Ben Collins | Wywiad | W samochodzie jestem szczęśliwy

29.12.2015 21:24
Ben Colins

Ben Colins (fot. Martini)

Z człowieka bez twarzy zmienił się w rozpoznawalną postać. Ex Stig opowiada nam o tym czego nigdy by nie zrobił, które polskie danie smakuje mu najbardziej, współpracy z Martini i czy będzie brał udział w nowym programie Clarcsona, Hammonda i Maya

Był słynnym białym Stigiem, kaskaderem w filmach Bonda, kierowcą wyścigowym, odszedł z hukiem z Top Gear, a teraz być może powróci do któregoś z nowych programów motoryzacyjnych. Ben Colins był z kolejną wizytą w Polsce. Spotykaliśmy go w centrum Warszawy podczas promocji jego nowej książki.

 

Moto.pl: Masz dużo fanów. Kolejka po autografy nie miała końca...

Ben Collins: Lubię Polskę, ludzie są tu bardzo entuzjastyczni, lubią motoryzację. Do tego, przy spotkaniach są zaangażowani i zadają ciekawe pytania. Nie wszędzie tak jest.

Moto.pl: „Jak prowadzić. Niezrównany poradnik napisany przez byłego Stiga” to Twoja kolejna książka. Tym razem o...

Ben Collins: ... o tym jak bezpiecznie jeździć autem. Skierowana jest do wszystkich, którzy mają prawo jazdy. Pisząc ją sam zdałem sobie sprawę z wielu rzeczy np. z tego jak wiele ruchów czy decyzji za kierownicą wykonujesz instynktownie. W książce jest to rozebrane na czynniki pierwsze, tak żeby te odruchy i czynności zrozumieli wszyscy. Mam 40 lat i już długo jeżdżę, a i tak ciągle się czegoś uczę. Polskie wydanie zaadoptowaliśmy do ruchu prawostronnego.

Moto.pl: Co myślisz o kobietach za kierownicą. Jeżdżą lepiej czy gorzej od facetów?

Ben Collins: To jest mit. Mężczyźni są bardziej zainteresowani motoryzacją i przez to wydaje im się że lepiej jeżdżą. Jednak tak naprawdę to kobiety szybciej, się uczą. Nie maja takiego ego i podchodzą do nowych tematów z większą pokorą.

Moto.pl: Jesteś w Polsce nie pierwszy raz. Pewnie już miałeś okazję wyrobić sobie zdanie o polskich kierowcach?

Ben Collins: Każdy kraj ma swój problem. Anglia ma zbytnio restrykcyjne ograniczenia prędkości i zbyt wiele robót drogowych. Do tego Anglicy myślą, że Bóg dał im prawo do jeżdżenia skrajnym pasem na autostradzie. Za to w Niemczech jeździ się znakomicie, ale mój ulubiony kraj to i tak Włochy. Lubię charakter ich jazdy i to, że właściwie nic nie sprawia im problemu.

Polskie drogi to coś pomiędzy Anglią a Włochami.

Moto.pl: Jeździmy bezpiecznie?

Ben Collins: Statystyki mówią same za siebie. Problemem we wschodnie części Europy jest są pijani kierowcy. Trzeba o tym pamiętać i jeszcze bardziej stawiać na edukację ludzi.

Moto.pl: Twój pierwszy kontakt z Polską?

Ben Collins: Pierwszy przyjazd był z powodu wydania po polsku mojej książki. Nie wiedziałem zbyt wiele o Polsce. Najbardziej kojarzyła mi się z polskimi pilotami z czasów II wojny światowej.  Kiedy później przyjechałem na realizację programów telewizyjnych to Polacy myśleli, że będę sztywnym Brytyjczykiem. Szybko się to zmieniło, po tym jak wylądowaliśmy w barze.

Później byłem tu z ekipa Martini i  organizowanego przez nich konkursu „Wyścig pragnień”, a teraz jestem z promocją kolejnej książki. Muszę się przyznać, że lubię polskie jedzenie. Szczególnie zupy i żurek. Uwielbiam żurek!

Moto.pl: Może powinieneś przyjechać na świąteczne jedzenie?

Ben Collins: Raczej nie. Jecie ryby, w dodatku na zimno. Nie rozumiem tego. Zimna ryba na danie główne? To nie tak jak my w Anglii. Wolę coś na ciepło.

Ben Colins

Moto.pl: Co powiesz o współpracy z Martini? Opowiedz nam trochę o tym.

Ben Collins: To bardzo przyjemna współpraca. Dowiedziałem się wiele o koktajlach - jak je przyrządzać i odpowiednio podać. Muszę się przyznać dopiero wtedy polubiłem smak prawdziwego drinku Bonda - Vesper Martini. Ale tak naprawdę to nie o to w naszej współpracy chodzi...

Moto.pl: ... No właśnie. Martini m.in. przez takich ludzi jak Ty promuje bezpieczną jazdę. Jak połączyć producenta alkoholi z bezpieczną jazdą?

Ben Collins: Matini Racing jest zaangażowane w tego typu akcje już od bardzo wielu lat. Angażują kierowców, w tym również tych z F1. Współpracują bardzo blisko z Międzynarodową Federacją Samochodową FIA. Trzeba dużo mówić o tym jak jeździć bezpiecznie, a ludzie tacy jak z Formuły 1 są najlepszym przykładem na to jak ważne jest chociażby skupienie za kierownicą. To łatwe być bezpiecznym kierowcą. Wystarczy się skupiać na tym co się robi za kółkiem. Unikać dzwonienia, pisania sms'ów, jedzenia za kółkiem. To wszystko odwraca naszą uwagę.

Moto.pl: Która część Twojej pracy podoba Ci się najbardziej? Kaskader, kierowca wyścigowy czy może rola Stiga?

Ben Collins: Dopiero za kierownica jestem sobą. To moja pasja, w samochodzie jestem szczęśliwy. Praca Stiga to był fajne połączenie ścigania się i filmowania. Wracam do domu i staję się bezużyteczny. Nawet skarpetek sobie nie potrafię wyprać.

Moto.pl: Co robisz kiedy nie siedzisz za kółkiem lub nie czytasz instrukcji pralki?

Ben Collins: Uwielbiam spędzać czas z moimi dziećmi. Poza tym kocham narty. Tu też prędkość jest ważna. Poza tym są wspaniałe widoki.

Moto.pl: Ile masz dzieci?

Ben Collins: Trójkę, w tym jednego syna.

Moto.pl: Czy chciałbyś żeby robiły to co Ty?

Ben Collins: Nie. Ściganie stało się bardzo kosztowne. Nie byłoby im łatwo. Mnie nie stać na to żebym mógł uprawiać ten sport. Teraz ważne stały się pieniądze. Dla przeciętnego chłopaka nawet karting jest kosztowny, a co dopiero ściganie się samochodem. Przerabiałem to co roku, no i w tym się nie udało. To powili staje się sportem wyłącznie dla elit. F1 z tego względu ucierpi. Coraz trudniej będzie o nowe talenty. Publiczność się odsunie. W Formule coraz bardziej liczy się technologia.

Moto.pl: Od zawsze chciałeś się ścigać?

Ben Collins: Ścigałem się już samochodem na pedały, później kosiarką, którą wjechałem w ścianę. Tata widział mnie niestety przez okno. Nie chciałem oglądać wyścigów w telewizji. Kiedy miałem 18 lat świat się zatrzymał i ściganie stało się najważniejsze.

Moto.pl: Ale studiowałeś też prawo?

Ben Collins: Tak. Rodzice bardzo mnie do tego namawiali. Ta wiedza, którą wtedy nabyłem przydała się przy podpisywania kontraktów.

Moto.pl: Miałeś świadomość tego co stanie się kiedy ujawnisz tożsamość Stiga?

Ben Collins: Nie wiedziałem, a już na pewno nie oczekiwałem tego, że może  skończyć  się w sadzie. Każda chwila, każdy dzwonek telefonu mroził mnie wtedy... ale na szczęście nie doszło do konfrontacji w sądzie. Czasy Stiga to była dobra zabawa.

Stig

Moto.pl: Co było najtrudniejsze w ukrywaniu tego kim jest Stig?

Ben Collins: Robiłem to przez 6 lat. Nikomu nic nie mówiłem jedynie żona wiedziała, nic dziwnego kiedy w domu było „ubranie” Stiga. Nigdy nie mówiliśmy o tym naszym gościom. To był temat tabu. Był czas, że nawet większość ekipy filmowej nie wiedziała kim jest Stig. Kiedy po nagraniu wszyscy spotykali się razem ja wsiadałem do auta i wyjeżdżałem. Z czasem nie dało się już tego ukryć, coraz większa grupa osób w BBC wiedziała, że ja jestem Stigiem.

Moto.pl: Przy okazji ostatniej wizyty Clarksona, Hammonda i Maya w Warszawie podczas swojego show pokazali krótki film o realizacji swojego nowego programu, który wystartuje w przyszłym roku na platformie Amazona. Byłeś na nim jako „stary” Stig. Czy to oznacza Twój powrót do programu?

Ben Collins: Kto wie... (śmiech). Film, o którym mówisz był śmieszny. Przez 5 lat leżałem w swoim ubraniu i budzę się jako nieco stary, zdezelowany Stig. Dla fanów motoryzacji nadchodzą dobre czasy, bo wystartują dwa dobre programy. Nowy Top Gear będzie zupełnie z nową formułą, za to Amazon chcę podtrzymać klimat tego co widzowie znają do tej pory.

Moto.pl: Czym jeździsz prywatnie?

Ben Collins: Mam Audi Q3 z silnikiem diesla, który poza paliwem potrzebuje AdBlue. To substancja, która musi być wlewana do specjalnego pojemnika co jakiś czas i tankuje się go w podobny sposób jak paliwo. Nie cierpię tego. Jeśli go zabraknie nie odpalisz samochodu. Już kiedyś mi się to zdarzyło.

Moto.pl: Jeden wymarzony samochód to...?

Ben Collins: Porsche Carrera GT lub Ferrari 458. Porsche jest bardziej ostre. Carrera na weekend, a Ferrari na co dzień. A Twój?

Moto.pl: Jeśli miałby być to jeden jedyny samochód to chyba jednak Porsche 911?

Ben Collins: Znakomite auto. To konstrukcja, która jest rozwijana i dopracowywana od 50 lat i za każdym razem kiedy wsiadam do kolejnej generacji tego auta to jestem zaskoczony, że jest znowu lepsze. Swoją drogą akurat ten model jest nagrodą główną w konkursie Martini „Wyścig marzeń” gdzie jestem jednym z jurorów.

Moto.pl: Co powinien zrobić żeby go wygrać?

Ben Collins: Musisz uchwycić na zdjęciu w wyjątkowy sposób Martini i miasto. Poza tym wsiadamy z laureatami do samochodu i musza nas przekonać dlaczego to akurat on powinien wygrać. Byliśmy już z jedną grupą na torze Monza we Włoszech. Oni opowiadają, a ja siedzę za kółkiem i robię wszystko żeby ich przestraszyć. Na początku były krzyki, a ja czułem się źle w tej roli. Jednak później wygrała czarna strona mojego charakteru i zaczęła się dobra zabawa. Mimo to były dwie czy trzy osoby, których moje wyczyny nie robiły najmniejszego wrażenia.

Moto.pl: Który z celebrytów, którym podpowiadałeś jak wykręcić najlepszy czas na torze był najgorszy, a kto najlepszy?

Ben Collins: Tom Cruise był bardzo szybki i zaangażowany. Przyjechał razem z Cameron Diaz i na mokrej nawierzchni to ona jeździła szybciej. Na szczęście dla Toma warunki się zmieniały. Był bardzo skoncentrowany, słuchał wszystkich uwag i rad. Jeździł coraz szybciej i producentów zaczynało ogarniać przerażenie. Bali się, że przy takiej jeździe na limicie może coś się wydarzyć. W końcu powiedzieli mi żebym nie dawał już mu więcej wskazówek. Już nic do niego nie mów! Na koniec powiedziałem mu jeszcze: „Jeżeli chcesz być jeszcze szybszy to tnij zakręty”. I tego się posłuchał przejeżdżając ostatni na dwóch kołach.

Nie zawsze jednak się udaje. Kręciliśmy materiał na torze w Poznaniu. Leżał śnieg. Usiadłem na fotelu pasażera, a za kierownicą Marcin Prokop. Omówiliśmy wszystko co i jak, dałem mu wskazówki, a on przejechał pierwszy zakręt dużo szybciej niż kiedykolwiek ja bym to zrobił. Auto straciło przyczepność, zaczęło się kręcić wokół własnej osi. Wyszedł nam śmieszny film.

Moto.pl: Czy pamiętasz jakąś historię, która podczas kręcenia Bonda czy innych filmów była niebezpieczna?

Ben Collins: Wszystkie (śmiech). Najgorsze są takie kiedy naprawdę ktoś może zginąć. Trudno mi wskazać jedną. Świat nie jest bezpiecznym miejscem. W filmach jeździmy niemal cały czas na granicy, ale ćwiczymy wcześniej daną scenę wiele razy. Uczymy się tego.

Moto.pl: Czy kaskaderowi zdarza się, że odmówi wykonanie jakieś sceny?

Ben Collins: Zawsze zostawiam sobie prawo do odmowy. Nieważne czy to przy Top Gear czy w filmie. Jeśli wydaje mi się coś zbyt niebezpieczne to tego nie robię. Staram się wtedy nie mówić „nie”, tylko znaleźć inne wyjście.

Moto.pl: Czego byś sobie życzył na przyszłość?

Ben Collins: Więcej żurku (śmiech).

Zdjęcie OMP Racing Rękawice rajdowe OMP TECNICA EVO czerwone (homologacja FIA) IB/756/RZdjęcie Sparco Rękawice rajdowe ARROW H-7 czarno/pomarańczowe (homologacja FIA) 001352A...NRAFZdjęcie Sparco Rękawice rajdowe ARROW H-7 granatowe (homologacja FIA) 001352A...BM
OMP Racing Rękawice rajdowe...Sparco Rękawice rajdowe ARR...Sparco Rękawice rajdowe ARR...
Sprawdź ceny Sprawdź ceny Sprawdź ceny
źródło: Okazje.info
Komentarze (5)
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • ulanzalasem

    Oceniono 4 razy 4

    "Nowy Top Gear będzie zupełnie z nową formułą, za to Amazon chcę podtrzymać klimat tego co widzowie znają do tej pory.."

    Nowy TG będzie zupełnie inny, zmienią się prowadzący, klimat, charakter programu i cele - na pewno nie podtrzyma popularności bo to inny target.

    Co do Amazona i podtrzymania "tradycji" - ale będzie pewnie mocniej pod amerykański rynek, promując może inne firmy, inne interesy. Amazon - niby jest w Polsce, a oficjalnego sklepu nie ma, Amazon będzie to sprzedawał na swojej platformie ? W BBC trzeba było mieć ich kanał lub lokalne stacje emitowały Top Gear u siebie. Jednak BBC potrafiło utrzymać pewien klimat programu w ramach swojej stacji/firmy jako takiej. No i jednak trudno spodziewać się naśmiewania się z przepisów w Anglii, komentarzy o imigrantach, angielskiego humoru. Program (TG) zawsze był "masowy i komercyjny", ale to nie oznacza, że nie da się pójść dalej i go popsuć po amerykańsku.

  • sliski_wacek

    Oceniono 4 razy 2

    sms'ów? serio?

  • Gość: cezar85

    Oceniono 8 razy -6

    jest świetnie wyszkolonym mordercą

    a jednak wytrzymał cały wywiad/wszystkie pytania

    i nie zabił po Jeździmy bezpiecznie?

    szacun

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Samochody z gwarancją VIP