Lipsk niezrozumiały

Na dzień przed oficjalnym otwarciem, targi w Lipsku odwiedziły rzesze dziennikarzy. Głównym celem takich wizyt jest uczestniczenie w konferencjach prasowych i prezentacjach, korzystanie z poczęstunków i gromadzenie prospektów, których pod koniec dnia są dosłownie kilogramy. Niektórym pozostaje jednak tylko robienie zdjęć.
Na początek rozszyfruję nazwę targów w Lipsku: "Auto Mobil International". Zadanie na pierwszy rzut oka wydaje się dziecinnie proste. A jednak. Okazuje się, że sami organizatorzy mieli kłopot z tym jakże trudnym słowem "international". Co gorsza, słowo to mimo że, owszem jest tak zwanym wyrazem obcym, istnieje w języku niemieckim. Oznacza jak pewnie wszyscy wiedzą "międzynarodowy". Niestety na targach w Lipsku międzynarodowym było jedynie to, że oprócz niemieckich marek pojawiły się też inne. I na tym koniec. Ani konferencje prasowe, ani materiały dla dziennikarzy (z nielicznymi wyjątkami) nie były dostępne w języku innym niż język Goethego. Wiem, wiem: "Trzeba się było uczyć więcej i pilniej języków!" Ok, racja, ale niech ktoś mi poda jeden rozsądny argument, dla którego nawet konferencje prasowe były tylko po niemiecku. Nie mówiąc już o prospektach itp., które na pewno istnieją w języku angielskim, tylko jakoś nikt nie pomyślał, że warto się w nie zaopatrzyć na Lipsk.

Trudno. Następnym razem będę lepiej, przynajmniej psychicznie, przygotowany na takie niespodzianki. Skoro nie mogłem słuchać, pozostało mi robienie zdjęć i domyślanie się o co chodzi. Zapraszam do galerii, która na razie ma tylko rozbudzić ciekawość.

Więcej zdjęć i komentarzy już wkrótce.

Więcej o: