iMo, czyli kiedy jabłka staną się robotami...

Jest rok 2024 a po ulicach naszych miast jeżdżą niewielkie dwukołowe bańki z logo nadgryzionego jabłka. - Taką wizję pojazdu i miast przyszłości wysnuł Anthony Jannarelly - absolwent kierunku Projektowanie Pojazdów na Uniwersytecie Coventry.

To maleństwo nazywa się iMo i może przewieźć do 3 osób. Inspiracją dla powstania bańki na dwóch kołach był Segway, oraz pierwsze, przełomowe swego czasu komputery iMac. Apple nie ma z projektem nic wspólnego, a logo znalazło się na pojeździe chyba tylko po to, by projekt zwrócił większą uwagę.

Nagłówek "Pierwszy samochód od Apple?!" brzmi przecież znacznie lepiej niż "Kolejny dziwny projekt młodego projektanta". Nie miejmy jednak złudzeń - ten drugi tytuł pasuje do wizji Jannarelly'ego znacznie lepiej. Wystarczy spojrzeć na filmy, by stwierdzić, że coś takiego ma minimalną szansę na powstanie. Zwłaszcza już za 16 lat.

Choć z drugiej strony... Być może właśnie tak niewiele czasu potrzeba, by samochody były sterowane automatycznie, by same mogły zawozić dzieci do przedszkola albo przewieźć paczkę niczym zrobotyzowany kurier? Takie właśnie funkcje ma mieć iMo. Prędkość ewolucji w technologii już nieraz zaskoczyła wszystkich niedowiarków, dlatego mimo sceptycyzmu, nie zdziwię się, jeśli coś takiego rzeczywiście zacznie jeździć po ulicach miast. Niech takie coś się wydarzy, tylko oby nie kosztem prawdziwej motoryzacji z prawdziwymi silnikami.

 



iMo  Free the city
by jannarelly
 


 

jk, źródło: Carscoop, jannarelly.com

 

Więcej o: