagaż. Kierownica jest blisko kierowcy, pomiędzy nią a deską rozdzielczą znajdują się łopatki siedmiobiegowej dwusprzęgłowej skrzyni biegów DKP. Wszystkie instrumenty zlokalizowano na środku i obrócono w stronę kierującego. Siedząc w środku mamy przed sobą niską szybę, do której w dzisiejszych czasach zdecydowana większość kierowców musiałaby się przyzwyczaić. Za nią, patrząc od środka, jest wysoko poprowadzona maska, ciągnąca się metrami. Rzut oka z zewnątrz uzmysławia, że to siedzenia są tak nisko, umieszczono je bezpośrednio na podłodze.

Cała produkcja odbywa się ręcznie, ponadto wnętrze jest dostosowywane do indywidualnych potrzeb klientów. Oprócz różnych kolorów skóry, którą wyłożone jest wnętrze i ustawieniem wszystkiego pod kierowcę, dostępne są różne rodzaje wspomnianych foteli. Tymi autami nikt w daleką podróż się nie wybierze, zresztą nie bardzo jest jak się zapakować. Bagażnik jest symboliczny, schowek w tunelu środkowym pomieści okulary, a ten przed pasażerem... rękawiczki.

Wersja MF4 napędzana jest silnikiem V8 BMW o pojemności 4,8 l. i mocy 367 KM. Jeśli komuś ta moc nie wystarcza, może zdecydować się na mniejszy, ale mocniejszy V8 osiągający z pojemności 4,2 l. moc 420 KM, dzięki której MF4-S osiąga prędkość 300 km/h. Z kolei 400 Nm maksymalnego momentu obrotowego pozwala na sprint do setki w zaledwie 4,4 s. Są to wyniki o 10 km/h i 0,2 s lepsze, niż w zwykłym MF4. Znakomite zawieszenie sprawia, że auto trzyma się drogi, jak gekon ściany, przynajmniej tak twierdzi producent. Przyznam, że z przyjemnością zweryfikowałbym slogan Wiesmanna.


Marcin Lewandowski

 

Samochody - BMW Z4 - ogłoszenia

Więcej o: